Między świtem a nocą

Dzień na wsi zaczynał się kiedyś bardzo wcześnie. Latem był to świt, zimą – jeszcze czarna noc. Kończył się zaś wtedy, gdy od dawna było już ciemno. Cały był po brzegi wypełniony jakimiś zajęciami, bez względu na porę roku. Chwile odpoczynku były krótkie. Dniem bez pracy była też niedziela, obowiązki gospodarskie  trzeba było wykonać. Zwierzęta hodowlane też nie mogły czekać.