A staropolski piernik niech dojrzewa…

Dlaczego przepis na ciasto, z przeznaczeniem na stół bożonarodzeniowy, postanowiłam podać tak wcześnie? Otóż powód jest ten, że musi ono „leżakować”, czyli dojrzewać w lodówce przez 5-6 tygodni. Im dłużej tym lepiej. Jednakże nawet i 4 tygodnie nie powinny ująć mu właściwości i smaku. Staropolski piernik dojrzewający z bakaliami, powidłami śliwkowymi i kremem może stać się hitem świątecznego menu.

Ten piernik  jest niesamowity! Puszysty, wilgotny, o wyrazistym, korzennym  zapachu i smaku, rozpływający się w ustach. Przyznaję, sama go nigdy nie robiłam, bo to bardzo „rodzinna” porcja. Ale od kilku lat zajadam się tym ciastem u siostry i nigdy nie mam go dość. Oczywiście wybierając je jako pierwsze spośród wielu podanych. Jest inny od pozostałych i jakiś taki wyjątkowo… świąteczny. Polecam go więc!

Przepis na staropolski piernik dojrzewający

Ciasto należy przygotować krok po kroku i dobrze zaplanować działanie w czasie. Jak pisałam, nawet 5-6 tygodni przed Bożym Narodzeniem. A piec na 4-5 dni przed świętami.

Składniki:

1/2 kg miodu
2 szklanki cukru
25 dag masła
1 kg mąki pszennej (tutaj warto zamienić ok. 1/3 z tej ilości mąki na żytnią chlebową, wówczas wydłuży się jego przydatność do spożycia)
1/2 szklanki mleka
3 jajka
3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli
tłuszcz do smarowania form
2-3 torebki przypraw korzennych do piernika
opcjonalnie: powidła śliwkowe, bakalie, polewa czekoladowa, lukier, krem

Przygotowanie:

Miód, cukier oraz masło należy podgrzewać stopniowo  do temperatury bliskiej wrzenia, a następnie ostudzić. Do chłodnej masy dodać mąkę pszenną i żytnią, jajka, sodę oczyszczoną rozpuszczoną w mleku, sól i przyprawy korzenne. Ciasto starannie wyrobić i przełożyć do kamionkowego lub emaliowanego garnka, przykryć ściereczką i odstawić w chłodne miejsce na ok. 5-6 tygodni. Przepis jest stary, więc prawdopodobnie kiedyś ustawiano je w jakiejś spiżarce czy piwnicy. Dzisiaj w sposób oczywisty będzie to lodówka.

Po tym czasie kilkutygodniowego oczekiwania – ciasto podzielić na 2-3 części (polecam trzy cieńsze), rozwałkować na placki, ułożyć na posmarowanej tłuszczem tak zwanej dużej blasze.

Ciasto ma dość luźną konsystencję, więc warto potrzymać je w zimnie aż do rozwałkowania, zanim rozpoczniemy pieczenie. W ten sposób stężeje i dość łatwo będzie można je rozwałkować (trzeba podsypywać mąką). Jeśli jednak ktoś doda przy wyrabianiu trochę więcej mąki, nie będzie tragedii. Po czym włożyć do piekarnika nagrzanego do temperatury 160-180℃. Temperatura zależy jednak od kuchenki, czasami warto podgrzać piekarnik o jakieś 10℃ mocniej, a zmniejszyć po włożeniu ciasta. Pieczenie powinno trwać około 15-20 minut.

Ochłodzone placki dobrze jest przełożyć podgrzanymi powidłami śliwkowymi, które można wymieszać z bakaliami. W zależności od upodobań – jedną warstwę można przełożyć dżemem, a drugą lubianym kremem. Osobiście próbowałam obydwu i bardziej smakowała mi druga wersja. Po przełożeniu placków powidłami i kremem, nakryć całość arkuszem papieru i na przykład deseczką, a później równomiernie obciążyć. Następnie odstawić, aż „skruszeje” – potrzebuje na to jakichś 3-4 dni. Piernik warto polać polewą czekoladową lub polukrować; w takiej wersji dłużej się przechowa. Polewę czy lukier każdy może przygotować  według własnego dobrze wypróbowanego przepisu. Krem również może być każdy. Postanowiłam  zasugerować ten, który był użyty do ciasta, jakim się delektowałam przed rokiem.
Jest to krem Milky Wey o następującym składzie:
1 szklanka mleka
1 szklanka cukru
1 masło lub margaryna
2 szklanki mleka w proszku
Wykonanie: masło lub margarynę ucierać, dodając na przemian wcześniej zagotowane i wystudzone mleko z cukrem oraz mleko w proszku. Posmarować masą piernikowy placek, przykryć drugim, a następnie – posmarować kolejny powidłami śliwkowymi wymieszanymi z bakaliami. Na wierzchu polukrować lub posmarować czekoladową polewą, posypać orzechami, kandyzowaną skórką pomarańczową, a nawet kokosowymi wiórkami.

Piernik bardzo długo zachowa swoją świeżość, jeśli zawinie się go w papier lub ściereczkę, nie pozwalając mu obeschnąć.

Warto spróbować czegoś innego, może zaskoczyć gości, a i samemu pofolgować nieco w świąteczny czas. Zapewniam, piernika wystarczy jeszcze na Sylwestra i Nowy Rok, a wciąż będzie smakowity. Ja dostaję go na wynos, więc – jak widać – można też obdarować nim gości. Tylko że właśnie teraz to już pora, aby ciasto wyrobić, wstawić do lodówki i… zapomnieć na kilka tygodni! Czekać. Aby co najmniej na cztery dni przed Bożym Narodzeniem wyjąć, upiec i przełożyć. Pycha!

 

Jadwiga Zgliszewska
Podlaska Redakcja Seniora Białystok

Post Author: Redakcja Białystok

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.