Majowe pylenie traw… – wiersz Lucyny Śniecińskiej

foto: Teresa Wysocka-Kluczny

_
Majowe pylenie traw…

Znów za oknem zakwitły kasztany,
Bo to wiosna, matura i maj….
Dla mnie maj ten zaczął się katarem!
Maj i katar!! Przyszły naraz. Dwaj!

Nieżyt w uchu, gardle, krtani, nosie,
nawet z oka siąpi sobie łzę.
Katar w myślach, uczuciach i w głosie…
Chyba dawno nie było tak źle.

„Przeziębienie, można je wypocić –
aspiryna… dużo trzeba pić”…
Mówi lekarz. Tym mnie nie zaskoczył.
„Katar duszy?” Na to nie dał nic.

Koleżanka – amatorka kręgli,
popatrzyła na mnie raz czy dwa-
„To na pewno objawy alergii,
ja to wiem i mówię ci. Na bank!”.

Fakt, rozpoczął się okres pylenia.
Może nawet nie rozpoczął… Trwa.
Złotym deszczem kapią już derenie…
berberysy, w mym ogródku, dwa…

Pylą myśli, czyny, słowa wokół…
Czy od toksyn uciec gdzieś się da?
Pyli nawet marmurowy cokół,
co na wieczność upamiętniać miał…

Zobacz, ile pyłu co dzień wdychasz,
zwłaszcza w maju, wszak to miesiąc naj…
Miast zakochać, na śmierć się zakichasz.
Może wykreśl z kalendarza – maj?!

Gdy wędrówki kres majaczy w mroku –
z górki biegnie nasz życiowy szlak,
na obecne alergeny wokół
coraz bardziej odporności brak.

Lucyna Śniecińska
Podlaska Redakcja Seniora Suwałki

 

Post Author: Redakcja Suwałki