Matko moja… – wiersz Jolanty Marii Dzienis

Halina Maria z Rymszów Taraszewska


_

Matko moja…

Żeby wiersz pełen miłości matce swej napisać,
Nie trzeba być poetą, słowa przybiegną same,
Sfruną cicho na karty, dadzą się ukołysać,
Ukoją melodią  i światłem serce ukochane… 

Matki mej oczy zielone spojrzą ze słodyczą,
Usta, już nie tak czerwone, uśmiech jej ozłoci,
Przygarnie delikatnie, nic więcej się nie liczy,
Tylko ten gest tak drobny, a tak pełen dobroci… 

Matko moja, to sen tylko, z okrzykiem się zrywam,
Nie ma cię przecież przy mnie, choć obecność czuję,
Gdy chwilę każdą zamykam dodatnim wynikiem,
I żyć tak, jak mnie uczyłaś,  codziennie próbuję!

Wszystko, co umiem, zawdzięczam cierpliwości wielkiej,
Krnąbrnemu dziecku z miłością  wciąż okazywanej,
Teraz przyszła kolej na mnie, by mądrości wszelkich,
Nauczyć swe dziecko, tylko przez moment ci znane… 

Dzisiaj, w dniu twoim, stokrotek nazrywam o świcie,
Ozdobię kwiaty różowe uśmiechem rzewnym i łzami,
Potem tylko oczy obmyję w powietrza  błękicie,
Bo przecież jesteś tutaj, choć dawno nie ma cię z nami!

Jolanta Maria Dzienis
Podlaska Redakcja Seniora Białystok

foto: Dariusz Marek Gierej

Post Author: Redakcja Białystok