Moja pierwsza książka – wiersze Wiesława Lickiewicza

foto: pixabay.com

_

Moja pierwsza książka

Mam już swoją pierwszą książkę,
Wierszy sto i trochę prozy.
Ja nazwałem ją zalążkiem,
Może kiedyś się rozmnoży ?

Książka składa się z dwóch części;
– Pierwsza, z wierszy rymowanych,
– Druga, w formie opowieści
O mym dziadku ukochanym.

Gdyby ktoś zapytał mnie,
– Jaki temat jest tych wierszy?
– Odpowiedział bym mu że,
Całe życie w nich się mieści.

Tytuł książki ,,Nie wierz łzom”,
Mówi już za siebie sam.
Chociaż brzmi jak ,,z nieba grom”,
Dużo ciepła w sobie ma.

O jesieni inaczej

Co to się dzieje? zapytać ktoś może,
Że prawie wszyscy, czują się gorzej?
Jak nie ból głowy, to w krzyżu strzyka
A sił już nie ma, iść do medyka.

Nie słychać już śpiewu, skowronka polnego,
Nie spotkasz na łące, bociana białego.
A w kupie liści pod drzewem jabłoni,
Zasypia jeżyk w kłębek skręcony.

To wszystko przez jesień, jej fanaberie.
Wraz z brakiem słońca, słabną baterie
A gdy wyczerpią się już w całości,
Nastanie ciemność i czas miłości.

Przypomnę tylko, pół żartem, pół serio,
Jesień bez światła, pachnie pruderią.
A czy to dobrze? Czy może źle?
Ten wie najlepiej, kto wiedzieć chce.

Niebo nocą

Księżyc w pełni nad głowami,
Jak świetlista aureola,
Która swymi promieniami,
Noc rozjaśnia dookoła.

A do tego, gwiazd miliardy,
Z których niebo jest utkane.
Wzory różne, inny każdy.
Nigdy nie są powtarzane.

Patrzmy na nie, podziwiajmy.
Pięknem tym, nacieszmy oczy.
Swym marzeniom, noc oddajmy.
Przyśni nam się, sen uroczy.
_

                                         Wiesław Lickiewicz

Post Author: Redakcja Białystok