Moje miasto zimą – wiersze Mieczysława Borysa

foto: Jan Tomżyński

_

W moim mieście zimą

W moim mieście zimą,
To nie w Szczecinie, czy w Gdańsku,
Gdzie śnieg krótko się utrzymał.
A dosypał, jak i w Brańsku,
W Białymstoku zimą:
Na ulicy Ogrodowej –
Śnieg ubrał drzewa…
Tak jak i na ulicy Sosnowej
w Czarnej Białostockiej
Gdzie żyję ja
I już nie naga „ewa”.

Ubieranie zimy

Zalew lodem skuty
dopóty, dopóki wiosna
nie zdejmie mu butów.

Zanim to się stanie
niejeden wędkarz ma za zadanie
otwór w zmarzlinie lodu przewiercić,
ręce natrzeć z zimna i z radości;
haczyk z przynętą
w wodzie zanurzyć…
Czekając jeden oczy zmruży,
kiedy jest niewyspany,
drugi w złości się zachmurzy,
kiedy ryba brać nie będzie…

A co dzień może mi tu dać?
Jestem usatysfakcjonowany,
że żyję i tutaj przebywać mogę

niebo bezchmurne spotykam,
słońca wzrokiem dotykam,
tlenem zielonej puszczy oddycham…

Wędkarza hobby podziwiam,
bo przecież jestem poetą,
więc wiem, co to natchnienie…

A co to jest pragnienie?
O to już lepiej nie pytać,
choć wiem, że pragnienie
jest jak natchnienie,
tylko z różnicą taką,
że natchnienie zawsze jest spełnione,
pragnienie prawie nigdy,
dlatego jestem poetą…

Będzie wiosna

Czuję na sobie ciężar,
Jakobym hektar pola zorał.
Kości bolą, nogi pieką,
jakbym je włożył w żar.
A z tego taki morał,
Że idzie wiosna!
Pachnie żywicą sosna,
Wiaterek przedwiośnia powiewa,
Ptaszek w leśnym gaju śpiewa!
A Mietko to wszystko słyszy.
Temperatura jest powyżej zera.
Klawo jest jak cholera nawet i na Podlasiu.
Albo zwłaszcza na Podlasiu.

 ———————————-Mieczysław „Mietko Strzelec” Borys

Post Author: Redakcja Białystok