O jesieni – wiersze Wiesława Lickiewicza

foto: Dariusz Marek Gierej


_
O jesieni w tym roku

Rozpostarła już ramiona.
Idzie wolno, równym krokiem.
Trochę jest onieśmielona,
Przyszła wcześniej niż przed rokiem.

W kalendarzu jeszcze lato
A w naturze wczesna jesień.
Liście brzóz, jak serca złote,
Już roznosi wiatr po lesie.

Klon czerwieni się ze złości,
Wie, że to nie jego pora.
Lecz gdzie szukać ma litości?
Wczesna jesień jest jak zmora.

Lipa jakby zmizerniała,
Przerzedzoną ma czuprynę.
Pień listowiem obsypała.
Robiąc sobie z nich pierzynę.

Dęby, buki, itp.
Nie chcą godzić się na jesień.
Choć tym braciom nie jest źle,
Nie jest to w ich interesie.

PS
Gdy na jesień patrzę z boku,
Powiem tylko dla zasady:
Tak jak każda pora roku,
Ma zalety swe i wady.

***

Życie to nie poezja

Nie Żeromski i nie Asnyk.
Nie Wyspiański i nie Fredro.
Tyko ja dziś do Was piszę
I przekazać chcę Wam jedno.

Nie z ,,Przedwiośnia” Żeromskiego.
Nie z sonetów ,,Nad głębiami”.
Nie z ,,Wesela” Wyspiańskiego
I nie z ,,Zemsty’, którą znamy.

Nie poezja, nie powieści.
Nie komedie, czy tragedie.
Życie, w którym brak jest treści,
Bywa zdjęciem, które blednie.

Gdy w nim zbraknie kolorytu,
Jest już szare, bez przyszłości.
Mówiąc krótko, noc bez świtu,
Lub jak ryba z samych ości.

Życia uczy, samo życie!
Mleko matki, patriotyzmu!
Resztę sami docenicie,
Gdy Wam zbraknie heroizmu!

Wiesław Lickiewicz

_

 

Post Author: Redakcja Białystok