Ogniste flamenco w Białymstoku

W piątkowy wieczór 20 kwietnia 2018 scenę kina Forum w Białostockim Ośrodku Kultury wzięło we władanie ogniste flamenco.

Sala wypełniona do ostatniego miejsca, nieustanny aplauz widowni, a w finale – niekończące się brawa na stojąco. I bisy artystów. Tak owacyjnie i żywo odebrali białostoczanie niezwykły koncert Noeli Vicente Vargas wraz z jej zespołem.

Koncert ten to jeden z punktów bogatego programu tegorocznych Dni Hiszpańskich w Białymstoku, organizowanych przez Białostocki Ośrodek Kultury i Gran Via, na który bilety rozeszły się błyskawicznie w przedsprzedaży, na długo przed planowaną datą imprezy. Należy przypuszczać, że nikt nie żałował tego niezwykle ciepłego wieczoru, spędzonego na upojnym i żywiołowym wydarzeniu muzycznym. Odbiór tańca i muzyki flamenco przez  widzów każe sądzić, że ten rodzaj sztuki zagościł w sercach odbiorców i zapadł w nie głęboko.

Razem z gwiazdą wieczoru – Noelią, wystąpili nie mniej utalentowani i doświadczeni artyści, zakochani i zafascynowani  flamenco: Joaquin Gomez (Hiszpania; śpiew flamenco), Emilio Castaneda „El Duende” (Hiszpania; taniec flamenco, palmas), David Bermudez (Hiszpania; instrumenty klawiszowe, instrumenty perkusyjne), Marta Dębska (Marta Robles – Polska; taniec flamenco, palmas) oraz Arturo „El Polaco” (Polska; gitara flamenco, kompozycje, aranżacje, kierownictwo artystyczne). Wszyscy artyści sprawili, że opisywane widowisko było pokazem talentu, ogromnej pracy i zaangażowania, maksimum włożonego wysiłku, wręcz wirtuozerii. Oraz pewności, że flamenco noszą zapisane w swoich sercach.

Na scenie odbywało się magiczne misterium czegoś, co trudno ujmuje się w słowa. Czuło się  tajemniczość, romantyzm, dziewiczość i dzikość. Miałam nieodparte wrażenie, że powietrze na sali drży i wibruje. Doświadczałam nieujarzmionej mocy jakiegoś żywiołu, który dzieje się na oczach zgromadzonych. Pierwotność, natura, człowiek, sztuka – piękno! Muzyka wydobywająca się z instrumentów była donośna i energetyczna, a jednocześnie czysta i romantyczna. Śpiew mocny, bardzo naturalny i wykonywany na żywo (nie ma mowy o żadnym playbacku!). Taniec… O, taniec flamenco to ogromna sztuka! Ta doskonała precyzja ruchów, zarysowana każdym skurczem mięśni, obrotem ciała, gestem, charakterystycznym wygięciem dłoni, a zwłaszcza – tupnięciem, stepowaniem. „Podkute” buciki tancerzy tworzyły dźwiękowy melanż nadludzkiej szybkości i precyzji, Czy był  to taneczny popis solowy, czy w duecie – jednakowo magiczny, przesycony zmysłowością i porywający. Wszystko to dużo więcej niż tylko układ choreograficzny. W taki taniec artysta musi wejść całym sobą – ciałem i duszą.

To, czego doznałam podczas koncertu, każe odbierać flamenco nie tylko jako andaluzyjski taniec folklorystyczny, falbaniaste stroje, muzykę i śpiew oraz liczne instrumenty. Odnoszę wrażenie, że jest to całe zjawisko kulturowe, a nawet styl życia. I że flamenco nosi się w sercu, bo bez miłości i pełnego oddania nie byłoby całej tej maestrii i magii.

Porywające i fascynujące widowisko, w którym uczestniczyłam, przerosło moje najśmielsze wyobrażenia. Feeria barw, świateł, dźwięków i artystycznych akrobacji zapisały się na trwałe w puli najpiękniejszych wrażeń, wywołując uzasadniony podziw i zdumienie.

 Jadwiga Zgliszewska
Podlaska Redakcja Seniora Białystok

 

Post Author: Redakcja Białystok