Pamięć, to kronika – wiersze Wiesława Lickiewicza

foto: pixabay.com

_
Jedna data, święta dwa

Własny ślub w swój dzień urodzin,
Bywa rzadko, sporadycznie.
Każdy więc się ze mną zgodzi,
Że, to brzmi dość romantycznie.

Lat czterdzieści pięć, to dużo?
Może mało, czy tak sobie?
Jakie liczby szczęście wróżą?
Czy ktoś wie i mi podpowie?

Wkoło cisza, wszyscy milczą
A ja nawet wiem dlaczego.
Bo nie lata tu się liczą,
Tylko miłość do bliźniego.

A tym bliźnim jest kobieta,
Najwspanialsza moja żona.
Piszę o tym właśnie dzisiaj,
Bo w tym dniu jest urodzona.

Nie wiem, ile kończy lat,
Bo szczęśliwi ich nie liczą.
Ja daruję Jej dziś świat,
Dużo, dużo, zdrowia życząc.

O przyszłości szczerze

Na wspomnienie o przyszłości,
Przeszedł po mnie zimny dreszcz.
Zacisnąłem dłoń ze złości,
Pokazując wszystkim pięść.

Ja nie poddam się starości.
Ona nie ma do mnie prawa.
Nienawidzę takich gości.
Moja przyszłość, moja sprawa.

Ktoś siedzący obok mnie,
Mruknął cicho,- Nasza sprawa.
– Już nie biegniesz, tylko brniesz,
– A do mety, drogi kawał.

– Nie bądź takim egoistą,
– Życia z sobą nie zabierzesz.
– Twoje veto, to nie wszystko,
– O starości, myślmy szczerze!

Pamięć, to kronika

Pamięć ludzka jest kroniką.
– Kronikarzem, nasze myśli.
Z czasem coś nam z niej umyka,
By się kiedyś, nocą przyśnić.

Powracamy do przeszłości.
Do minionych dawno lat.
Do chwil smutnych i radosnych,
Dni wspaniałych, ważnych dat.

Drżą powieki, w oczach mgła,
Brwi unoszą się ku górze.
Po policzku spływa łza.
Chwila wspomnień, chwilą wzruszeń.

Wiesław Lickiewicz

_

Post Author: Redakcja Białystok