Pochmurne wiersze Wiesława Lickiewicza


_

Uciec stąd

Pragnie uciec jak najdalej,
Nawet tam, gdzie rośnie pieprz.
Chce wypłakać swoje żale
I wywołać łzami deszcz.

Dosyć ma już plucia w brodę,
I ględzenia o przeszłości,
Chce po prostu mieć swobodę
I od życia krztę radości.

Gotów nawet zmienić ląd.
Tam gdzie noc, gdy u nas dzień.
Może fale pruć pod prąd,
Byle dalej, byle gdzie.

Dosyć ma tych kurnych chat,
W których łzy wyciska dym,
Więc ucieka dzisiaj w świat.
Tu już płakać nie ma czym.

***
Sen matki

Roztrzęsiona, zapłakana,
Patrząc w niebo wznosi ręce,
I błagając prosi Pana,
By jej pomógł jak najprędzej.

Martwi się o swoje dzieci,
Które w świecie gdzieś, za chlebem.
Sen tej nocy przyniósł wieści.
One wszystkie są w potrzebie!

Nie wie jak im pomóc ma,
Więc do Boga prośbę śle;
”Pomóż Boże Przenajświętszy,
Wszystkim ludziom, którym źle”.

***
Wilczyca

Pod okapem z gwiaździstej nocy
Z okrągłą twarzą księżyca,
Patrząc śmiało mu w oczy,
Wyje szara wilczyca.

Piękna jak na obrazie
Z kształtną głową i szyją
A swoje mięśnie żelazne,
Zewem natury napina.

Ta scena robi wrażenie,
Jest jakby kadrem z horroru,
Do tego, żywe drzew cienie
Tańczą z wiatrem do społu.

I jeszcze ten dziwny jej głos,
Odbity echem od drzew,
Posiada w sobie to coś,
Co mrozi od wieków w nas krew.

Wiesław Lickiewicz

 

Post Author: Redakcja Białystok