Przemyślenia pełne melancholii – wiersze Wiesława Lickiewicza


_

Zapach lasu

Wiem jak pachnie leśna ściółka,
Wymieszana z mgłą poranną.
Znam też cierpki smak żywicy,
Która klei się do rąk.

A aromat mchu, paproci
I wilgotnej wonnej grzybni.
To ambrozja moim płucom,
Które sercu tlen są winni.

Każdy haust powietrza tego,
Pijmy jak źródlaną wodę.
Nie ma nad to nic zdrowszego.
Dbajmy zatem o przyrodę!!!

***
Podaj dłoń

Jak zbawienia czekam słońca,
Które serce me ogrzeje.
I na kroplę sensu życia,
Bo on też się we mnie chwieje.

Tam gdzie serce, bryła lodu.
Chłód otacza mnie dokoła.
Bez pomocy nie dam rady.
Nie mam sił już dalej wołać.

Martwa cisza jak przed burzą.
Nikt mi nie chce podać dłoni.
Nawet gwiazdy oczy mrużą.
A i księżyc gdzieś się schronił.

Tylko stary las dziewiczy,
Na me prośby mruknął echem.
”Nikt się z tobą już nie liczy.
Bo przestałeś być człowiekiem”

***

Czas

Jest częścią świata, jednostką życia,
Jest jak powietrze, jak myśl.
Choć nic nie waży, może być ciężki,
Swoją energią, potrafi gryźć.

Nienamacalny i nieomylny,
Bez kompromisu, lecz szczery.
Zabliźnia rany, zaciera ślady,
I niszczy wszelkie bariery.

Jak go okiełznać, jak go zatrzymać.
Pada pytanie od lat.
Nikt odpowiedzi, jak dotąd nie dał.
Może dlatego istnieje świat.

Nikt go nie goni, nikt go nie cofa.
Mówi się o nim przewrotnie.
Lecz wiemy jedno: że o nim prawda,
Zginie wraz z nim bezpowrotnie.

Wiesław Lickiewicz

 

Post Author: Redakcja Białystok

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *