Rejs tysiąca świateł w Amsterdamie

Gdy witałam Nowy Rok 2018 i idący z nim karnawał, pełen zabaw, fajerwerków i szaleństw, przypomniał mi się niecodzienny rejs kanałami Amsterdamu, nazwany „Rejsem Tysiąca Świateł”.

Nocne życie w Amsterdamie jest jednym z najbardziej szalonych i znanych w całej Europie. Miasto jest przyjazne turystom, pełne nocnych barów, kawiarni, dyskotek, zadziwia wielorakością propozycji różnorodnych rozrywek.

Seria świetlnych barw o zmierzchu, pięknie oświetlone kanały, ulice tętniące życiem, tak zapamiętałam Amsterdam nocą. Prawdziwa turystyka i zabawa zaczyna się tutaj o zmierzchu.
Nocne życie w Amsterdamie jest jednym z najbardziej szalonych i znanych w całej Europie. Miasto jest przyjazne turystom, pełne nocnych barów, kawiarni, dyskotek, zadziwia wielorakością propozycji różnorodnych rozrywek.
Byłam tam kilka razy i nie mogę rozwikłać zagadki, co to miasto ma takiego w sobie, że przyciąga tak wielu turystów, że czuję się tam swobodnie, że nie jestem skrępowana, mam chęć do zabawy i włączania się w rytm rozrywkowego nocnego życia?
Odpowiedzi na te pytania znalazłam, obserwując bawiących się wkoło ludzi.
Przede wszystkim nie zauważyłam podziału na starszych i młodszych, wszyscy wspaniale włączali się w bajkową atmosferę nocnej zabawy. Każdy turysta z łatwością znajduje tam rozrywkę, trafiającą w jego upodobania. Można tańczyć, można zwiedzać można też pływać statkiem, lub słuchać ciekawych morskich opowieści, grać w gry towarzyskie, czy też zwiedzać Muzeum Strachu stojące otworem przed żądnymi mocnych wrażeń.

Każdego wieczoru stolica Holandii przekształca się w tętniące życiem miejsca, wypełnione zabawą, muzyką i turystami z całego świata.
Centrum nocnej rozrywki położone jest wzdłuż kanałów, odbijających w wodzie kolorowe światła. Zewsząd dobiegają muzyczne rytmy, co sprawia, że wytwarza się energia wyzwalająca siły witalne i zachęcająca do wspólnego szaleństwa.
Tym razem wybrałam najbardziej ciekawy, według mnie, sposób nocnej zabawy – późnowieczorną wycieczkę statkiem po kanałach Amsterdamu, których jest 160, a łączna ich długość wynosi 75km.
Siedząc wygodnie na pokładzie łodzi przy dobrej kawie i lampce wina, podziwiałam „Wenecję północy”. Nie mogłam oderwać oczu od pięknie oświetlonych kanałów, cumujących barek, urokliwego starego miasta, zbudowanego na palach, ozdobionego misternymi iluminacjami świetlnymi i bawiących się dookoła ludzi.
Tajemniczości i nocnego uroku dodawało zabytkowe miasto, pełne patynowych barw.
Trzynastowieczne kamieniczki, domy kupieckie i całe historyczne centrum miasta z mostem Magere Brug oraz dzielnicą Gouden Bocht, zabierały mnie w krainę baśni.

Niezwykłe wrażenie robi widok ulicy nocnych uciech, otoczonej płaszczem przydymionych czerwonych świateł ,odbijających się w tafli wody. Słynny czerwony obszar „Plac Dam” przyciąga stały napływ ciekawskich turystów, którzy głównie przyglądają się dziewczynom na neonowym wyświetlaczu za szybą.
Podziwiane z barki wielobarwne obrazy i różnorodność świetlnej przestrzeni, uzupełniły ciekawe opowieści kapitana rejsu o historii, zabytkach, legendach i baśniach.
Jednak perłą tego rejsu jest szczególnie malowniczy widok Kanału Siedmiu Mostów. To punkt widokowy statków wodnych, z którego można zobaczyć i sfotografować siedem pięknie oświetlonych mostów, stwarzających iluzję nakładania się względem siebie. Zdjęcie tego miejsca jest marzeniem nie tylko każdego turysty, ale też artystów fotografików.
Kanały Amsterdamu uznane są za jego najsłynniejszy symbol. Z lotu ptaka stanowią niezwykły widok, tworzący wokół starego miasta imponujący pierścień, ulubiony motyw pocztówek z Amsterdamu.
Pierścień tych siedemnastowiecznych kanałów ma swoją nazwę – Grachtengordel i jest niewątpliwą dumą amsterdamczyków. Eksperci uznali Grachtengordel za prawdziwy cud architektoniczny i umieścili go na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Półtoragodzinny rejs statkiem po rozświetlonych kanałach Amsterdamu kończyłam z żalem, nie wierzyłam, że tak szybko nadszedł koniec bajki. Ostatni uścisk dłoni kapitana statku i już byłam na lądzie.

Noc jeszcze była przede mną, więc wybrałam niewielką restaurację z widokiem na tętniące nocnym życiem serce miasta. Skromna kolacja i dobre piwo ponownie wtopiły mnie w baśń, utkaną z uroków Amsterdamu.
Myślę, że to czytelność określonych reguł, wielorakość ofert rozrywkowych oraz jasne przepisy korzystania z wszelkiego rodzaju zabaw, powodują swobodę zachowań turystów i chęć powrotu do tych miejsc. Kiedy tylko jestem w Holandii, odwiedzam Amsterdam. Zawsze daję się porwać żywiołowemu rytmowi nocy tego niezwykłego miasta.

Makieta Amsterdamu nocą wykonana z poszek po piwie Heineken
Makieta Amsterdamu wykonana z puszek po piwie Heineken

Dziękuję naszej holenderskiej koleżance Ingrid Kock za przysłanie zdjęć Amsterdamu nocą.
Jolanta Falkowska

Podlaska Redakcja Seniora
Jolanta Falkowska

 

 

 

 

 

 

 

Post Author: Redakcja Białystok

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *