Szara godzina – wiersze Wiesława Lickiewicza

fot. Jolanta Maria Dzienis


***
Szarość i pustka

Szarość życia nas przytłacza.
Już się staje nam ciężarem.
Bez pukania wszędzie wkracza,
Wkrótce wszystko będzie szare.

Szare niebo, szare słońce,
Z szarej chmury szary deszcz,
Szara jest już mgła na łące
I grający w trawie świerszcz.

Obok siebie szarzy ludzie,
Zaplątani w sznur szarości.
Już nie mają żadnych złudzeń,
Szarość nie ma krzty litości.

Szarych oczu szary wzrok,
Widzi tylko szarą pustkę,
Która jak w legendzie smok,
Wszystkich nas pochłonie wkrótce.

***
Twoja gwiazda

Jest planetą naturalną,
Taką, jak Ją stworzył Bóg,
A nie jakąś tam latarnią,
Która nam oświetla próg.

Świeci przez okrągły rok,
Nie zważając na niedziele
I rozjaśnia życia mrok,
Bo na ziemi jest go wiele

Czasem popatrz w niebo nocą,
I zastanów się przez chwilę.
Tam wśród gwiazd co wciąż migocą,
Jedna z nich wraz z Tobą żyje.

***
O ciszy

To że różnie bywa z ciszą,
Wiedział każdy z nas od dawna,
Ale czy ktoś kiedyś słyszał,
By nam święty spokój kradła ?.

Można jej wybaczyć wszystko,
Nawet to, że czasem wrzaśnie.
Ale, że tak nisko spadła,
Pierwszy raz słyszymy właśnie.

Choć czasami intuicja,
Coś szeptała nam do ucha.
Dziś już znamy sytuację.
Nasza cisza, to podpucha.

Ciszy nie ma i nie będzie,
Chyba, że na drugim świecie.
Lecz go wkrótce też zdobędzie.
Mówię o tym Wam w sekrecie.

Wiesław Lickiewicz

 

Post Author: Redakcja Białystok