Adwent – czas oczekiwania

Przypominam sobie tamten klimat – krótkie i pochmurne dni, nie urozmaicane żadnymi rozrywkami. Wcześnie zapadającą ciemność i zimno ciągnące od sieni przez nie całkiem dopasowane drzwi kuchenne. Oraz ponury nastrój, który udzielał się i dzieciom. Ale jednocześnie jakieś podskórnie przeczucie, że czas ten jest niezbędny w czekaniu na coś nieokreślenie wzniosłego. Piszę o Adwencie poprzedzającym święta Bożego Narodzenia, jaki zapamiętałam z dzieciństwa.