Ostatki – wspomnienia o końcu karnawału

Zwykle leżał jeszcze śnieg, dużo śniegu. Dni były już wyraźnie dłuższe, a słońce zachodziło „na czerwono”.  No i mróz! „Ostatki” – bo tak się je u nas częściej nazywało – kojarzą mi się mroźną pogodą, sutym jadłem na wtorkową zapustną kolację i grupką przebierańców -„Cyganów”, na których czekali tak samo wszyscy – dorośli i dzieci.