Dawne żniwa – cz.1

Przełom lipca i sierpnia, upalne lato w pełni. Przebywam na wsi i obserwuję  pierwsze, pojedyncze kombajny zbożowe. Wkrótce coraz częściej będą przerywały błogą ciszę wiejskiego zakątka. Dawniej żniwa zaczynały się dużo wcześniej. Obecnie, poza kombajnem, nie rozpoznaję i nie znam nazw maszyn wspomagających zbiórkę zbóż. Teraz zwozi się do obejść już czyste ziarno, a wszystko odbywa się w ciągu zaledwie paru dni.

Wspomnienie o Helence

Kiedy byłam mała, w mojej wsi kobiety mężatki jakby nie miały… swoich imion! Nazywano je od imienia męża. I tak oto żyły wtedy: Franiowa, Bolkowa, Mietkowa, Staśkowa, Broniowa, Kazikowa, Wacławowa, Antoniowa, a moja mama – Cezikowa. Nietrudno więc zgadnąć, jakie imiona nosili ich mężowie.

To były czasy, to były smakołyki

Wszystkie dzieci są łasuchami, a kiedyś były nimi tak samo jak dzisiaj. W mojej wsi sklep spożywczy był zawsze. W nim dwa-trzy rodzaje cukierków: owocowe i toffi lub irysy. Krówki i raczki tata przywoził nam z miasta na swoje imieniny. Ciastek też dwa rodzaje: kruche petit beurre i pierniczki katarzynki. Do dziś czuję w ustach tamte niezapomniane smaki.

Majową porą na wsi 

Maj  jest uznawany powszechnie za najpiękniejszy miesiąc w roku. Czy też tak było przed piędziesięciu laty? Pewnie tak, choć jako dziecko uznawałam to za zwykłą kolej rzeczy. Do dziś pamiętam tamtą radość, płynącą z kilku źródeł. W pierwszym dniu tego miesiąca w miastach i miasteczkach szły pochody 1- majowe, a na wsi? Tutaj wszyscy robili […]