Majowe przemyślenia

Tak długo oczekiwany miesiąc, to przecież maj. Marzec, kwiecień wysyłały oznaki zapowiadające to nadejście. Rozkwitały bazie, przebiśniegi, przylaszczki, zawilce. Dzikie gęsi leciały krzycząc, że już, już nadchodzi, a w kalendarzu było tak daleko. Pomału, ale konsekwentnie nadszedł maj.

Powróćmy jak za dawnych lat

Wspomnienia to czas przeszły, a ciągle wracam do lat dzieciństwa, do przeszłości. Nie umiem zamknąć tamtego rozdziału życia. Lubiłam słuchać opowiadań Rodziców o ich życiu, wspomnień o Babci Dziadku z obu stron. Dziś uchylam wieka mojej skrzyni wspomnień i wyciągam stare zdjęcia, pocztówki, książki, listy. Tak rozpoczyna swe wspomnienia Cecylia Żabicka z Sokółki.

Jedyna taka Wigilia…

Grudzień 1981. Jestem 24-letnią dziewczyną, przed rokiem ukończyłam studia i pracuję w jednym z węgrowskich przedszkoli. Mieszkam więc około 100 km od domu, a do miasteczka tego trafiłam tak zwanym „przypadkiem”. Wciąż jeszcze nie całkiem zaaklimatyzowana, czekam z utęsknieniem najpiękniejszych ze świąt – Bożego Narodzenia.