W labiryntach życia – wiersze Wiesława Lickiewicza


_

Gasić czy nie?

W oczach błyszczących od łez,
Jeszcze pełgają płomienie.
Widać w nich smutek i ból.
Widać w nich ludzkie cierpienie.

Nie jestem Bogiem, ni katem.
Nie wiem jak mam postąpić.
Czy każdy, każdemu jest bratem?
Nieraz zaczynam już wątpić.

Nie będę gasił płomieni.
Ogień wypali się sam.
Mój pośpiech, nic tu nie zmieni.
Nie chcę wyważać otwartych bram.

***

Jak odnaleźć złotą myśl

W labiryncie prozy życia,
Kłębią nam się myśli w głowie.
Jak odnaleźć tę właściwą,
Która szczęście da i zdrowie.

A jest ich tam całe krocie,
Albo może nawet więcej.
Nic nie mówią o robocie,
Chociaż mają zdrowe ręce.

Zachowują się jak żmije.
Ciągle wiją się i syczą.
A po chwili, jak motyle,
Swoje loty z wdziękiem ćwiczą.

Dobrze wiemy, że wśród myśli,
Można znaleźć i tę złotą,
Ale ona wtedy błyszczy,
Gdy się zmiesza pot z robotą.

***

Zieleń – nadzieja

Pojawiła się nadzieja.
Już w tunelu widać światło.
Znów zielona będzie knieja,
Choć nie było o to łatwo.

Przy pomocy mądrych ludzi,
Las zabliźni swoje rany.
Wrogom, nie ma co się łudzić.
Tę batalię my wygramy.

Puszcza była i być musi.
Walczmy o nią jak lwy – wszyscy.
Zieleń jej, ma pięknem kusić.
Ta nadzieja, ma się ziścić.

Wiesław Lickiewicz

Post Author: Redakcja Białystok