Wierzba rosochata – wiersze Wiesława Lickiewicza

foto: pixabay.com

_
Nasza wierzba rosochata

Jej sękaty, gruby pień,
Z gałęziami jak ramiona,
Straszy w nocy, straszy w dzień,
Nawet z diabłem jest mylony.

A jak z diabłem, to z rokitą,
Który jest do figli skory.
Ten, kto go o drogę pytał,
Pewnie błądzi do tej pory.

Rośnie często tuż przy drodze,
Lecz jest już zapominana.
Chociaż dzięki swej urodzie,
W pejzaż wiejski jest wpisana.

Stara wierzba rosochata,
Choć to symbol sielskich stron.
Znika z nich jak kurna chata,
Lub jak gontem kryty dom.

***

Zima i zwierzęta

Ucichł w lesie ptaków śpiew.
Mysz się skryła z zimna w norze,
Żubra też ponosi gniew.
Kroczyć mu po śniegu gorzej.

Jeleń zaszył się w ostępach.
Sarny wyszły już na pola.
Łoś po bagnie bacznie stąpa.
W lesie ciągle brak doktora.

Lis chytrusek pomarkotniał,
Wysuwając nos z kryjówki.
Myśliwego łatwo spotkać
A ten strzela z dubeltówki.

Tylko dziki rozwydrzone,
Twardo śpią pod starym dębem
I chrząkają, jak to one,
Kiedy śnią się im żołędzie.

W lesie, każda pora roku,
Rządzi się prawami swymi.
Gdy się na nie patrzy z boku,
Wszystkie lepsze są od zimy.

Wiesław Lickiewicz

Post Author: Redakcja Białystok