Wigilia z samotnością – przemyślenia przedświąteczne Lucyny Śniecińskiej

 

foto: pixabay.com

_
Wigilia z samotnością

Święta Bożego Narodzenia – to okres rodzinnych spotkań. Dla nich niektórzy przybywają nawet z odległych zakątków świata. Choćby na kilka dni, by w wigilię podzielić się opłatkiem, poczuć wspólnotę. Dla osób samotnych to szczególnie trudny czas.„Gdy samotność nie ma gdzie pójść”– trzeba z nią spędzić także wigilię…
Przykre poczucie osamotnienia nasila się nie tylko w święta. Również podczas innych, ważnych wydarzeń w życiu. I tych radosnych – np. awans w pracy, i tych smutnych, gdy zawiódł lub zranił nas ktoś. Zawsze wtedy, gdy chcielibyśmy, a nie możemy, dzielić z innymi naszych radości, smutków czy trosk.
Samotność na ogół traktuje się jako zjawisko niepożądane. Osobę samotną wyobrażamy jako kogoś smutnego, nieszczęśliwego, zagrożonego poważnymi chorobami. I w wielu przypadkach tak właśnie jest. Zwłaszcza wtedy, gdy samotność staje się udziałem człowieka wbrew jego woli i pragnieniom, a mimo upływu czasu – nie udaje się jej zaakceptować. Pamiętajmy jednak, że obok takiej – istnieje również samotność z wyboru. Dotyczy ludzi w każdym wieku. W ostatnich latach – coraz częściej – młodych. Wielu postrzega samotność jako ważną wartość. To dzięki niej można całego siebie oddawać karierze zawodowej, pasjom, tworzeniu…
Samotność nie oznacza też życia w pojedynkę, czy braku kontaktów z innymi. Można czuć się głęboko samotnym będąc w związku małżeńskim czy rodzinie. I nie mieć takiego poczucia, wiodąc samotne życie przez wiele lat. Ktoś mądry powiedział, że prawdziwa samotność pojawia się nie wtedy, gdy chcesz być z kimś i nie możesz, ale dopiero wtedy, gdy przestajesz się dobrze czuć we własnym towarzystwie.
Jednak dla wszystkich, również pogodzonych z własną samotnością – święta to trudny czas. Warto więc uświadomić, że poczucie osamotnienia – to nie jest stan rzeczy – to stan ducha. Samotność nie puka do naszych drzwi. Ona powstaje wewnątrz nas, a ściśle – w naszej głowie. To niższe piętro mózgowia – tzw. układ limbiczny, zarządza naszymi emocjami. Poczucie żalu, smutku i przykre napięcia, które temu towarzyszą, rodzą się właśnie tutaj. Gdy płaczemy, w złości rzucamy słuchawką telefonu, czy impulsywnie podejmujemy pochopne decyzje – to znak, że dopuściliśmy do głosu dziecko. Wrażliwe i uczuciowe, ale czasem wiodące nas na manowce. Na szczęście – są też wyższe piętra mózgowej struktury, które odpowiadają za zachowania zdroworozsądkowe. Charakteryzujące dojrzałego człowieka. To dzięki nim potrafimy zapanować nad sobą, popatrzeć na sytuację chłodnym okiem, znaleźć racjonalne sposoby działań.
Więc to, jaka będzie wigilia z naszą samotnością, tak naprawdę zależeć będzie od tego, któremu z nas –„dziecku” czy „dorosłemu” oddamy pole. I czy oddamy je w całości. Możemy, oczywiście, postarać się dogłębnie poczuć rozmiar nieszczęścia, nakręcając spiralę gorzkich żali.
Znacznie ciekawsze jednak wydaje się spotkanie z „dorosłą” częścią naszej osobowości. Ona zabierze nas na spacer, pomoże przygotować kolację, ułatwi znalezienie przynajmniej kilku plusów samotnie spędzanej wigilii. „Czas wolny od świątecznej krzątaniny mogę przeznaczyć na ulubione zajęcia”- to mógłby być wpis na początek listy takich plusów. Pomoże też uświadomić, że te wyjątkowo rodzinne święta, wyzwalają nostalgiczną refleksję u większości, jeśli nie u wszystkich, seniorów. Bo tak naprawdę, jest wiele powodów, dla których te Święta najbardziej cieszą dzieci…

foto: pixabay.com

Pamiętasz dzieciństwa swojego Święta
z wigilią, kolęda, gwiazdką?
Z nocą, gdy ciekaw, czy mówią zwierzęta
nie spałeś czasem do brzasku?

Odświętny ojciec, twarz babci i matka,
choinka z lasu, więc żywa,
chrzęst łamanego, białego opłatka…
I radość dzieci. Prawdziwa!

Dorosłe święta nie są tak radosne.
Może brakuje im wiary
w dialogi zwierząt, w krasnali pod sosną?
I, że od świętych są dary?

Dorosłe święta są zapracowane –
dorośli zwykle gdzieś śpieszą,
bo praca, podróż, bo karty rozdane…
Po ilość i jakość większą.

Na niebie Gwiazda Betlejemska świeci,
kolęda płynie z oddali,
Próbujesz nucić, lecz widzisz te dzieci
gdzieś w Syrii, albo Somalii?

Myślisz też o tych, co są hen, daleko,
nie wrócą tu – nie ma mocy!
Odkąd ci nikt nie mówi „moje dziecko”
– znasz smutku odcień sierocy.

Dorosłe święta są też zadumane
nad biedą i trudnym trwaniem.
Dorosłe święta są zafrasowane.
Miewają lęki nad ranem.

Za oknem biało, cicho i spokojnie.
Przy stole wolne miejsce pustką świeci
Święty Mikołaj podąża dostojnie.
Święta najbardziej cieszą dzieci

Wszystkim życzę spokojnych świąt.

Lucyna Śniecińska
Podlaska Redakcja Seniora Suwałki

 

 

Post Author: Redakcja Suwałki