Wyniki IV edycji konkursu SREBRO NIE ZŁOTO

Wyniki IV edycji konkursu SRBRO NIE ZŁOTO w kategorii ogólnej, oraz w kategorii specjalnej Polka Niepodległa zostały ogłoszone podczas uroczystej gali 23 listopada w Książnicy Podlaskiej im. Łukasza Górnickiego w Białymstoku.

Już po raz czwarty Stowarzyszenie Szukamy Polski i Podlaska Redakcja Seniora zaprosiła seniorów piszących prozą lub wierszem, do wzięcia udziału w Konkursie SREBRO NIE ZŁOTO. W tej edycji motywem przewodnim było Podlasie, jego historia, współczesność, mieszkańcy, piękno przyrody. 

Organizatorami Konkusru byli:  Stowarzyszenie Szukamy Polski, Podlaska Redakcja Seniora, Książnica Podlaska i Fundacja Sąsiedzi.

Fundatorzy nagród: Stowarzyszenie Szukamy Polski, Książnica Podlaska im.ŁukaszaGórnickiego w Białymstoku,
Polskie Radio Białystok, Fundacja Sąsiedzi, Stowarzyszenie 100-lecie Kobiet, Kwiaciarnia Białystok, ViolL -Medica – Rehabilitacja, Salon Stylizacji Fryzur.

Przewodniczącą Kapituły Konkursowej była Dorota Sokołowska, dziennikarka Polskiego Radia Białystok, ale też pisarka miłośniczka kultury.

Członkowie  Kapituły to:

Justyna Sawczuk, rzecznik prasowy Książnicy Podlaskiej, organizatorka wydarzeń literackich, prowadzi spotkania z autorami: „Środy Literackie”, festiwale i konferencje.

Eligiusz Buczyński, poeta, wielbiciel poezji. a także pracownik Książnicy Podlaskiej w Dziale Zbiorów specjalnych.

Bożena Bednarek dziennikarka, koordynatorka  Klubu Czytelniczego Ex Libris i wydarzeń czytelniczych Stowarzyszenia Szukamy Polski, redaktor naczelna portalu podlaskisenior.pl

Jolanta Falkowska, sekretarz  Kapituły z Podlaskiej Redakcji Seniora.

Uroczystość uświetnił  wzruszający program artystyczny zespołu UTW Podlaskie Korale w programie artystycznym „Niepodległa” w opracowaniu muzycznym Zdzislawa Kulikowskiego pod kierownictwem Danuty Sajuk w reżyserii Haliny Wiszowatej.

 Danuta Waśko z Łomży grając na akordeonie i śpiewajac piśni patrotyczne, wprowadziła  nas w nastrój pierwszej kategorii konkursowej – specjalnej i jubileuszowej, którą nazwaliśmy Polka Niepodległa. Ta kategoria powstała z Inicjatywy 100-lecia Kobiet, od początku roku podkreślającej niezwykłą wartość tych ostatnich 100 lat w Polsce, nie tylko ze względu na odzyskanie Niepodległości, ale także 100-lat uzyskania Praw Wyborczych przez kobiety.

 

I miejsce – Anna Piliszewska  z Wieliczki w kategorii specjalnej POLKA NIEPODLEGŁA -POEZJA za wiersze „Nora Ney” i „Pastorowa Mikulska” – wspomnienie o Marii Kotschy.

Nora Ney

nie pamiętasz,
że grałam w Sercu na ulicy. byłam Józią,
wiesz, z filmu Policmajster Tagiejew, byłam

piękna i młoda, czuła. czasami butna.
miałam złote pierścionki, futra, czarne lakierki, strusie pióra… naprawdę
nadano mi imię Sonia,

a Nora?… oh!, to tylko pseudonim
artystyczny. rozumiem, że nie słyszałeś, ale wcale
nie szkodzi – niczemu już się nie dziwię, jedynie, bywa, uśmiecham,
bo to wszystko minęło tak dziwnie, przedziwnie
prędko: bo już

całkiem inne
filmy, czasy, marzenia. inne kwiaty, powietrze. inni ludzie i cienie.
i bo się cierpi, i kocha,
inaczej.

widziałam oblicze wojny – ach!, ty jej też nie pamiętasz.
i to nic! – świętszy jest czas świętego
pokoju, niż jakakolwiek z wojen. nie żałuj, jeśli cierpliwie
szukasz
ech: jeśli jak ja, tak samo

nagle wbiegasz pamięcią, snem
w krajobraz podlaski
– i drżysz wśród znikomych śladów, imion, pamiątek, jeśli jak ja
tęsknisz tak samo,
jeżeli

tak samo płaczesz…

Pastorowa Mikulska – wspomnienie o Marii Kotschy:    

w domu pastora nocą głucho skrzypią przedmioty.
okna snem zakluczone.
trzeszczy drewno – to stąpa w safianowych pantoflach
pastorowa Mikulska. i słychać śmiech małych dzieci – piłka
zszyta z kawałków różowego perkalu
koziołkuje po schodach. zapach starych zabawek
ma coś wspólnego z gorzką,
startą laską wanilii, z wonią kwaśnych
landrynek. wierzga
koń na biegunach, bąk się kręci za ścianą…
błyszczą śliskie poręcze. w szybach, w lunarnych lustrach
wyciągają ręce
Marii Kotschy, w momencie
gdy cierpliwie upina cieniutkimi szpilkami
pukle – machinalnie dotyka palcem zębów
grzebienia.
jaki tu czas panuje? jaki tu śni się sen? to co było,
przecieka
w przestrzeń domu i płynie
jak przezroczysta woda – z hukiem spada torebka,
rozsypują się książki.
wiatr
kuca na parapetach i drapie ostrym pazurem
w okna snem zakluczone.
nad ranem nikną powoli
pastor, dzieci, kobieta… już dzwoni
talerz o talerz,
metalowe łyżeczki obracają się w szklankach. czas
staje się linearny. ulatnia się zwiewny dotyk
– to nie mamidła,
to tylko kropelki deszczu w rynnach tak się szamoczą…
w domu pastora za dnia inaczej
skrzypią przedmioty.

Uzasadnienie Kapituły:

W wierszach „Nora Ney” i „Pastorowa Mikulska” Anna Piliszewska wskrzesza pamięć o dwóch kobietach z Podlasia. Odwołując się do konkretnych historii, buduje refleksję o egzystencji, losie i wpływie historii na życie jednostki.
Tekst Nora Ney przywraca pamięć o przedwojennej aktorce światowej sławy, urodzonej w Sielachowskich pod Białymstokiem. Zastosowana liryka roli (podmiot liryczny wciela się w postać Nory Ney) buduje sytuację rozmowy przedwojennej aktorki ze współczesnym odbiorcą. Poetycki monolog, chociaż zawiera odwołania do biografii Nory Ney, stanowi refleksję nad tożsamością, historią, a przede wszystkim pamięcią. Kreacja gwiazdy przedwojennego kina konkretyzuje się w wierszu za sprawą epitetów wartościujących: „piękna, młoda”, tytułów filmów: Serce na ulicy, Policmajster Tagiejew oraz wypowiedzeń eliptycznych. Przeszłość, w której sytuuje się monolog Nory, konkretyzuje się za sprawą rzeczowników przywodzących na myśl wielki świat bogactwa, rozrywki, blichtru: „futra, czarne lakierki, strusie pióra”. Świat rzeczy materialnych podlega jednak nieuchronnym prawom przemijania. W wierszu wyróżnić można dwie płaszczyzny czasowe: przeszłość i teraźniejszość. Pamięć jest w utworze Piliszewskiej znakiem tożsamości. Łączy się z miejscem. Sformułowanie „krajobraz podlaski” określa przestrzeń wspomnień, które łączy nadawcę – Norę z odbiorcą – człowiekiem żyjącym „tu i teraz”. Za sprawą epitetów i wyliczeń uobecnia się w wierszu opozycja między przeszłością i teraźniejszością. Bardzo istotna wydaje się tu symbolika cienia – odbicia tego, co istniało realnie, a teraz istnieje tylko w świadomości tego, kto pamięta. Doświadczenia egzystencjalne, takie jak żal, cierpienie, tęsknota, istnieją niezależnie od czasu: „drżysz wśród znikomych śladów”, „tęsknisz tak samo”. Wspomnienie o Norze Ney wpisuje się zatem w ponadczasowy dyskurs o przemijaniu, pamięci i tęsknocie.

W utworze „Pastorowa Mikulska” – Wspomnienie o Marii Kotschy jednostkowe doświadczenie egzystencjalne staje się historią uniwersalną. Szczególną rolę odgrywają tu przedmioty – symbole dawnego życia, które wciąż trwają, chociaż ludzi już nie ma. Przestrzeń domu staje się zatem przestrzenią pamięci. Metafora: „okna snem zakluczone” wskazuje na hermetyczną przestrzeń, która żyje własnym życiem. Sen to nie tylko symbol śmierci, którą dom pastorowej został naznaczony. Przywodzi na myśl nocne życie duszy – marzenia, pragnienia, lęki ludzi, żyjących w konkretnej przestrzeni. Rzeczywistość dnia zestawiona została opozycyjnie z rzeczywistością nocy. Trafnie zestawione metafory ukazują odrębne życie przedmiotów, przechowujących pamięć o dzieciństwie, które Jerzy Pilch określił mianem „czasów, kiedy wszyscy jeszcze żyli”. Epitety i pytania retoryczne budują wizję minionego życia, której towarzyszy refleksja o czasie, naznaczającym nie tylko przestrzeń domu, ale także wszelkie przejawy ludzkiej aktywności: „z hukiem spada torebka/ rozsypują się książki”. W zamkniętą przestrzeń domu stara się wedrzeć natura, ujawniająca się w wierszu za sprawą ciekawych personifikacji: „wiatr/ kuca na parapetach i drapie ostrym pazurem”. Jej życie nie przemija, trwa, bo w przeciwieństwie do istnienia ludzi i rzeczy, wciąż odradza się na nowo. Poetycka opowieść o domu pastorowej, staje się zatem kanwą rozważań o przemijaniu, które nieuchronnie zawłaszcza świat ludzkich spraw.


Dwa  wyróżnienia
w kategorii specjalnej POLKA NIEPODLEGŁA -POEZJA otrzymują

Jolanta Maria Dzienis z Białegostoku za wiersz „Do kołtuna i Wojciech Więckowski z Rajgrodu za wiersz „Empatycznie

Do Kołtuna   Jolanta Maria Dzienis

O, Kołtunie Polski
Czy możesz wysłuchać
Co też feministka
Sączy ci do ucha?!

Czy chcesz, żeby kobieta
Jak każe zaszłość głucha
Ubabrana w pieluchach,
W nich wyzionęła ducha?!

Żeby przy kolanku
Trzymała kolanko
Była praczką, kucharką
Uległą kochanką?

Zanim skończę wyliczać,
Dobitnie nadmienię,
Że już od stu lat mamy
Równouprawnienie!

Uzasadnienie Kapituły: 

Wiersz Jolanty Marii Dzienis podejmuje problem równouprawnienia. Trudno nie dostrzec aluzji literackiej w tytule wiersza. Kołtun to obłudny mieszczanin, człowiek o zawężonych horyzontach myślowych,  żyjący w zaklętym kręgu skostniałych norm i konwenansów. O takich ludziach pisała w swojej Moralności pani Dulskiej. Tragifarsie kołtuńskiej Gabriela Zapolska. I chociaż utwór Zapolskiej wydany został w 1907 roku,  w świetle utworu Marii Jolanty Dzienis polski  „Kołtun” wciąż ma się dobrze. Zawarta w wierszu odezwa autorki dotyczy sytuacji kobiet w czasach współczesnych. Okazuje się, że na przestrzeni przeszło stu lat w wyobrażeniach na temat kobiecości niewiele się zmieniło. Skondensowana forma wiersza, jasne sformułowania, staranny dobór rymów – wszystko to buduje jasny przekaz. Uwagę zwraca wyraziste pytanie retoryczne,  kryjące oburzenie związane z postawą tytułowego „Kołtuna”, który wciąż hołduje stereotypowym, kompromitującym wyobrażeniom na temat życiowej aktywności kobiet, skonkretyzowanym w słowach: praczka kucharka, kochanka. Przekaz wzmacnia wykrzyknienie, będące puentą utworu. Autorka piętnuje anachroniczność poglądów, które sytuują współczesne kobiety w skostniałych ramach, wyznaczonych przekonaniem, że powinnością przedstawicielek płci pięknej jest ułatwianie życia innym.

Empatycznie  Wojciech Więckowski

Polce Niepodległej z podziękowaniem
za pracę dla Niepodległych

Jolu, perfidną grypą ścięta makabrycznie,
która nad pigułkami zasypanym stołem
redakcyjną robotę popychasz z mozołem
pozwól, że się odezwę do Cię empatycznie:

Kiedy w lutowym słońcu, przez miasto spowite
białym śniegu całunem biec będziesz radosna,
gdy przy obiedzie natką uśmiechnie się wiosna
a potem siądziesz pisać wiersze znakomite

w których uroki świata będziesz nam malować,
oczyszczając je z przykrych doświadczeń balastu
by czasem jakąś zadrę w sercu przypudrować,

zrozumiesz w perspektywie tych dni kilkunastu
(gdy kolejną „Legendę” będziesz ekspediować)
że szczęśliwi bywamy. Tytułem kontrastu.

Uzasadnienie Kapituły:

W swoim wierszu  wskazuje, że tematem poezji mogą być codzienne, na pozór błahe wrażenia i relacje międzyludzkie. Pisze o tym z lekkością i humorem. Wykorzystuje przy tym formę sonetu. Tradycyjna wersyfikacja i staranny dobór rymów budują niezwykłą lekkość i płynność wiersza. Autor kreśli obraz relacji, której fundamenty to empatia, życzliwość i pamięć o drugiej osobie. Relacje  te wpisane są w przestrzeń i czas natury, objawiający się w tekście za sprawą epitetów i metafor: „gdy przy obiedzie natką uśmiechnie się wiosna”. Wojciech Więckowski pokazuje, że doświadczanie  codzienności to przeżywanie przeróżnych emocji, które znajdują ujście na kartach wierszy adresatki. Poezja Joli jawi się tu jako remedium na smutki, ponieważ pokazuje „uroki świata”/”oczyszczając je z przykrych doświadczeń balastu”. Uwagę  zwraca wyrazista puenta, której wyrażona została refleksja nad odczuwaniem szczęścia: „szczęśliwi bywamy tytułem kontrastu”

***

Laureaci kategorii POLKA NIEPODLEGŁA w dziedzinie prozy.

I miejsce  – Halinka Bohuta- Stąpel z Wilkanowa za „Mury milczą, ale ludzie nie” -opowieść o Sońce

(Opowiadanie na podstawie relacji mojej Mamy z Jej pobytu w białostockim więzieniu w latach 1942/43 . Zmieniłam imiona dorosłych, skróty nazwisk odpowiadają prawdziwym nazwiskom, zostawiłam prawdziwe imię jednego z dzieci. Opisane zdarzenia są prawdziwe).

Fragment opowiadania:

Białostockie więzienie otacza ogród warzywny, latem więźniarki mają robotę, a jak korytarzowa, pani Z., się zagapi, to co i raz któraś z bab marchew sobie schrupie, taką świeżą, prosto z ziemi wyciągniętą. Sońka wściekła się, jak wczoraj rozpoznała, że bezkształtna, szarobura glajda na dnie jej blaszanej miski to rozgotowane do cna końskie kopyto. A marchwi ani ziemniaka to ani śladu, choć ręce w warzywniku urobione po łokcie. Dobrze,

że siostra przekazała jej przez znajomego strażnika lniany woreczek z tłuczonymi ziemniakami.

– Tietiejki, daj tietiejki – prosi mały Włodzio i przysiada się do Sońki, choć Helena, jego matka, rozpaczliwie strofuje go, żeby nie żebrał. Ale Włodzio ma dopiero trzy latka i jest głodny, a tłuczone ziemniaki są takie smaczne. Dużo lepiej ma się Grześ, jego młodszy braciszek, który wcześniejszą o ponad miesiąc datę swoich urodzin zawdzięcza  gruntownemu przesłuchaniu swojej matki przez rzeczowego i skrupulatnego komendanta. Helena wróciła do celi dopiero po kilkugodzinnej „rozmowie”, z opuszkami palców u  rąk zmiażdżonymi do krwi, a w nocy wzięły ją bóle porodowe. Agafia, wiejska akuszerka, od kilku tygodni przyskrzyniona tu też w charakterze wroga Rzeszy, nie mogła sobie poradzić. Poród był pośladkowy, więc baby uprosiły kapo, niejakiego pana G., aby pozwolił zająć się Heleną żydowskiemu dentyście z bloku męskiego. Nawet taka szuja, jak ten G., ryzykując opieprz albo i co więcej od komendanta, zmiękł, słysząc rozdzierające wycie rodzącej .

No i tak przyszedł na świat mały Grześ – dupą do przodu, czemu trudno się dziwić, zważywszy na okoliczności. Helena, choć sama niedożywiona, ma na szczęście dużo pokarmu, więc mały dużo śpi i daje pospać wszystkim babom z celi, a jest ich ze trzydzieści.

  Złe wieści są jak długonogie dziwki, przybiegają wielkim susem z głupawką  przyklejoną do durnowatego  pyska. A te złe wieści to na przykład informacja od strażników, że znów przyjechał łazik z pięcioma młodymi SS-manami. A to oznacza, że znowu szykuje się dla kogoś „czapa”. Nie wiadomo, czy tych chłopaków, niemalże gołowąsów, biorą na ochotnika czy z nakazu, ale każdy z nich dostaje po robocie tydzień wolnego na odwiedziny swojej Mutter. I każdy z nich wierzy, że erkaem ze ślepakiem wylosował właśnie on i że to nie on,

a koledzy rozwalili kolejnego wroga wielkiej Rzeszy. A gdzieś tak koło południa wparowuje do babskiej celi korytarzowa z wiadrem, burą ścierą, szczotką ryżową i ruchem ręki wywołuje jedną z nich. Tym razem padło na Alutę, ale poprzednio to była Sońka. Sońka pamięta, jak jej serce waliło, gdy wlokła się za korytarzową, choć wiedziała, że tam już nie będzie tego rozstrzelanego i że ona idzie do celi śmierci tylko po to, żeby tam posprzątać.

Halinka Bohuta- Stąpel z Wilkanowa

Uzasadnienie Kapituły:

To nagroda za stworzenie przejmującego obrazu ludzkiej tragedii w czasach II wojny światowej. Autorka przedstawiła traumatyczne przeżycia kobiet w białostockim więzieniu, opisała atmosferę strachu, niepewność jutra, ale też swego rodzaju solidarność osadzonych i milczące, wzajemne zrozumienie. Tym tekstem Halinka Bohuta-Stąpel upomina się o pamięć o tych, które cierpiały i oddawały życie za wspieranie walczących, pomoc poszkodowanym, a czasami „po prostu” za bycie Polką, tych które ginęły nie na froncie, ale w zimnych, wilgotnych ścianach więziennych cel. Ninka – pobita i brutalnie zgwałcona przez Niemców dziewiętnastolatka staje się symbolem setek, jeśli nie tysięcy kobiet, które podzieliły jej los, a o których historia dziś milczy.

Wyróżnienie –  Jadwiga Zgliszewska z Białegostoku  za „Siłaczkę z mojej wsi”

Dla wsi była autorytetem i ostoją, na której zawsze można polegać. Jako gospodyni wypiekała nadzwyczajne ciasta! Mnóstwo jej dań, wyrobów i przetworów miałam okazję skosztować i wiem, że posiadała niezwyczajny talent kulinarny. Ale wszystko, czego się jęła, wychodziło jej znakomicie. Kiedy mieszkańcy wsi zażyczyli sobie, by odprawiała nabożeństwo majowe pod kapliczką, ona przez wiele lat mu przewodziła. Starsze kobiety z kółka różańcowego poprosiły, by prowadziła tę modlitwę na comiesięcznych „zmiankach” – też oczywiście nie odmówiła. Pomagała ludziom, wychodząc naprzeciw potrzebom, jakie się aktualnie pojawiały. Byłam świadkiem, jak przyszedł do niej jeden z młodych sąsiadów. Okazało się, że Basia wypełniała rolnikom pierwsze wnioski o dopłaty unijne, ponieważ niewielu z nich potrafiło to zrobić samodzielnie. Pomagała też samorzutnie, widząc taką potrzebę. To ona zainicjowała akcję materialnego wsparcia pewnej ubogiej i społecznie niewydolnej rodziny. Inni szybko poszli za jej przykładem. Odtąd w miejscowym sklepie klienci robili zakupy na dwie gromadki – tę dla siebie, ale też i drugą – na towary zbierane jako dar dla zubożałych sąsiadów. Trwało to do czasu wyciągnięcia ich z dołka. Sama często wspomagała ich także rzeczowo. Raz spędziła ze mną pół nocy w szpitalu, czekając parę godzin na izbie przyjęć, kiedy nikt inny nie był skory zawieźć tam mojego stryja, który dostał nagłego ataku. Dzwoniłam wtedy do paru osób, ale tylko ona zdecydowała się pomóc. Każdy mógłby dziś wskazać na liczne przykłady takiej dobroci z jej strony.

Uzasadnienie Kapituły:

To wyróżnienie za przedstawienie innego wymiaru patriotyzmu oraz promowanie postaw prospołecznych poprzez opowieść o losach Barbary Bolesty – kobiety „zwyczajnej”, a jednak niezwykłej, umiejącej w trudnej i szarej nieraz codzienności, znaleźć chęci, czas i energię, by pomóc drugiemu człowiekowi, swoją postawą dawać przykład innym, stanowić wsparcie i dodawać sił potrzebującym, a nawet  zjednoczyć lokalną społeczność we wspólnym dziele pomocy. „Siłaczka z mojej wsi” to literacki pomnik wystawiony wszystkim kobietom- społeczniczkom.

SREBRO NIE ZŁOTO – kategoria ogólna  Poezja:

I miejsce –  Anna Piliszewska z Wieliczki za wiersz „Niedziela w Supraślu”

przedmioty oddychają tak cicho — nie oczekują niczego
od losu.
tylko w skrzypieniach drewna i żelaznych zawiasów czasem
czai się skarga. pomówmy znów
o drobiazgach, które są
najważniejsze — ważniejsze od wielce doniosłych
zdarzeń, od podbojów kosmosu.

zawołajmy zwierzęta, niech wskoczą nam na kolana,
niech czujne i czułe pyski nam położą na rękach.
a pamiętasz,
jak darowałeś mi na urodziny seledynową
suknię z popielatym deseniem
— poplamiłam ją sokiem. szkoda,
że nie pamiętam, gdzie jest tamta sukienka…

światło jest dziś bursztynowe, dziwne — spójrz,
w kałużach się słania
— usiądźmy tam, na werandzie, w wiklinowych fotelach,
żeby patrzeć
jak skacze promień jak złota łania. jak buszuje w łopianach,
jak się chyłkiem spopiela.

opowiedz mi dawne klechdy — smoki, wiedźmy,
straszydła, które wyszły z kart książek, lecz zostały
w przestrzeni garścią kurzu i soli sprószonego
dzieciństwa
i tułają się głodne — już bez miejsca na ziemi.

i jeszcze mi opowiedz, jak kochaliśmy się kiedyś — wtedy
gdy lata były gorętsze i zimy bardziej siarczyste. i zaceruj
nasz pled. zaceruj wiosnę i jesień,
sens i sen,
łzę i listek,

bo czarny mech, bo świeci
próchno, bo stęka kredens na strychu, bo wilgoć w izbach
i w sieniach… więc opowiedzmy sobie te wszystkie
nasze lęki, obawy, drobnostki — jakie to straszne, gdy ludzie
stają się obojętni
i milczą, nie mając sobie zupełnie niczego
do powiedzenia…

Uzasadnienie Kapituły:

W wierszu tym na plan pierwszy wysuwa się refleksja nad egzystencją naznaczoną przemijaniem, integralnie powiązana z konkretną przestrzenią – domem w Supraślu, miejscem pamięci. Uwagę zwraca jasność przekazu, osiągnięta przez konsekwentny dobór środków  poetyckiego wyrazu. Liczne personifikacje wskazują na specyfikę istnienia przedmiotów, które są znakami ludzkiej aktywności. Wokół przedmiotów – symboli, konkretyzują się wrażenia, związane z przeżyciami, emocjami, budującymi świat codzienności (fotele),a także przywołującymi na myśl przeszłość (seledynowa suknia ze złotym deseniem). Uwagę zwraca szczególny nastrój utworu, budowany poprzez użycie metafor, oddających wrażenia zmysłowe i epitety, określające kolory. Ów nastrój współgra z rozważaniami na temat bycia ”tu i teraz” z odniesieniami do tego, co już było. Refleksji nad upływem czasu, budowanej.

II miejsce – Elżbieta Kasperek  z  Białegostoku za wiersz „Takie miasto” 

Przyszłam jak stałam
do miasta tysiąca łąk
a za mną już nic.
Słońce wschodzi nad lasem
i katedrą za farą
i rzeką za wąską
by ją ujrzeć.
Na tych ulicach czuję się dobrze,
wędruję.
Te stare domy
dzielą szkło i beton
Przyszłam tu na palcach
i cicho
a oni tylko patrzyli,
a potem mówili dużo
lub nic.
Słuchali mnie z uśmiechem
i kiwali głowami,
stali tak blisko, że już nie bałam się upaść

Uzasadnienie Kapituły:

Autorka ujawnia  wizję miasta jako miejsca odnalezionego, do którego człowiek przychodzi z niczym: „przyszłam, jak stałam” i próbuje tworzyć w nim własne życie. Poetycka refleksja budowana jest, między innymi, poprzez użycie precyzyjnych, pozbawionych słownej ornamentyki sformułowań, określających specyfikę miejsca, gdzie dawność współistnieje z nowoczesnością: „stare domy dzielą szkło i beton”; „słońce wschodzi nad lasem/ i katedrą za farą”. Uwagę zwracają niebanalne metafory, określające miasto jako przestrzeń tworzoną przez ludzi, a jednocześnie miejsce współistnienia natury i kultury: „miasto tysiąca łąk”. Zastosowana w wierszu liryka bezpośrednia określa specyfikę doświadczania przestrzeni szczególnej, która staje się miejscem istnienia. Owo istnienie to nie tylko funkcjonowanie w konkretnej przestrzeni, ale, przede wszystkim,  relacje z ludźmi. „Już nie bałam się upaść” – te kluczowe słowa mówią o upadku, jako nieuchronnej porażce, wpisanej w doświadczenie egzystencjalne. W tekście Kasperek  mała ojczyzna jawi się jako miejsce, które nawet przybysz, człowiek „stamtąd”, może uznać za własne.

III –  miejsce  w kategorii ogólnej SREBRO NIE ZŁOTO– otrzymuje  Marek Górynowicz  z Kleosina za wiersz „ W ramkach Kleosina”

W ramkach KleosinaMarek Górynowicz

a o kwiatach to możemy pomalować
otoczeni igłami lasu
oddychamy ciszą

to tu usycha lipcowy deszcz
nie ma krawężników i ulicznych bram
nawet nie widać naszych zmarszczek

malujesz dłońmi cień
miniaturkę chwili czuły uśmiech

uzależnieni od marzeń i kolorów dnia
przenieśmy niebo w naszą stronę
obłoki wędrujące ptaki
i ten lecący w oddali samolot

czas niestety wracać
ponagla nas niedziela
czarny pies
i kończy się ostatni papieros.

Uzasadnienie Kapituły:

Tytuł utworu odnosi się do konkretnego miejsca – Kleosina, jest przy tym metaforą. Doświadczenie przestrzeni wpisane jest w ramki, w które oprawia się obrazy, zdjęcia, będące zapisem chwil. Kleosin określany jest znakami natury, te z kolei objawiają się w tekście za sprawą metafor. Co znamienne, nie sama natura odgrywa tu najważniejszą rolę, a jej odczuwanie przez człowieka. Marek Górynowicz kreśli w swym wierszu obraz miejsca szczególnego, gdzie można przenieść „niebo w naszą stronę” i „oddycha się ciszą”. Bez oddechu, jak wiadomo nie ma życia, a cisza staje się symbolem spokoju. Uwagę zwraca bardzo ciekawe, oksymoroniczne sformułowanie: „usycha lipcowy deszcz”, przywołujące na myśl odwieczny, ambiwalentny rytm natury. Bardzo ważny wydaje się też motyw malowania,  które kojarzy się z twórczością artystyczną. W świetle tekstu Górynowicza wszyscy jesteśmy artystami, utrwalamy – malujemy nasze odczuwanie świata. Niezwykle ciekawie została zarysowana w wierszu opozycja między wyciszeniem związanym ze światem prowincji, a koniecznością nieodzownego powrotu, wyrażoną przy pomocy personifikacji: „ponagla nas niedziela”. Kleosin jawi się zatem jako bezpieczna przestrzeń  „marzeń”, „kolorów”, „obłoków” i „wędrujących ptaków”, skontrastowana z mroczną przestrzenią powrotu, symbolizowaną przez „czarnego psa”.

SREBRO NIE ZŁOTO Proza

Miejsca pierwszego nie przyznano. Dwa równorzędne II miejsca zajęli:

II – miejsce: Danuta Waśko z Łomży za utwór „Moja przygoda z pewnym akordeonem”

„Moja przygoda z pewnym akordeonem”– fragment prozy

Jak mógłby zniszczyć ukochany, wymarzony akordeon podarowany przez Marszałka dla pułku !

Ukrył go w stogu siana, na polu pod lasem. Miał dużo szczęścia, że wyszedł cało z tego okrążenia. W ostatniej walce wielu żołnierzy zginęło, wielu rannych dostało się do niewoli. Gdy wszystko dokoła się uspokoiło Heniek wrócił po akordeon. Szczęśliwy wracał do domu. Nocami przedzierał się polnymi drogami do Łomży. Nieraz natknął się na patrol Rosjan którzy chcieli zabrać akordeon ale jakoś udało się mu ich przekonać, aby tego nie robili. Pewnego razu mógł go stracić na zawsze ale tak błagał komendanta, że ten ustąpił, jednak za to musiał jeździć wszędzie z Rosjanami i im grać. Był taki okres, że do Łomży wkroczyli ponownie Niemcy i Heniek z akordeonem uwolnili się od Rosjan. Akordeon pomagał w dywersji przeciwko Niemcom. Ojciec szedł ulicami Łomży z kolegami, grał na akordeonie a koledzy dźwigali w futerale granaty czy inne niedozwolone przedmioty. Został aresztowany i osadzony w łomżyńskim więzieniu. Na szczęście akordeon uniknął więzienia. Spotkali się we wrześniu 1944 roku, po wyzwoleniu Łomży, gdy Heniek opuścił więzienie. 1 maja 1945 roku na zabawie w kinie”Miraż”poznali się moi rodzice. On grał z kolegami, zainteresował się dziewczyną a ona nie mogła oderwać oczu od błyszczącego akordeonu. 29 maja pobrali się.

Uzasadnienie Kapituły:

 Za wzruszającą opowieść nie tylko o akordeonie podarowanym przez Marszałka Józefa Piłsudskiego, ale pełną pasji i historycznych szczegółów relację z długiego, ponad osiemdziesięcioletniego „życia” instrumentu, który także tworzył i scalał rodzinę. Za literacką (i muzyczną) umiejętność przenoszenia pamięci dla kolejnych pokoleń. I za przywołanie historii zapisanej nie tylko na kartach, ale także w „galeryjce z kości słoniowej”, na której grali ci, którzy już odeszli.

II – miejsce: Dionizy Purta z Białegostoku za utwór „Była taka Polska” – fragment nagrodzonego utworu

Każda epoka uważa się za nowoczesną w stosunku do poprzedniej, jedynie drzewa trwają niezmiennie, od początku świata. Stanowią schronienie dla milionów stworzeń i roślin, a jedyną troską jest, aby jak najmniejszą była ingerencja człowieka w ich istnienie. One tworzą własny świat i własną muzykę, która towarzyszy ludzkości od początku istnienia. W szumie liści, huku grzmotów, szemraniu krzewów, upatrywano boskiego języka, czyli niebiańską muzykę z kompozycji dobiegających z nieba. Jest to sielski obraz podsuwający skojarzenia z błogim pierwotnym stanem natury: człowiek wsłuchany w szelest traw, czujący podmuch wiatru, promieni słońca i kropli deszczu, to element w krajobrazie, tak jak drzewa całkowicie będące u siebie, oddające się delektowaniu w symfonii przyrody. Drzewo to symbol człowieka, ale także pomost między ziemskim światem,  a tym nienamacalnym.  Muzyka przyrody, to inspiracja artystów, jak słynny śpiew ptaka dla Beethovena.

Kiedy Bóg Swaróg wrzucił kij do wody i z tego wyrosło drzewo, które stało się początkiem wszechświata. W ten sposób Słowianie wyobrażali dzieło stworzenia. Wyobraźnia ich tłumaczyła to, że korzeń symbolizował krainę zmarłych, pień – świat doczesny, a korona niebiosa.

Wędrówka wśród lasów nabiera czegoś z charakteru pielgrzymki. A polana przeistacza się w leśne sanktuarium miejsce refleksji, stanowi sedno odwiecznego misterium. To oaza ciszy i spokoju, wciąga w swój senny świat, otula i ogarnia. Mamy poczucie, że dotykamy brzegu tajemnic, ale nie czujemy potrzeby dotarcia ich głębi i sedna.

Uzasadnienie Kapituły:

Nagroda za utwór “Była taka Polska “ przyznana jest za umiejętność przywołania dawnego życia na wsi, czułość metafizyczną wobec świata dzieciństwa, możliwość wspólnego podróżowania po krainie pełnej symboli i skrytych znaczeń. Za zapachy i smaki, które opowieść przywołuje , a przede wszystkim za przypomnienie, że w życiu jest najważniejsza jest pamięć wypełniona miłością i szacunkiem.

Wyróżnienie  w kategorii proza otrzymuje Halina Łozińska z Bydgoszczy za „Tydzień nad Wigrami” –  fragment utworu.

 Tydzień nad WigramiHalina Łozińska 
U taksówkarza wyczerpałam już chyba cały limit kindersztuby, bo teraz stoi i patrzy jak wciągam po stromych, wąskich schodach swoją walizkę.
– Ach te kobiety, wyjeżdża taka na parę dni i od razu musi zabrać ze sobą całą szafę.
W niewielkiej recepcji pysznią się kolorowe plakaty obiecując niebo na ziemi.
– Witamy- mówi młoda dziewczyna o wymiarach 90-60-90.
Podaję swoje nazwisko, a w zamian otrzymuję klucz i program pobytu.
– Koleżanka jeszcze nie dojechała, ale pewnie wkrótce się zjawi – słyszę
– Jaka koleżanka, to ja nie będę mieszkać sama? – nie potrafię ukryć rozczarowania perspektywą dzielenia pokoju z obcą osobą.
– Ma pani wykupioną opcję z dokwaterowaniem, tą tańszą- słyszę w odpowiedzi. Moja mina mówi wszystko.
Na pocieszenie wzrok rejestruje łazienkę na każdym piętrze Przyda się na wypadek, gdyby moja fizjologia potrzebowała trochę więcej intymności.
Koleżanka ma na imię Basia i sporą nadwagę. Mimo to z jej twarzy nie schodzi uśmiech. Nawet wtedy gdy nie ukrywam swojego rozczarowania opcją z dokwaterowaniem.
– Będzie fajnie – słyszę w odpowiedzi, zobaczysz nie będziemy sobie wchodzić w drogę, zabiegi są o różnych godzinach, szykuje nam się dobra pogoda, no i w tym roku też jest komandos.

Uzasadnienie Kapituły:

Halina Łozińska otrzymuje wyróżnienie za zabawę formą oraz uśmiech w treści – umiejętne ukazanie jak codzienność może stać się tworzywem literackim. Satyryczna forma opowieści o kilku dniach spędzonych nad Wigrami podkreśla ogromne poczucie humoru autorki, a także jej satyryczne upodobania literackie. Za lekką, niewymuszoną, a wciągającą formę, dystans do siebie a przede wszystkim za promocję wigierskiego ośrodka z …masażystą Komandosem. I za prowokowanie do uśmiechu, tak rzadkiego w naszych czasach.

Nagrodę specjalną Książnicy Podlaskiej im. Łukasza Górnickiego w Białymstoku, którą jest udział w cyklicznych spotkaniach literackich w postaci spotkania autorskiego w ramach cyklu „Środy Literackie”, otrzymały:

Anna Piliszewska z Wieliczki za wiersze: „Nora Ney” i „Pastorowa Mikulska

Halinka Bohuta Stąpel z Wilkanowa za prozę „Mury milczą, ale ludzie nie” -opowieść o Sońce

Nagrodę specjanną Polskiego Radia Białystok otrzymala Janina Jakoniuk za prozę „Placyda”

Nagrodę specjalną 100-lecia Kobiet  otrzymała Anna Piliszewska z Wieliczki za wiersz”Nora Ney”

Wyróżnienia Podlaskiej Redakcji Seniora w kategorii wiersz Polka Niepodległa

Daniela Bednarek z Zelowa za wiersz „Święta świętością syna”

Irena Świerżyńska z Białegostoku  za wiersz „Matko sama szukaj raju”

Jolanta Maria Dzienis z Białegostoku za wiersz „Babcia” w kategorii Polka Niepodległa a dodatkowo za wiersze w kategorii ogólnej SREBRO NIE ZŁOTO: „Odrobiny słońca” i „Ptakiem być”

Wyróżnienia  Podlaskiej Redakcji Seniora w kategorii proza Polka Niepodległa

Władysław Amielańczyk z Sokółki za „Oczekiwanie”

Irena Piwowar „Orynka” z Bielska Podlaskiego  za „Kamienny Różaniec”

Marian Biziuk z Sokółki za wspomnienie „Jak wypiekano chleb” i prozę „Matka”

Wyróżnienia  Podlaskiej Redakcji Seniora kategorii ogólnej SREBRO NIE ZŁOTO:

– Krystyna Gudel z Suchowoli za 2 wiersze: „Ballada o moim miasteczku” i „Kobieta z kotem”

– Magdalena Dryl z Sanoka  za wiersz”Spojrzenie na jesienne Podlasie”

– Janina Jakoniuk z Białegostoku za wiersz „Moje miasto”

Wiesław Lickiewicz z Hajnówki za wspomnienia prozą „Wołodia – kartka z pamiętnika.

–  Andrzej Nagwizda z Grajewa  za wiersze „Barwy Podlasia” oraz  „Hanka – Uśmiech w kapeluszu” i „Kobiety Podlasia”

W kolejnej publikacji na portalu podlaskisenior.pl ukażą się wszystkie nagrodzone utwory w całości.

Jolanta Falkowska
Podlaska Redakcja Seniora Białystok

Post Author: Redakcja Białystok

1 thought on “Wyniki IV edycji konkursu SREBRO NIE ZŁOTO

    Marcin Kozub

    (30 listopada 2018 - 07:32)

    Ludzie! Miejsca wam sie pomieszały! Chodzi o poezję w Polce Niepodległej. Powinno być odwrotnie. Pierwsze miejsce to co wyróżnione ten sonet i fraszka, a to co daliście na pierwsze miejsce to tylko wyróżnienie.

Komentarze są wyłączone.