Zdrowsi i pogodniejsi

Korzystając z ostatnich ciepłych, słonecznych październikowych dni wyruszyłam wraz z kolegami z Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Białymstoku, zrzeszonymi w Sekcji Turystyki Pieszej PTTK „Senior”, do Czarnej Białostockiej.

Pojechaliśmy wygodnym szynobusem, kursującym na trasie Białystok-Suwałki. Po 20 minutach podróży byliśmy już na miejscu. Wycieczkę prowadziła Iza Walentynowicz – przewodnik turystyczny PTTK, która opowiedziała nam o historii miasta.

Nazwa miejscowości Czarna Białostocka pochodzi od nazwy rzeki, na której w XIV wieku ustalono granicę mazowiecko-litewską. W roku 1510 wybudowano trakt z Knyszyna do Sokółki, przez most na Czarnej, zwany później Wielką Drogą Królewską. Na początku XVIII wieku wieś Czarna otrzymała prawa łowieckie, a w 1795, po wcieleniu jej do Prus Nowowschodnich, administracja pruska zmienia nazwę miejscowości na Czarną Wieś. Nieopodal powstały nowe osady, które do dziś noszą nazwy: Czarna Wieś Kościelna, Czarna Wieś Stacja. Ostatecznie, w wyniku nadania praw miejskich w 1962 i rozszerzeniu granic miasta, zmieniono jego nazwę na Czarną Białostocką.

Okolice Czarnej znane są również ze zwycięskiej potyczki oddziału powstańczego Walerego Parczewskiego, 1 marca 1863, z kozakami, pod dowództwem Onufrego Duchińskiego i Walerego Wróblewskiego. Miasto słynie także ze szlaku rękodzieła ludowego, na którym znajdują się pracownie garncarskie, tkactwa dwuosnowowego, rzeźbiarskie oraz warsztat kowalski.

Po drodze nad Zalew Czapielówka odwiedziliśmy kościół pod wezwaniem Świętej Rodziny, który został wybudowany w 1976 r. na miejscu spalonej kaplicy. Znajduje się w nim piękny świecznik opleciony porożem jeleni.

Korzystając ze słonecznej pogody, obeszliśmy  dookoła zalew, ściągający latem licznych turystów, szukających ochłody. Wybudowany w 1981 r. na skraju Puszczy Knyszyńskiej, jest  ostoją spokoju i ciszy.

Na ławeczkach nad brzegiem zalewu odpoczęliśmy, posilając się i łapiąc witaminę D3 z ostatnimi promieniami słonecznymi, jak znalazł na nadchodzące szare dni. Podziwialiśmy przepiękne jesienne barwy drzew, jarzębiny pyszniące się czerwonymi koralami, snujące się babie lato między trawami i krzewami. Niektórzy z nas znaleźli jeszcze podgrzybki i kanie.

Koleżanka Tereska (prezes sekcji) zdopingowała nas nad brzegiem zalewu do kilkuminutowej gimnastyki na świeżym powietrzu. Spotkaliśmy mnóstwo osób, w tym wielu turystów pieszych, wędkarzy, rowerzystów i całe rodziny, które, tak jak my, postanowiły spędzić sobotę nad wodą.

Był to bardzo udany wypad za miasto. Warto polecić to miejsce znajomym. Wracaliśmy również pociągiem, naładowani energią na nowy tydzień. Zdrowsi i pogodniejsi. W planie mamy jeszcze kilka takich wypraw. W tej ostatniej uczestniczyło ponad 30 osób.

(foto: Maria Beręsewicz)

 

Maria Beręsewicz
Redakcja Podlaskiego Seniora Białystok

 

Post Author: Redakcja Białystok