A BO TO JUŻ BYŁO…

„A bo to już było… i nie wróci więcej”…
Parafrazuję te słowa z piosenki…
Ponieważ ich głębia i mądrość…
Mają wciąż w sobie sens wielki!

Nawet sam wielki… Luciano…
Znany  wszem z głosu swojego…
Powtarzał często w rozmowach…
By cieszyć się z dnia dzisiejszego!

Ten slogan nie jest bez racji…
Cieszmy się dzisiaj i teraz!
Co będzie jutro?… pojutrze?
Tego nikt nie wie… cholera!

Wszystko co było… nie wróci!
Nie wróci fizycznie… to wiemy!
Bo przeszłość… tworzą wspomnienia…
A te są nam jak… tantiemy!

Tantiemy… bo życie jest sztuką…
Pod znanym tytułem.. „Już było”!
A jest to utwór swoisty…
W niej główną rolę… gra miłość!

SKOŃCZYŁ SIĘ CZAS…

Skończył się czas grzybobrania…
Co niechybnie świadczy o tym…
Że nadejdą wkrótce chłody…
I jesienne z nimi… słoty!

Smutek z żalem wymieszany…
Działa wręcz przygnębiająco!
Dotąd las tętniący życiem…
Dziś wygląda nader śpiąco!

Śpiąco i w dodatku sennie…
Otulony śnieżnym puchem…
Choć co prawda…  cienką warstwą…
Lecz wystarczy go… na pluchę!

Pal już licho’’ ten śnieg pierwszy…
Lecz się martwię o… podgrzybki…
Wczoraj było ich tu… morze…
Dziś las pusty… grzyby znikły!

O opieńkach i zielonkach…
Które rosły tu wśród drzew…
Nawet nie chcę już wspominać…
Na myśl o nich… wpadam w gniew!

BAŁWAN (z uśmiechem)

Radość moja jest… po pachy…
Cieszę się jak mały chłopiec!
Ulepiłem dziś bałwana…
Aby pewnym ludziom dopiec?

Bałwanowe podobieństwo…
Wyszło niemal… idealnie!
Czarne oczy… brwi krzaczaste…
Nie lepiłem go… specjalnie!

A ten nos z garbatej marchwi…
I garnuszek zamiast czapki…
Jest po prostu… głową kukły…
Choć podobną do… sąsiadki!

Kiedy wyszła z domu swego…
I spojrzała na me dzieło…
Twarz jej pokrył… taki grymas…
Ze… aż niemal z nóg mnie ścięło!

Myślę sobie…- to nie żarty…
Jeszcze coś się jej… przytrafi!
Bo ta ciągle przed bałwanem…
Stoi i jak wół… się gapi!

Lecz na szczęście po godzinie…
Słonko bowiem wciąż przygrzewa…
Znikła moja śnieżna kukła…
A sąsiadka… czy się gniewa?

Tego nie wiem! Wiedzieć nie chcę!
Nic złośliwie nie zrobiłem!
A jak nie zna się na żartach…
Niechaj myśli… że z niej kpiłem!

JESTEM STRZELCEM

Jestem Strzelcem moi drodzy!
Oczywiście zodiakalnym…
Wiem… że was to nie obchodzi…
Czyjś w dodatku… znak astralny!

Ale tak już jest niestety…
Każdy z nas ma swoją gwiazdę!
Moją jest akurat… Jowisz…
Choć to dla was… też nieważne!

Lecz odpowiem wam… przewrotnie…
Ważne! I to jeszcze bardzo!
Bo charakter… który mamy…
Zawdzięczamy  właśnie… gwiazdom!

Jako Strzelec spod Jowisza…
Jestem bardzo impulsywny!
Z góry więc uprzedzam wszystkich…
Mogę być czasami…  dziwny!

Postukując palcem w czoło…
Spróbuj zaśmiać mi się… w twarz!
To nie zdążysz… nawet mrugnąć…
A już z nosa… pędzel masz!

JAKŻE CHCIAŁBYM…

Mam czasami takie myśli…
Mam czasami takie chęci…
Aby wszystkich was uścisnąć…
Póki jestem przy pamięci!

Bo z nią często… bywa różnie…
Dobrze wiemy… my seniorzy…
Lat przybywa… pamięć słabnie!
Na nic leki i doktorzy!

Jakże chciałbym was przytulić…
Podać rękę w geście zgody…
I przypomnieć po raz enty…
Że my też byliśmy młodzi!

… I nie mamy do was żalu…
… Że jesteście w sile wieku…
Tylko proszę was o jedno…
Pamiętajcie o człowieku!

Ulepieni z jednej gliny…
Jak odwieczny głosi przekaz…
Bądźmy wobec siebie mili…
Wszystkich nas to samo… czeka!

Wiesław Lickiewicz