A życie toczy się dalej

Rozdartych serc, rozdartych dusz,
Nie zszyje chirurgiczna nić.
Jak będąc wśród życiowych burz,
Chcąc nie żyć, robić żeby żyć?

Jak pośród tylu pustych słów
I roześmianych sztucznie lic,
Przefarbowanych tylu głów,
Chcąc nie żyć, robić żeby żyć?

Jak zabić to co bardzo boli,
Aby nie pękła życia nić?
Jak wytrwać w tej życiowej roli?
Bo jednak mam, dla kogo żyć.

Okaleczeni przez pragnienia

Bez oczu, bez uszu i bez pamięci,
W wąwozie życia zagubieni.
Całym sobą, swoim ja, gdzieś podążamy,
za pragnieniami swojej wyobraźni.

Nagle jesteśmy otoczeni złomowiskiem

ludzkiej niemocy, w labiryncie chęci by:
więcej, szybciej, taniej, lepiej….
Nie ogarnął tego nikt, to aksjomat.

Powrót do domu

Dziś widząc, jak upływa życie,
Ile przeżyliśmy już zdarzeń,
W radosnym, czy też trudnym bycie,
Nie wyzbywajmy się swych marzeń.

Z każdego deszczu, każdej burzy,
Weźmy kropelkę, błysk od gromu
I gdy się życie nam już znuży,
Wróćmy do marzeń i do domu.

Do domu, gdzie zebrane chwile,
W serca pokoju gdzieś ukryte,
Pozwolą spojrzeć czule, mile
Na wszystkie chwile tu przeżyte.

Z każdej porażki weź naukę,
Z chwil chwały zaś pokory nić
I z tego mixu uczyń sztukę,
O tym jak coraz lepszym być.

Smutek i radość

Smutku, mój smutku i moja radości,
Które z was dzisiaj przyjdzie do mnie?
Które dziś w sercu mym zagości,
A, które dziś zapomni o mnie?

Smutek i ból tak często gości,
U wszystkich chyba bez wyjątku.
On może istnieć bez radości,
U tych z majątkiem i bez majątku.

A radość, cóż to jest takiego?,
że o niej często każdy marzy,
Czy to, co w sercu mam dobrego,
Czy tylko to, co jest na twarzy?

Bywa, że smutek życie gniecie,
A twarz w uśmiechu promienieje.
Często tak bywa, bo na świecie,
Coś złego w życiu nam się dzieje.

Nie bądźmy smutni i radośni,
Inni dla siebie, inni dla ludzi,
Gdy smutek w twoim sercu gości,
To niech uśmiechu już nie budzi.

Radość i smutek musi być,
Tylko nie mogą jednocześnie,
Bo długo nie da się tak żyć,
No i umiera w nas za wcześnie.

Umiera dusza, choć życie trwa,
Umiera ciało nazbyt wcześnie,
Bo nie istnieje w zdrowym „Ja”
Ciepło i zimno jednocześnie.

Marek Mozyrski