Wraz z wystrzałem sylwestrowego szampana wkroczyliśmy w nowy rok. Pełni zapału rozpoczynamy kolejną już konfrontację noworocznych postanowień z realnym życiem. Czy zapał minie równie szybko jak szampańska zabawa? Oby nie.

Starszy siwowłosy mężczyzna spaceruje z kijkami przez las, fot. pixabay.com

Umieranie i odradzanie się to cykl, w który wpisane jest istnienie na ziemi. Tak jak po zimie przychodzi wiosna, tak i stare zastępuje nowe. I człowiek również przechodzi takie etapy. Przejście ze starego roku stanowi pewną granicę. Podświadomie czujemy ulgę, że zamykamy pewien rozdział i z nadzieją patrzymy w przyszłość. Snujemy też postanowienia, by odrodzić się na nowo w lepszym wydaniu. Któż nie zna tego uczucia?

Chcemy być lepsi, bogatsi, szczęśliwsi. Przydałoby się też zrzucić kilka kilogramów, nieco odmłodzić się. Nie bez przyczyny najwięcej karnetów na siłownię sprzedaje się właśnie w styczniu. Jednak entuzjazm szampańskiej zabawy stygnie pod naporem codziennych obowiązków. Gdzieś między troskami zapominamy o nie tyle o samych postanowieniach, ale o sobie. To raczej domena kobiet, że dbają o wszystkich i o wszystko, ale o siebie – na samym końcu. 

Trzeba jednak docenić, że chociaż „chce nam się chcieć”. Że podejmujemy walkę o lepsze jutro i pragniemy dobrze zacząć. To jest argument! W jakimkolwiek jesteś wieku – dobrze, że obiecujesz sobie w tym roku żyć aktywniej i staraj się tego trzymać. Najlepiej znajdź w sobie w tym kompana – powiedzenie komuś o swoich postanowieniach to ponoć połowa sukcesu. A już realizacja postanowienia z drugą osobą daje pewność, że w chwili dywersji będziesz musiał się tłumaczyć…

Piszę te słowa z myślą o osobach dojrzałych i starszych. Często słyszę, jak seniorzy mówią, że czekają na jakieś zajęcia, odliczają do wyjazdu, śledzą z ukrycia, co się dzieje w lokalnym środowisku. A czas ucieka. Najlepszym postanowieniem będzie więc żyć tu i teraz. Nie odkładać nic na potem. 

Czy seniorzy mają w sobie taką motywację do działania? Co zrobić, by byli aktywni przez cały rok? O to pytam Michała, redakcyjnego kolegę.

Przełom roku w zasadzie nie zmienia nic w życiu przeciętnego zjadacza chleba poza zmianą kalendarza i oczekiwaniem końca zimy ze względu na koszty ogrzewania. Kiedy dwudziestolatkowie skaczą ze szczęścia witając Nowy Rok, to starsi odczuwają smutną refleksję, że pozostało im mniej lat do nieuchronnego końca życia.

Postawa seniorów, ich motywacje i budowanie planów na przyszłość jest, według mnie, uwarunkowana ich miejscem zamieszkania, stanem majątkowym i stanem zdrowia. Dla samotnych seniorek, mieszkających gdzieś na skraju miasta, radzenie sobie z potrzebami egzystencjalnymi stanowi wystarczająca motywacja do pokonywania przeszkód, jakie stoją przed nimi przez cały rok. Na tym przykładzie najlepiej widać, jak istotny jest stan zdrowia seniorki. Póki będzie na tzw. chodzie, będzie sobie radzić, lepiej lub gorzej. Jeśli finanse pozwolą, to i w różnych aktywnościach społecznych będzie miała motywację do działania. Jeśli jednak stan zdrowia się pogorszy, to grozi jej zamknięcie w czterech ścianach na łasce MOPS, rodziny i sąsiadów. Pół biedy, gdy te czynniki zadziałają, ale jak nie, to sytuacja seniorki będzie dramatyczna. 

Jakże inaczej przedstawia się sytuacja małżeństwa seniorów, dobrze sytuowanych, mieszkających w mieście. Są oni w stanie brać czynny udział w wydarzeniach kulturalnych i innych propozycjach spędzania czasu, skierowanych do seniorów. Finanse pozwalają na korzystanie z prywatnej służby ochrony zdrowia, nie czekają więc dwa lata na wizytę u specjalisty. Z pewnością mogą też przynajmniej raz do roku wyjechać w podróż zagraniczną.

Z premedytacją pokazuję te dwie hipotetyczne sytuacje, aby uzmysłowić, co stanowi prawdziwy problem, związany z aktywizacją seniorów. Bardzo dużo się mówi i przedstawia ludzi aktywnych, uśmiechniętych, namawiając ich do jeszcze większej aktywności. Rozumiem, że jest to skierowane do tych w miarę zdrowych, zasobnych. A co z tymi, których nie widać? 

Raz do roku, w okresie działania Szlachetnej Paczki, można zobaczyć, w jakich warunkach żyją seniorzy w kraju, gdzie miliony rozpływają się we mgle reklam tak oczywistych jak to, że NBP zajmuje się pieniędzmi. 
W sferze moich zainteresowań są właśnie ci, których nie widać, którzy z powodu swojej niepełnosprawności nie mogą pokonać przeszkód architektonicznych, by dotrzeć tam, gdzie by chcieli. Myślę, że nim zajmiemy się promowaniem aktywizacji, musimy przede wszystkim podjąć się działań, które zlikwidują samotność, biedę i wykluczenie. To jest ważne przesłanie na Nowy Rok. 

Barbara Górnicka-Naszkiewicz
Michał Różycki
Podlaska Redakcja Seniora Białystok