Czekając

A jednak przyszedł.
Coś się musiało stać
Ktoś Go wołał.
           Wojciech Kudyba

niech będzie pochwalony który idzie
po górach skacze przez pagórki

z wysoka zstępuje ze światła wschodzi

wśród szczytów chwyta mocno za rękę
przez Polski Grzebień przeprowadza

schodzi w doliny głaszcze lilie polne
piękniejsze niż Salomon w całej jego krasie
czesze palcami tysiące anemonów
goryczki goryczuszki kozłki skalnice

w głąb patrzy wiotką duszę kwiatu
przenika do szpiku do nerek do krwi
wytoczonej przelanej

a On ją pić daje kielich w dłonie bierze
wysoki jak Gerlach głęboki jak żłób

Joanna Pisarska