Rozpoczynamy kolejny rok. Wielu z nas podejmuje noworoczne postanowienia. Może warto spędzić dni nowego roku na aktywne spotkania z książką. 

Na tle miodowej tapicerki – dwie książki o tym samym tytule oraz innych podtytułach. Obie w kolorowych, trochę odmiennych okładkach.

To utwór „Ścieżka prostej obfitości. 365 dni do życia w harmonii i radości” Sarah Ban Breathnach, mieszkającej obecnie w Kalifornii. Już tytuł zachęca do rozpoczęcia czegoś nowego. Napisana trzy dziesiątki lat temu, natychmiast stała się bestsellerem i rozchodziła w ogromnych nakładach. Wydana w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia, doczekała się wielu wydań i została przetłumaczona na blisko trzydzieści języków świata. Dzisiaj jej nakład przekroczył już pięć milionów egzemplarzy. Tak oto trafiła też i do naszego kraju. 

Dawno temu, tuż po zakupie, stała się natychmiast moją nieodłączną przyjaciółką. Nie powędrowała na półkę, ale dyżurowała na nocnym stoliku, abym mogła sięgać po nią kilka razy dziennie. Dokonywałam w niej ołówkiem zaznaczeń, podkreśleń, a nawet nanosiłam na marginesach własne uwagi i przemyślenia. Tak było przez kilka lat. 

Kiedy okazało się, że czeka mnie przeprowadzka i związany z nią trud pakowania, przypomniałam o przestrodze dawnej wykładowczyni, aby nie przewozić zbyt dużo książek. Zaczęłam pozbywać się wszystkiego, co nie jest niezbędne. W tym – sprzedawać swoje książki, wśród których znalazła się „Ścieżka prostej obfitości”. 

Czas mijał, ale nie potrafiłam o niej zapomnieć. Okazało się, że jest nowe wydanie, które czym prędzej nabyłam. Mój obecny egzemplarz został wydany przez Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2022. Jednocześnie wydano „Dziennik Wdzięczności” tej samej autorki. Ja w zakończonym właśnie roku prowadziłam ów „Dziennik Wdzięczności”, równolegle do lektury bestsellera Sarah Ban Breathnach. W kolejnym artykule napiszę więcej na temat pisania takiego dziennika.

Jeśli ktoś dotychczas nie spotkał się z tą książką, to już sam widok opasłej „cegły” może porazić. A nawet zniechęcić. Bo przed czytelnikiem ponad 700 stron tekstu. Ale jakiego tekstu! Gwoli ścisłości dodam, że rozdziały są tu podzielone na miesiące, a te na kolejne dni. Każdy dzień jest poprzedzony jakąś mądrą, motywującą lub afirmującą, maksymą. Krótki tekst dzienny jest opowiastką lub esejem. Cała książka to w sumie 365 prostych medytacji na każdy dzień roku, napisanych dla kobiet, które pragną żyć pełniej i głębiej. Odpowiada na pytania egzystencjalne: Jak być pierwszorzędną wersją samej siebie, a nie marną kopią kogoś innego? Jak świecić własnym światłem? Jak radować się drobiazgami? Jak to osiągnąć, nie dokonując rewolucyjnych zmian w swoim życiu? Autorka pokazuje, jak każdego dnia w prozaicznych okolicznościach i czynnościach odnajdywać swoje prawdziwe „ja”. Kiedy kosztujesz warzyw czy owoców z własnego ogródka, obserwujesz jesienne drzewa w parku, czy też tworzysz „świętą przestrzeń” swojego domu i otoczenia, ozdabiając ją własnymi kompozycjami z dostępnych materiałów. Wystarczy tylko się przebudzić, przetrzeć oczy, aby dojrzeć prawdziwe cuda wokół siebie. A przede wszystkim – cud własnej przemiany.

Książka zawiera sześć zasad, wytyczających ścieżkę duchowej wędrówki. Są to wdzięczność, prostota, porządek, harmonia, piękno i radość. Kierowanie się nimi pomoże z dwudziestu czterech godzin, które mamy codziennie do dyspozycji, stworzyć gobelin utkany z radości i spełnienia. A tworzywo nań znajdziemy w sobie i tuż obok. Czas zaś zostanie niejako ocalony przed zapomnieniem. 

Książka Sarah Ban Breathnach jest w sumie poradnikiem, ale nie zwyczajnym poradnikiem. Ona jest raczej przewodnikiem po każdym kolejnym dniu życia. Podaje gotowe recepty, które można i trzeba weryfikować i modyfikować, dlatego, że została napisana dla kobiet amerykańskich, a nasze realia życia są trochę inne. Nie przeszkadza to jednak, aby była inspiracją dla kobiet na całym świecie. I to jest jej wielka siła. Nowe wydanie jest rozszerzone i poprawione. Sarah Ban Breathnach, z charakterystyczną dla siebie szczerością, dowcipem i mądrością, zaktualizowała swój poradnik z myślą o nowym pokoleniu kobiet, które potrzebuje go jeszcze bardziej niż poprzednie. 

Książka uczy nas celebrowania wewnętrznej radości i szukania piękna w prostych przyjemnościach oraz dobrze spędzonych chwilach każdego dnia. Jak uczynić codzienność świętem, do tego w prosty sposób. Czy można chcieć więcej? Niechże to zdanie będzie najlepszą zachętą do sięgnięcia po książkę „Ścieżka prostej obfitości”. Polecam z całego serca.


Jadwiga Zgliszewska
Podlaska Redakcja Seniora Białystok