Rezerwat przyrody „Czerwone Bagno” wchodzi w skład Biebrzańskiego Parku Narodowego. To magiczne miejsce. Jego niezwykłość i potrzebę ochrony dostrzeżono już na początku XX wieku. 

na szlaku niebieskim – rodzinne wędrowanie

W czasie wakacyjnych wędrówek trafiłam do miejscowości Woźnawieś, która stała się moją bazą wypadową po okolicy. W ten sposób poznałam niezwykłą historię wsi Grzędy i zakochałam się w dzikiej bagiennej przyrodzie. Potrzebę chronienia tego terenu na szczęście dostrzeżono już w latach dwudziestych ubiegłego wieku, tworząc dwa rezerwaty: „Grzędy” (1921) i „Czerwone Bagno” ( 1925), by w 1981 r. połączyć je w jedną całość pod wspólną nazwą „Czerwone Bagno”. 

Wieś, której już nie ma

Zaczęło się od rosyjskich represji w latach pięćdziesiątych XIX wieku. Część ze skazanych na zesłanie doszło do porozumienia z carskimi władzami. W zamian za zaniechanie zsyłki na Sybir, mieli w Polsce znaleźć równie trudne warunki i tam zamieszkać. I tak powstała wieś Grzędy. W 28 gospodarstwach zamieszkiwało około 200 osób. Życie na „polskim Sybirze” nie było łatwe, ale zesłańcy cieszyli się, że pozostali w ojczyźnie. Okolice te już wcześniej były schronieniem dla powstańców kolejnych polskich zrywów narodowych. W starych dębach na Grzędach chowano broń, pieniądze, sztandary. Kres wsi przyniosła II wojna światowa. Niemcy, podejrzewając mieszkańców o współpracę z partyzantami, 16 sierpnia 1943 r. spacyfikowali osadę. Sukcesywnie podpalali dom po domu i tam gdzie wybuchała amunicja partyzantki, rozstrzeliwano mieszkańców. Zamordowano 36 osób, w tym 14 nieletnich i dzieci. Ofiary pochowano w zbiorowej mogile na uroczysku Solistowska Góra. Resztę mieszkańców wywieziono na przymusowe roboty do III Rzeszy. Wieś nigdy się nie odbudowała. Pozostały po niej jedynie kępy bzów, zdziczałe sady i fundamenty domostw. Ale chociaż osada nie istnieje już od 77 lat – to jednak historia i życie jej mieszkańców ciągle wzbudzają żywe zainteresowanie turystów, miłośników regionu i historyków. 

Na tym terenie miała też miejsce bitwa 9 Pułku Strzelców Konnych Armii Krajowej, dowodzonego przez rotmistrza Wiktora Konopko „Grom”, z Niemcami we wrześniu 1944 r. Był to największy sukces militarny partyzantów w naszym regionie. Wydarzenia te upamiętnia obelisk przy szlaku na Czerwone Bagna. A stojący obok drewniany krzyż poświęcony jest walczącym na Grzędach powstańcom styczniowym.

Szlaki Czerwonego Bagna

kładka edukacyjna – Czerwone Bagno

Przez rezerwat prowadzi 5 znakowanych szlaków turystycznych orazturystyka 3 ścieżki edukacyjne: „Borek bartny” , „Czerwone Bagno” i „Wydmy”, o łącznej długości ok. 30 km. Wzdłuż nich wybudowano kładki, pomosty, platformy i wieże widokowe, ustawiono tablice informacyjne. Większość szlaków zaczyna się i kończy przy budynku Terenowego Ośrodka Edukacyjnego Grzędy (dawniej leśniczówka Grzędy). Łatwo tu trafić, bo z Wożnejwsi prowadzi prosta droga. W siedzibie TOE znajduje się Punkt Informacji Turystycznej i można tu nabyć bilet wstępu. Obok w odremontowanej stodole urządzono małą ekspozycję etnograficzną. A na zmotoryzowanych czeka duży parking.

Czerwone Bagno to wielka różnorodność. Jak ktoś literacko określił „przyrodniczo biebrzański szał”. Różne typy lasów (ols, bór mieszany, bór bagienny, grąd), starodrzewia (np. Uroczysko Dęby), turzycowiska, rozlewiska, pasma wydm. Ptasi raj, królestwo łosia i innych zwierząt. Bogactwo gatunkowe roślin. Na szczęście tablice edukacyjne pomagają odnaleźć się w tym gąszczu… Ja np. w końcu dowiedziałam się, dlaczego borówka bagienna to pijanica, łochynia, durnica ! 

Niezapomniane wrażenie pozostawiają też wydmy. Wędrujesz bagiennym, przyciemnionym lasem, który nagle się kończy i wychodzisz na otwartą, pagórkowatą przestrzeń (Solistowska Góra, Wilcza Góra). Przez moment poczułam się jak w Bieszczadach.

Całe Czerwone Bagno ma prawie 12 tysięcy hektarów, z czego tylko niewielka jego część jest przystosowana dla turystyki. W mniej dostępne miejsca można dotrzeć tylko z przewodnikiem. Z jego usług zobowiązane są też skorzystać grupy powyżej 8 osób. 

Na pewno jednodniowa wyprawa w te strony to za mało. Poznawanie Czerwonego Bagna najlepiej podzielić na etapy, aby mieć szansę odkryć i podziwiać wszystkie jego uroki. Z relacji turystów wynika też, że warto tu przyjechać o każdej porze roku, bo za każdym razem bagna wyglądają inaczej, pozwalają na obserwacje zupełnie innych zwierząt, roślin i dostarczają innych wrażeń.

Zainteresowała mnie też etymologia miejscowych nazw. Woźnawieś – bo mieszkańcy mieli obowiązek wożenia listów z dworu w Rajgrodzie do dworu w Goniądzu. Nazwa wsi Grzędy pochodzi od wałów wydmowych wznoszących się pośród trzęsawisk i rozlewisk, zwanych grzędami. Starsi mieszkańcy tych okolic mają jednak swoje wyjaśnienie: – Ludzie mieszkali na górkach, jak kury na grzędach.- Stąd te nazwy poszły, Grzędy, że tam jak na grzędzie siedzisz, a dookoła woda. Wody obecnie coraz mniej, ale grzędy nadal są. 

Miejsca, w którym czas się zatrzymał

ścieżka – ” Borek bartny”

Biebrzański Park Narodowy jest największym i najbardziej bagiennym parkiem Polski, a Czerwone Bagno to jedno z najbardziej jego urokliwych miejsc. W zasadzie trudno mi powiedzieć na czym polega magia tego miejsca. Z Klubem Turystycznym Mozaika przewędrowałam wiele szlaków po Puszczy Białowieskiej, Puszczy Knyszyńskiej. Tak, to piękne tereny Podlasia. Podobały mi się, byłam zachwycona, ale żadne z tych miejsc nie wywołało tak silnych emocji i nigdzie nie poczułam takiego kontaktu z naturą jak na szlakach Czerwonego Bagna. Przemierzając leśne drogi pieszo czy na rowerze, czułam oddech naszych przodków, odnosiłam wrażenie, że za chwilę na ścieżce pojawią się dawni mieszkańcy tych puszczańskich terenów. Po prostu magia …

Źródło: Przewodnik po szlakach turystycznych i ścieżkach edukacyjnych Grzęd, BPN Osowiec-Twierdza 2008 

 Zdjęcia: Adam Mucha

Bożenna Krzesak-Mucha
Podlaska Redakcja Seniora Białystok