Deszcz

Od rana wciąż pada.
Kalendarz wskazuje wiosnę,
Jednak na dworze i w mojej duszy,
Jakby jesień.

Z tego powodu wilgotność powietrza 
I moich oczu, ciągle jest na tym samym
Wysokim poziomie, a ja pragnę słońca,
W promieniach którego życie lśni.

Potrzebuję  miękkości obłoków nieba,
Jego otulającego poczuciem bezpieczeństwa
Ciepła i dobra, które wspiera moje istnienie,
Niosąc nadzieję na nowe, lepsze dni.

I marzę o tym, żeby umieć zachwycać się życiem,
Również smagana wiatrem w strugach jesiennego deszczu,
Potrafić przyjąć jego krople, jak uzdrawiający 
Melancholię życia, nektar.

Maria Heller
Podlaska Redakcji Seniora Białystok