Na rozstaju

Ciągle
jestem wędrowcem
pątnikiem
teraz tkwię
na rozstaju dróg
i nie wiem
którą pójść
ani kogo spytać

zamykam oczy
i ruszam przed siebie
jak ślepiec

idę
i się potykam
o wyrwy
kamienie
korzenie
wdeptuję w kałuże
moczę nogi
a słońce praży głowę

potem
wiatr się zrywa
targa mną
jak trzciną (Pascal!)

już wiem
że błądzę
nie tą drogą poszłam
trzeba wracać
by odnaleźć
święte miejsce –
sanktuarium
co jest we mnie…

nie sądziłam
że to taka trudna droga
a spóźnić się nie mogę!
muszę dotrzeć na czas
by ucałować święte progi
i schody
co trapem do Boga

pokochać…

13.06.1999

cicha droga

bywają ciche drogi
by nie potrącić listka
nikomu nie zaszkodzić
i się pokłonić wszystkim

są drogi niesplątane
pozbawione rozgłosu
bez znaków zapytania
za rozdrożami losu

ciche drogi niezwykłe
na całych swoich trasach
bywa – w tle z tajemnicą
kiedy kończą się nagle…

02.09.2014

Jak na szachownicy

Myślałam:
szast-prast
i osiągnę to
co chcę

że szach
i mat –
tak skończę grę…

… a tu
tylko pat
– ale pech!

i tak to z gry
wycofuję się

bo życie
prowadzi ją
po swojemu…

… ciekawe – czemu?

26.01.2011

Do ciebie iść…

A jeśli do ciebie iść
to nocą z wczoraj na dziś
bezsenność tracić

jeśli w niej  zła siła jest
za czary-mary i grzech
przyjdzie nam płacić…

i jeśli ta czarna noc
złej magii roztacza moc
– diabli nadali!

na próżno pukam do drzwi
bo ty od dawna już śpisz
– śpij sobie dalej…

20.01.2011

Odległość od serca do serca

Biegłam co tchu
aż ustałam
bo droga trudna
i pusta –
nikt nie czeka na niej
nie woła
nie tęskni…
– szłam na próżno!

… i nadaremnie
szukam odpowiedzi
w jakich się jednostkach
odległość
od serca do serca mierzy?

bo nie na metry
kilometry
ani nawet na kroki…
nie na łokcie
na mile
czy sztuki
nie godziny
nie chwile
ni minuty…

… a może po prostu
poprzez serc uderzeń
częstotliwość
odmierza się
miłość?

29.01.2011

Jeszcze dopłynę…

Jeszcze popłynę w daleki rejs
w żaglach nadziei
z wiatrem podążę, położę kres
łachom zwątpienia

jeszcze przede mną niejeden sztorm
i huragany
które powiążę w kroplisty snop
sznurów wantami

i obiecaną ziemię by wziąć
jeszcze dla siebie
poskromię siwe odmęty mgieł
rozjaśnię niebo

a kiedy płynąć już będzie lżej
złapię wiatr w żagle
a mur milczenia jak czarodziej
rozmowę zacznie

jeszcze mój statek na jeden ląd
dotrze powoli
tam zakotwiczę, gdzie wskaże dom
serca busola…

30.01.2011

Jadwiga Zgliszewska
Podlaska Redakcja Seniora Białystok