Dzielimy się z czytelnikami niezwykłymi historiami dwóch odważnych osób, które są uczestnikami działań Stowarzyszenia My dla Innych. Te inspirujące opowieści rzucają światło na to, jak osoby z niepełnosprawnościami, dzięki zaufaniu naszym specjalistom od aktywizacji społeczno-zawodowej, odmieniły swoje życie na lepsze.

To przykłady determinacji, siły ducha i woli przemiany, które tkwią w każdym z nas. Dzięki współpracy z naszym stowarzyszeniem oraz wsparciu naszych specjalistów, te dwie osoby z niepełnosprawnościami odniosły znaczący sukces i poprawiły jakość swojego życia społecznego i zawodowego – tak napisała do naszej redakcji Agnieszka Otto, członkini zarządu MY DLA INNYCH (MDI).

Te dwie historie nie tylko przynoszą nadzieję, ale również ukazują wagę wsparcia społeczności oraz ukierunkowanego podejścia do osób z niepełnosprawnościami. Ich osiągnięcia są dowodem na to, że każdy, niezależnie od przeciwności losu, może osiągnąć swoje cele, gdy tylko otrzyma szansę.

kolaż zdjęć z kobietą przy wiszących na wieszakach ubraniach, półce z książkami i w kuchni

Historia Ani

Ania to dzielna dziewczyna, która dzięki determinacji, pracowitości i wsparciu Stowarzyszenia My Dla Innych rozpoczęła nowy rozdział w swoim życiu. 

Poznajcie ją, Ania ma 42 lata, jest średniego wzrostu, ma rude włosy. Od razu zwraca uwagę swoim strojem. Jest szalony, kolorowy i oryginalny, trochę jak osobowość Ani. Mówi co myśli. Jest szczera. Lubi nieść pomoc innym i troszczyć się o bliskich. Woli dawać, niż dostawać. Kocha zwierzęta. Świetnie gotuje. Jest uczciwa i pracowita, a co najważniejsze niezależna. 

Jej życie przed dołączeniem do Stowarzyszenia wyglądało, jak sama mówi tak: od 6:30 do 18:00 opieka nad dziećmi lub osobami starszymi, dom, sen i tak każdego dnia. Nie korzystała z uroków życia. Nie miała przyjaciół. W domu czekała na nią Mama, z którą relacje były trudne. W rodzinie nigdy nie miała wsparcia. Pamięta dzieciństwo, do którego nie chce wracać. Musiała walczyć o siebie. Okres, w którym trafiła do Szkoły Specjalnej był dla niej walką o przetrwanie. Była wyzywana, zaczepiana i poniżana. Każdy dzień zaczynał się bólem brzucha i depresyjnymi myślami. Dzieci na podwórku naśmiewały się z niej, że jest chora psychicznie. Była stygmatyzowana, szykanowana. Rodzina nie reagowała. 

Bliscy powinni być wsparciem i dodawać siły, w tym przypadku „podcinali skrzydła” i ściągali ją w dół. Osobą, która o nią zawalczyła była jej nauczycielka. Ania uśmiecha się mówiąc o pani Marii. Wzór pedagoga; zabierała ją na wyjazdy, kolonie, stawała w jej obronie, również przed rodzicami. Pozwalała być dzieckiem. 

W okresie dorastania Ania nabierała krzepy i próbowała przezwyciężać trudy codzienności na tyle, na ile potrafiła. Dużo siły dawała jej wiara. Na jednym ze spotkań wspólnoty religijnej poznała pracownicę Stowarzyszenia My Dla Innych, która opowiedziała jej o możliwościach skorzystania ze wsparcia organizacji.

I tak dostała się do pierwszego działania, jakim było wsparcie w Klubie Aktywności. Rozpoczęła współpracę z trenerem, który zaczął z nią pracować nad wzmocnieniem jej poczucia własnej wartości oraz usamodzielnianiem się. Pierwszym trenerem była Aneta. Ona nauczyła ją pisać. Nabycie tych umiejętności było kluczowe, by Ania uwierzyła w siebie i poczuła się na równi z innymi. Do tej pory miała niskie poczucie własnej wartości. Ciągle słyszała, że jest głupia, nic niewarta. Dziewczyny pracowały metodą małych kroków, tak, by Ania czuła się bezpiecznie i skupiła na nauce.

W międzyczasie jedna z trenerek utworzyła koło wolontariusza, w którym osoby z niepełnosprawnością były animatorami dla dzieci. To był strzał w dziesiątkę! Ania znalazła zajęcie, które sprawiało jej ogromną radość. Przy okazji nauczyła się budować i rozwijać kontakty towarzyskie. Zaczęła poznawać ludzi, budować z nimi relacje. Zaprzyjaźniła się z dziewczynami z klubu.

Kolejnym trenerem, który stanął na drodze Ani był Marcin. On przede wszystkim dawał jej wsparcie psychiczne, co było dla niej niezwykle cenne. Potrafił słuchać, nie komentował, nie oceniał, tylko doradzał. Czuła, że ją wspiera, szanuje. Zmotywował Anię do usamodzielnienia się i wyprowadzenia z domu. Od 2016 r. Ania wynajęła stancję i świetnie radzi sobie z codziennymi obowiązkami. Pracowała również z Pawłem, który nauczył ją matematyki, liczenia, dodawania i odejmowania. Wszystkiego, co było jej niezbędne by móc samodzielnie zrobić zakupy, zapłacić rachunki, policzyć oszczędności itp.

Aktualnym trenerem jest Kasia, która pracuje z Anią nad utrwalaniem tego, czego się dotychczas nauczyła. Dużo rozmawiają, pracują nad budowaniem zaufania w relacjach damsko-męskich, stawiają na samodzielność.

Po drodze do realizacji postawionych celów, zadziało się jeszcze mnóstwo pozytywnych rzeczy. Ania trafiła pod skrzydła Trenerów Pracy i w 2018 r. znalazła zatrudnienie w Zakładzie Aktywności Zawodowej. Pracuje w Sklepie Charytatywnym. Zadaniem Ani jest odbieranie i wycenianie darowizn. Pracownicy sklepu mają codziennie rehabilitację, podczas której omawiają bieżące problemy. W Sklepie jest możliwość skorzystania z corocznych wyjazdów. Dzięki tej ofercie Ania pierwszy raz wyjechała za granicę, leciała samolotem, poznała kulturę innych krajów, przełamywała lęki i nabierała odwagi w miejscach użyteczności publicznej.

Ania ma jeszcze kilka marzeń do spełnienia. Pięknie mówi o ludziach, od których otrzymała tak dużo ciepła i empatii: „Kiedyś nikt we mnie nie wierzył. To ludzie w Stowarzyszeniu uwierzyli we mnie. Motywowali by zawalczyć o samodzielność. Chciałam sobie udowodnić, że potrafię, że dam radę. Dzięki nim jestem teraz w miejscu, w którym jestem szczęśliwa.”

Wysłuchała i ubrała w słowa: Katarzyna Nieścierowicz, specjalistka Stowarzyszenia MDI

Historia Sylwka

kolaż zdjęć z chłopakiem siedzącym na tapczanie z rozłożonymi płytami, wycierającym kurze i siedzącym przy laptopie

Historię opisał sam Uczestnik

Mam na imię Sylwester i mam rocznikowo dwadzieścia dziewięć lat. Moim zainteresowaniem jest muzyka taneczna. Posiadam sporą ilość płyt CD i kaset magnetofonowych. Tak naprawdę do dzisiaj nie zliczyłem dokładnie ile, ale wiem, że mam ich naprawdę dużo. Są moją pamiątką na całe życie. Moim ulubionym zespołem disco polo był i zawsze będzie Boys, chociaż znam też inne zespoły – te starsze jak i nowsze. 

Nigdy nie miałem w domu odpowiednich warunków, by coś ugotować, spotkać się ze znajomymi, czy też rozwijać swoją pasję. Tkwiło we mnie poczucie odrzucenia, co negatywnie wpływało na samopoczucie. Smutek, nieufność i samotność towarzyszyły mi każdego dnia. Obwiniałem się za wszystko, co poszło nie tak. Czułem, że jeśli nie zdobędę pracy i nie usamodzielnię się to pozbawię się szansy na odcięcie od rodziców i prowadzenie normalnego życia. 

Dwa lata temu porozmawiałem z kolegą, który zaproponował mi uczęszczanie do Klubu Aktywności w Stowarzyszeniu My dla Innych. I wtedy wszystko się zaczęło stopniowo zmieniać. Poznałem nowych ludzi, dostałem pracę i wyprowadziłem się od rodziców. Zrozumiałem wtedy, że dzieckiem nie będę całe życie, jestem na tyle dorosły by pokazać co to znaczy być samodzielnym. Ale od początku…

W listopadzie 2021 roku zapisałem się do Klubu Aktywności prowadzonego przez Stowarzyszenie My Dla Innych. Podczas rekrutacji opowiedziałem, dlaczego chciałem być w tym miejscu. Zależało mi na tym, żeby spędzać czas poza domem, poznać nowych ludzi i nauczyć się gotować. Bojowe zadanie, jakie miałem podczas pierwszych dni w Klubie, to było zrobienie pizzy pod nadzorem Krzysztofa, trenera aktywności. 

Przychodziłem do Klubu codziennie, ponieważ chciałem spędzić swój wolny czas poza domem. Zapoznałem się bardzo dobrze z tym miejscem, ale również z uczestnikami i trenerami aktywności. W grudniu zostałem oficjalnie przyjęty do Klubu Aktywności. Bardzo mnie to ucieszyło i z dużą radością przychodziłem na zajęcia. Miałem również spotkania z psycholog, panią Ewą. Mogłem z nią porozmawiać o problemach, jakie miałem w danym tygodniu, nawet bardzo osobistych. Potem wspólnie szukaliśmy rozwiązań.

W Klubie Aktywności prowadzone były między innymi zajęcia kulinarne, które bardzo mnie zainteresowały. Kiedy pojawił mi się pomysł na obiad to z pomocą trenera mogłem bez problemu przygotować swój posiłek. Trener służył również zawsze radą i pomocą w sprawach urzędowych. czyli na przykład sprawy z rentą socjalną czy też z orzeczeniem o niepełnosprawności. 

Ponadto w Klubie organizowane były na przykład wyjścia na spacery, na rowery i wycieczki. Bardzo spodobała mi się taka forma spotkań. Będąc uczestnikiem Klubu zajmowałem się projektowaniem plakatów „klubowych” dyskotek; rysowałem je wykorzystując swoje zdolności plastyczne. Zdarzają się nawet dyskoteki stowarzyszeniowe w Restauracji Mozart. W 2023 roku miałem możliwość poprowadzić dwie wcielając się w DJ-a, jedną organizowaną przez stowarzyszenie i drugą przez Klub Aktywności. 

Będąc w Klubie Aktywności nie narzekałem na nudę; oglądałem filmy czy też grałem w gry planszowe. Dla mnie było to wspaniałe miejsce, w którym mogłem rozwijać nowe znajomości, swoje pasje. Zanim zacząłem tam uczęszczać często chodziłem smutny, przybity i przygnębiony. Gdy stałem się jego członkiem, to poczułem się spokojny, zadowolony, a moje samopoczucie i samoocena znacznie się poprawiła.

Pewnego dnia podczas zajęć, do Klubu Aktywności przyszedł jeden z trenerów pracy – Radek. Opowiedział dużo o formie wsparcia jaką jest zatrudnienie wspomagane. W szczególności zainteresowało mnie to, że dzięki pracy będę mógł dorobić do renty socjalnej i będę miał wsparcie. Zdecydowałem się tam dołączyć, co wydarzyło się w kwietniu 2022 roku. Już w sierpniu tego samego roku zaproponowano mi próbkę pracy. Niewiele myśląc, zgodziłem się i udałem się do firmy Inwemer. Trener pracy chodził ze mną na próbki pracy. Bardzo mi pomagał – powoli tłumaczył jakie mam obowiązki i pokazywał jak prawidłowo je wykonać. Na początku było nerwowo, ale potem stopniowo dzięki jego wsparciu coraz lepiej sobie radziłem. Zostałem zatrudniony w tej firmie i pracuję tam po dziś dzień. Jeśli mam jakieś wątpliwości lub jakiś problem, dzwonię do trenera i na spokojnie znajdujemy rozwiązanie. Praca daje mi przyjemność, bo czuje się w niej doceniany. Dobrze też wpływa na moje finanse, dzięki czemu mogę rozwijać swoją pasję – ostatnio na przykład kupiłem drogi głośnik.

Na początku stycznia 2023 roku, podjąłem w końcu decyzję o wzięciu udziału w mieszkalnictwie treningowym. Początkowo opowiedział o nim mój trener pracy i umówił mnie na spotkanie z Roksaną, liderką programu. Oficjalnie do mieszkania treningowego przeprowadziłem się w maju 2023 roku rezygnując jednocześnie z uczestnictwa w Klubie Aktywności. Mamy różne treningi prowadzone przez trenerów. Tak jak w Klubie Aktywności, są treningi kulinarne w mieszkalnictwie, jeden z nich mogę przetoczyć. Miałem nauczyć się gotować fasolkę po bretońsku podczas treningu. W celu zrobienia takiej potrawy musiałem udać się do sklepu. Spisałem również przepis, by móc wiedzieć co trzeba dokładnie zrobić. Kiedy trenerki jeszcze nie było, to długo myślałem nad zrobieniem potrawy. Niewiele myśląc, wziąłem się do pracy. Dodałem po kolei różne składniki i było w zasadzie gotowe, kiedy trenerka – pani Basia, wróciła. Była bardzo zaskoczona i zadowolona, że pod jej nieobecność przygotowałem ten obiad samodzielnie. 

W mieszkalnictwie mamy również treningi ekonomiczne, w trakcie których uczymy się gospodarować pieniędzmi i oszczędzać. Odłożone pieniądze są bardzo potrzebne na przyszłość, kiedy wsparcie od stowarzyszenia się skończy. Zdarza się też, że robimy składkę pieniężną na wspólny cel. Ostatnia taka zrzutka była zorganizowana wraz z innymi uczestnikami programu, by razem przygotować imprezę sylwestrową. Atmosfera była wspaniała – tańczyliśmy, śpiewaliśmy i złożyliśmy sobie życzenia noworoczne o północy. W mieszkaniach mamy indywidualne spotkania z psychologiem, jak również spotkania grupowe. Opowiadamy o tym, co się u nas wydarzyło w danym tygodniu i o swoich emocjach, a gdy pojawiają się jakieś trudne sytuacje – szukamy rozwiązania. 

Oprócz takich zajęć grupowych są organizowane różne wyjścia np. do parku linowego Fast-Park, by przezwyciężyć swój lęk czy też do Muzeum Iluzji i Nauki. W programie są nawet wycieczki poza miasto. Na początku lipca pojechaliśmy do Supraśla. Graliśmy w gry planszowe i kąpaliśmy się. Na koniec jeszcze odwiedziliśmy wioskę indiańską, gdzie poznaliśmy tajniki produkcji mydła, a potem sami je zrobiliśmy. Było naprawdę wspaniale, tym bardziej, że po raz pierwszy widzieliśmy alpaki, szopa pracza, skunksa, a także indiańskie gadżety, które ukryły się w namiotach. 

W tym samym miesiącu pojechaliśmy jeszcze do Wasilkowa, gdzie nie tylko był odpoczynek na plaży, ale i też dyskoteka. Tak gwoli ścisłości, były to 26 urodziny Radia Jard. Uczestniczyliśmy w tej imprezie, oglądaliśmy na żywo koncerty gwiazd muzyki disco polo i dance, tańczyliśmy. W październiku ubiegłego roku, w siedzibie Stowarzyszenia My Dla Innych, zorganizowano piknik z okazji Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego. Na pikniku można było zobaczyć wystawy prac i rękodzieła. Wziąłem również udział w zajęciach relaksacyjnych i w warsztatach pracy z oddechem, które były wówczas zorganizowane.

Czym jest dla mnie Stowarzyszenie My Dla Innych? Jest to dla mnie klucz do samodzielności, do osiągnięcia swoich celów, których realizacja bez wsparcia nie zawsze byłaby możliwa. Z mojej perspektywy widzę, że te Stowarzyszenie naprawdę potrafi pomóc, za co jestem bardzo wdzięczny. Dziękuję, że mogę być z wami, że jestem tu już dwa lata. Do tej pory pamiętam słowa piosenki, które napisał w ubiegłym roku Jacek Dąbrowski z Warsztatów Terapii Zajęciowej.

„To My Dla Innych, dla innych my
to my dla innych, 15 już lat
to my dla innych, jesteśmy dziś”

To właśnie są te dwie historie. Agnieszka Otto dodaje: Od lat uświadamiamy społeczeństwo i decydentów, że warto włączać osoby z niepełnosprawnościami do normalnego życia – pomagając im w znalezieniu pracy (#prawodopracy) czy w usamodzielnieniu się (#godnezycie). 

Szczerze dziękujemy za Państwa życzliwość oraz polecanie naszej organizacji w odpisach 1,5% podatku w rocznych rozliczeniach PIT (KRS: 0000304238). Wasze wsparcie ma ogromne znaczenie dla naszej misji. Jeśli chcielibyście Państwo dowiedzieć się więcej o naszej działalności lub potrzebujecie pomocy, prosimy o kontakt pod adresem kontakt@mydlainnych.pl lub pod numerem telefonu 510 930 517.

Stowarzyszenie My dla Innych

Foto: archiwum MDI

Podlaska Redakcja Seniora Białystok