Grażyna Cylwik


***

jasność poranka
niesie obraz przyszłości

ojciec ma sen
o całym jego życiu

to skarb i bogactwo
biedaka

miłość jego wycieka
jak woda z cebrzyka
sekrety domu zdradza

umysł żyje tajemnicą
wizją z bajki

kim będzie

dzieckiem miasta
przyrody
gór
epoki
lub fortuny

w ciemnej ulicy

z tomiku Podaruję ci ciszę i tęczę

Anna Czartoszewska

Oryginalna Julka

Jestem Julka ze starszaków.
Podziwiajcie nowy zakup!

Mam tuniczkę jak Aldonka,
Mam geterki jak Iwonka,

Mam skarpetki jak Amela
I kapciuszki jak Aniela.

Mam spineczki jak ta Basia,
Mam froteczki jak ta Kasia,

Mam kurteczkę jak Monisia,
Największa w grupie modnisia.

Ponoć mi we wszystkim ładnie,
Mogę włożyć co popadnie,

Ale że znam trend modowy,
Podziwiajcie zakup nowy,

A ode mnie nie ściągajcie!
Swego stylu poszukajcie!!!

 Zuzia piosenkarka

Nasza Zuzia pięknie śpiewa,
Ale nie wtedy, gdy trzeba.
Śpiewa rano do śniadania,
Śpiewa w wannie do kąpania,
Śpiewa w aucie, gdy jest w drodze,
Śpiewa w ogrodzie stonodze.

Piosnki nuci, gdy tańcuje.
Jak rysuje, podśpiewuje.
Przy obiedzie gardło ćwiczy,
Przy deserze nie pomilczy.
Ba, gdy siedzi na sedesie,
To też śpiewać wciąż jej chce się.

Gdy kolacje zjadać pora,
Ta do śpiewów zawsze skora.
Na huśtawce zwrotka, refren,
Ze dwie zwrotki jeszcze przed snem.
Śpiewa, śpiewa, przestać nie chce
Rozśpiewane wiecznie serce.

Gdy ją proszą – Cii! – nie ustaje.
Śpiewa tacie, śpiewa mamie.
Swoim śpiewem brata budzi,
Tylko cicha jest wśród ludzi.
Zuzia w szkole i w kościele
Stoi jak to nieme cielę.

Marek Dobrowolski

***

zwolnij i popatrz
na to dziecko
czułości spragnione
zapytaj czego potrzebuje
pobaw się z nim
opowiedz mu bajkę
ucałuj
i wreszcie zastanów się
czy na pewno je znasz

to dziecko
które mieszka w tobie

Józefa Drozdowska

O pokoju

– Powiedz mi co to jest pokój?

– Pokój – to okno szerokie
i to że stoisz w tym oknie
i liczysz ze spokojem
jedną po drugiej
chmurki płynące nad naszym domem

Pokój – to w serduszku
twym na dnie
kwitnące pachnące powoje
wtedy uśmiechasz się
a co być może
większym skarbem
nadto gdy mały uśmiechnięty
człowiek
patrzy na mnie

– Więc ja jestem pokojem?

z tomiku z 1996 roku „Rozmowy z Izabelką

Jolanta Maria Dzienis

Oczami dziecka

Świat widziany oczami dziecka jest piękniejszy
Pełen z serca płynących, roześmianych wierszy
Mroczne obce niebo staje się kolorowe
Lazurowo-złote perłowo-turkusowe

Ołowiane obłoki nabierają blasku
Mieniąc się niczym chmurki w baśniowym obrazku
Pobrzękują soczystym lśniącym amarantem
W migotaniu którego wiatr z gwiazdami tańczy

I we mnie też zachodzi nieuchwytna zmiana
W głowie mi się kręci jak po lampce szampana
Staję się nagle do beztroskich figli skora
Przestaję nakrapiane deptać muchomory
 –
Przy błotnistej kałuży spotykam wodnika
Uczącego pływania pająka topika
Pomagam kwitnąć kwiatom i latać motylom
W jednej, ulotnej chwili przeobrażeń tyle

W zachwyceniu przystaję nie poznaję siebie…
Aż tu raptem  przez myśl zrozumienia dreszcz przebiegł
Szczęścia nie trzeba szukać gdzieś hen za morzami
Wystarczy spoglądać na świat… dziecka oczami

Janina Jakoniuk

Na Dzień Dziecka

Hej dziadkowie mili!
Prezenty szykujcie!
Bo dzisiaj Dzień Dziecka
grosza nie żałujcie!
Coraz mniej się rodzi
w naszym kraju dzieci.
Młodzież jest wygodna
przykładem nie świeci.
Cóż począć? Dziadkowie
mało wnuków mają
i te, które już są,
strasznie rozpieszczają.

Regina Kantarska-Koper

ŻYCZENIA

Żeby na świecie zawsze był maj.
I żeby wszystkim wiodło się naj-
lepiej, najzdrowiej i najszczęśliwiej,
żeby się wszyscy kochali tkliwie.
By mamy były dobre i zdrowe,
a tatusiowie – chłopy morowe.
Żeby się ludzie nigdy nie bili,
zawsze wzajemnie siebie lubili.

W swoich marzeniach tak widzę świat:
człowiek dla człowieka jest jak brat.
Na drzewach zawsze pełne barw liście,
na krzewach – kwiatów, owoców kiście.
W lesie – same jadalne grzyby,
komary gryzą tylko na niby.
Żadnej szpetoty, choroby, złości.
Świat pełen piękna, zdrowia, miłości.

Wreszcie życzenie – spotkać się w niebie…
By się spełniło – zacznij od siebie!

DLACZEGO ŁZY SĄ SŁONE

Już wiem, dlaczego słone są łzy –
rzekła Jula. – Odkryłam to, gdy
pewnego razu zapłakałam
i łza do buzi się dostała.

Zlizując słone łez kropelki,
pomyślałam z niesmakiem wielkim:
– Czemu nie są słodkie: miodowe,
cukierkowe, czekoladowe?

I wtedy nagle mnie olśniło,
że przecież jeśliby tak było,
to wszyscy często by płakali
i smakowite łzy łykali.

I zamiast szczęścia i radości
na świecie smutek by zagościł.
Ale że we łzach dużo soli,
to każdy uśmiechać się woli.

Urszula Krajewska-Szeligowska

DZIECIOM W ICH DNIU

Dziś Dzień Dziecka, więc do dzieci
Z życzeniami najlepszymi
trochę nietypowymi
Ekspresowo wierszyk leci.

Czego życzyć Wam, kochane
I najdroższe nasze szkraby?
Otóż: wesołej zabawy,
Miejcie buzie roześmiane!

Wiele chwil szczęśliwych, zdrowych
I spotkań – tych już nie zdalnych!
Całusów od taty, mamy.
Hej! Piękny to dzień czerwcowy!

Dziwny ten rok szkolny, prawda?
Normalność niech wróci wreszcie
I niech wszystkie dzieci z wrześniem
Uczą się w szkole, jak dawniej!

GRIMM-KRAINA

Gdy nocka zapada,
gdy gwiazdek gromada
na nieba granacie już mruga,
przez sen  cicho płynie
pieśń o Grimm-krainie
cudowna, tajemna i długa.

Tam król Drozdobrody
z królewną urody
wspaniałej  do zamku wędruje,
tu  znów dobra wróżka
dla swego Kopciuszka
karocę już z dyni czaruje.

Królewna wrzecionem
ukłuta, zemdlona
zapada w sen twardy, stuletni,
a kot młynarczyka
ma dość czarownika,
i w butach on czuje się świetnie!

Tu u krasnoludków
ukryta, cichutko
prześliczna Królewna przebywa,
lecz długo nie mieszka
u druhów swych Śnieżka,
macocha kryjówkę odkrywa.

Tam idą gąseczki
i wnet Gęsiareczki
lśnią włosy złociste i długie,
nad bramą łeb konia
rozpoznał – to ona,
królewna,  skrzywdzona przez sługę.

Do babci podąża
Czerwony Kapturek
i wilka  strasznego spotyka,
co w babci chatynce
śpi w łóżku, po chwilce
Kapturka wraz z babcią połyka.

Śpią dzieci snem twardym
a we śnie z nich każde
spotyka baśniowe postaci,
a baśnie  im znane
są piórem spisane
Jakuba z Wilhelmem – Grimm braci.

Gdy dzieci już  wstają,
po  książkę sięgają,
na jawie się podróż zaczyna
w świat baśni.  A w nocy
do snu  mrużą oczy
i znów śni im się Grimm-kraina.

Joanna Pisarska

Wśród słów jak kwiaty

co rano do ogrodu wybiegają
o kwiatowych imionach dziewczynki
pomiędzy magnolią i krzewem jaśminu
barwne stroje rozkwitają jak barwinki

małe usta zdmuchują dmuchawce
przy tojeści wołają chcemy to jeść
małe dłonie czyste w liściach czyśćca
kładą czubatkę na czubku głowy

małe oczęta przy jasnotach jaśnieją
wobec miłka się miło uśmiechają
na widok świetlika świecą
a gdzie wiesiołek wesoło mrugają

przy karmniku rade się siostrzyczki nakarmić
różowe dalie dać nawzajem sobie
długo się przy królewskim długoszu zatrzymują
przy niecierpkach niecierpliwią obie

z pantofelników chcą zrobić małe pantofelki
kwiatom języczki pokazać języczki
przy orliku niby orlik zakwilić
cichej lilii zanucić lili lili

przy łzawicy starać się nie łzawić
przy zatrwianie oby nie zatrwożyć
przy naradce dobrze się naradzić
rącznika w rączkę nie włożyć

dzwonkiem karpackim pragną zadzwonić
szarotką paluszki poszarzyć
kocankę kocem przykryć
gipsówkę w gipsie zaparzyć

kosmatkę pokosmacić
przetacznika przetoczyć
przywrotnika przywrócić
przy rozchodnikach nóżki rozchodzić

wśród psianki biegać jak psiaki
wśród kozłków skakać jak kozy
gdzie sasanki udawać sanki
gdzie smagliczka ukryć smagłe liczka

wśród jeżówek szukać jeży
kaczek wśród kaczeńców
w psizębie psiego zęba
w miodunce miodu maleńko

od mniszków uczyć się rozmyślać jak mnisi
od niezapominajek nie zapominać już więcej
od wierzby wierzyć że ogród w sobie się nosi
jak niezatarte znamię dziecięctwa

foto: K. Pisarska

Irena Słomińska

***
           Na narodziny Leopolda

Spójrz
oto rodzi się nadzieja

zawiera już w sobie pamięć
poczęcia
pamięć wielu wieków tego co ludzkie
niepowtarzalną – rodziców
świata
kosmosu

spójrz
oto rodzi się nowa gwiazda

lśni
własnym światłem

gwiazda dopiero powstałego cudu
dziesięciu drobnych paluszków
zaciśniętych w piąstkę

niesie zapowiedź

że ta rączka pokona przeciwności losu
zbuduje drogę
niepowtarzalną
wśród innych dróg

że obróci ku nam twarz słońca

że swoich rodziców
zaskoczy
i spełni

dziecię o znaczącym imieniu
Leopold

życzymy mu
odwagi

    20.09.2016

Dziecko

Stateczek na kałuży. Umorusane dziecko
sprawdza papierową konstrukcję, którą
porusza wiatr, marszcząc lico wody.
Śródmiejski akwen ma szerokość i długość
dwu kroków, gdy dziecko przemierza bezkresny
ocean swojego jestestwa.
Latem pojedzie nad mazurskie jezioro.
Załopoce żaglem, stanie się żaglówką,
przecinającą błękitnooką taflę wody
wtopioną w malachit przyrody.
Ten szlachetny kamień przyozdabia piękność,
damę o zielonym uśmiechu namalowaną przez twórcę,
Stwórcę. Ziemia bywa nieśmiałą kobietą.
Mienią się jej oczy – głębie zasiedlone
przez syreny…
One już dawno temu przebudziły dziecko.

foto: pixabay.com