Grażyna Cylwik

Matka

w płaszczu matczynych rąk
skryte niepokoje
w rozwianych włosach
powierzone smutki

nie zawsze ubrana w humor
sercem topiła lody

jej myśli i słowa
unosi biała chmura

Anna Czartoszewska

Dziecinnie trudne

Dopóki ją masz, uśmiechaj się,
ciepłem dni wpół obejmij.
Nie czekaj, aż zabraknie jej
i tęsknota wszystko wypełni.

Dopóki ją masz, przytulaj się,
mów – mamo, wiesz, że Cię kocham.
Nie czekaj aż zabraknie jej
i wszystko wypełni tęsknota.

Dopóki ją masz, miej dla niej czas,
przy swojej mamie bądź blisko.
Nie czekaj, aż zabraknie jej
i tęsknota wypełni wszystko.

Kwiateczki dla mamy

Uwiję Ci mamo,
uwiję kwiateczki
z piękniutkiej, nowiutkiej,
świecącej wstążeczki,

co nigdy nie zwiędną,
zawsze będą żywe,
pachnące miłością,
kwiateczki prawdziwe.

I zrobię Ci mamo
laurkę z okienkiem.
I wierszyk Ci powiem,
na kolanko klęknę.

I rękę Twą dobrą
czule ucałuję
i powiem Ci mamo
– za życie dziękuję!

Józefa Drozdowska

Droga

Droga pomiędzy
twym zatroskaniem
a zbożem
wycierającym kłosami
żal
z twoich oczu

Droga po której odeszłam
w chwili
gdy byłaś pełna nadziei
że zostanę

Droga po której
przyszła
twoja samotność

Gdy patrzę w jej stronę
lśni krzyż
twych dłoni
i wzrok usiłujący
przestrzec mnie
przed złem

Augustów, 31.01.1986 

Jolanta Maria Dzienis

Matko moja…

Żeby wiersz pełen miłości matce swej napisać,
Nie trzeba być poetą, słowa przybiegną same,
Sfruną cicho na karty, dadzą się ukołysać,
Ukoją melodią i światłem serce ukochane.

Matki mej oczy zielone, spojrzą ze słodyczą,
Usta już nie tak czerwone, uśmiech jej ozłoci,
Przygarnie delikatnie, nic więcej się nie liczy,
Tylko ten gest tak drobny, a tak pełen dobroci.

Matko moja, to sen tylko, z okrzykiem się zrywam,
Nie ma cię przecież przy mnie, choć obecność czuję,
Gdy chwilę każdą zamykam dodatnim wynikiem,
I żyć tak, jak mnie uczyłaś, codziennie próbuję.

Wszystko co umiem, zawdzięczam cierpliwości wielkiej,
Krnąbrnemu dziecku z miłością wciąż okazywanej,
Teraz przyszła kolej na mnie, by mądrości wszelkich,
Nauczyć swe dziecko, tylko przez moment ci znane.

Dzisiaj, w dniu twoim, stokrotek nazrywam o świcie,
Ozdobię kwiaty różowe uśmiechem rzewnym i łzami,
Potem tylko oczy obmyję w powietrza błękicie,
Bo przecież jesteś tutaj, choć dawno nie ma cię z nami!

Janina Jakoniuk

Na dzień Matki

Kochana Mamo
Tym wierszem chcę Ci podziękować
Za poświęcenie i za miłość Twoją
Nie rozpieszczałaś nas kochana Mamo
Lecz zawsze byłaś dzieciom swym ostoją

Dziękuję Ci za Twoją mądrość
I wiarę w sens mego działania
Ty dobrym słowem wlewałaś w me serce
otuchę w chwilach załamania

Wybacz mi nieprzespane noce i łzy
Co nieraz były również z mojej winy
Całując Twoje spracowane ręce
Przepraszam za tych łez przyczyny

Twe dobre oczy jak dwa skrawki nieba
Łagodzą każdą nieprzychylność losu
Do Ciebie biegnę kiedy tylko trzeba
By na zwycięstwo nad nim znaleźć sposób

Dziękuję Bogu Mamo za to, że jesteś
Jeszcze na tej ziemi z nami
Jak klamra ze szczerego złota
Spinasz rodzinę naszą w jedną całość
I póki żyjesz Mamo – nie jesteśmy sami

Regina Kantarska-Koper

Dzień Matki

pamiętam ręce Matki
silne i delikatne
twarde i szorstkie od ciężkiej pracy
miękkie i gładkie
gdy czesała moje włosy
brała na kolana

w uszach wciąż jej głos brzmi
łagodny i ciepły
gdy snuła opowieści
śpiewała nabożne pieśni i kołysanki

twarz Matki wyryta w moim mózgu
czuwa we dnie i nocą
zawsze ostrzega mnie przed opresją

póki ja istnieję
ona również żyje

Bronisława
Bronisławo, krzyż Mój jest twoim,
lecz i chwała Moja twoją będzie

taką obietnicę dał Jezus błogosławionej
za jej gorliwą wiarę i gotowość pomocy 
wszystkim w potrzebie a zwłaszcza cierpiącym

wszechstronnie wykształcona
dobrze wychowana pracowita
kochała ogrody kwiaty zioła
i modlitwę

moja Matka miała nie tylko jej imię
ale i te same upodobania
wierzę że teraz obie cieszą się
obecnością Boga

Urszula Krajewska-Szeligowska

KONWALIA I BEZ (sonet-akrostych na Dzień Matki)

Konwalia – leśny, biały, pachnący dzwoneczeK
Od niedawna nam dzwoni. Majowa ozdobO,
Na ciebie przez rok cały czeka las, by mieć teN
Widok, ten zapach w blasku zachodów i wschodóW.

A przy drodze, gdzie duży dom czy mała chatkA,
Liliowy albo biały bez – konwalii rywaL.
Iści się sen o rajskim ogrodzie w Dzień MatkI
A w lesie rajskich polan konwalii przybywA.

I czyż piękniejsza pora jest niż maj, gdy ptakI
Bez przerwy dają koncert, bez lśni niby jedwaB,
Efemeryczny motyl odwiedza konwaliE?
Z bzem dzisiaj idź do mamy, gdy prezentu nie masZ!

26.05.2020

Wiesław Lickiewicz

DROGA MAMO…

Mamo!…Mamo!…słyszysz mnie?
Wiem… że tak!… Bo płomień drży!
Dziś… przyniosłem Tobie kwiaty…
Piękne… białe… róże trzy!

Trzy… bo jest to cyfra… boska…
Biel… kojarzy się… z czystością…
A Twą troskę… Droga Mamo…
Odczuwamy wciąż… z radością…

Dziś jest właśnie…Twoje święto…
Powiedz… czego mam Ci życzyć?
Nie zaprzeczaj… nie bądź skromna…
Na mnie zawsze… możesz liczyć!

Kwiaty w dzbanku… płoną znicze…
Ty na zdjęciu… uśmiechnięta…
Patrząc na nie… łzy ocieram…
Taką zawsze… Cię pamiętam!

Choć to święto… jest radosne…
W sercu smutek… się rozgościł…
Tęsknie wciąż… za Tobą Mamo!
Brak mi Ciebie!… Brak radości!

Joanna Pisarska

foto: Joanna Pisarska
Wspomnienia
(piosenka)

Wspomnienia mego dzieciństwa – stają, jak żywe, minione dnie.
Ty, Mamo, młoda i silna, na ręce swoje znów bierzesz mnie,

kiedy boso ścieżyną kosz tak ciężki od malin
niosę z krańca ogródka do Twych stóp. Widzę
Cię z serdecznym uśmiechem, trochę jakby z oddali,
leczy rany cichutko słodycz Twej twarzy.

Wspomnienia, jak ziarnka piasku w klepsydrze dawnych, minionych dni.
Twe oczy, wciąż pełne blasku, ciepła, otuchy dodają mi,

kiedy z bolącą głową i gorączką, co pali,
w swym łóżeczku malutkim wołam w noc. Widzę
Cię z serdecznym uśmiechem, trochę jakby z oddali,
leczy rany cichutko słodycz Twej twarzy
kochanej.

2001

Irena Słomińska

Matka

chodźmy na podwórko – za betonowym
chodniczkiem trzy przygarście trawy owijają
nogi drewnianej ławki skąpanej w mydlinach
słońce zagląda ci przez ramię i topi w balii
jeszcze jedną jaskrawość kwiatu –

tak być poza śmiercią
jak jaskółczym skrzydłem
jak zielem jaskółczym co oznacza cień
w jednym migawkowym okruchu wspomnienia

zamknięta
jak w ramy obrazu w kwadrat
podwórka które zaczyna się drwalką a kończy na bramie
do ogrodu
gdzie masz własną grządkę
uprawę włosów i maku i ciszy

Leonarda Szubzda

***

nasze Matki
były zawsze

jak kołysanki
znak krzyża
słowa pacierza

nasze Matki
miały być wieczne
jak łąki i pola

okaleczone wdowieństwem
kruche kariatydy
dźwigały
węgły domów
na utrudzonych plecach
pochylonych od mozołu
odmierzanego
wschodami i zachodami
porami roku
kalendarzem kościelnych świąt

nasze Matki zwyczajne
odchodzą cicho

na niebiańskiej miedzy
przycupną pod drzewem dobra

jako na ziemi
tak i w niebie
pokorne służebnice

Regina Świtoń

O Matce

odeszłaś w drogę bez powrotu
ale sędziwy dom przechował dawne echa

nasze gniazdko rodzinne
rzucone w szmaragdy łąk całe w pieśniach
skowronka jaśniało blaskiem
twojego uśmiechu

tu dzieliłam z tobą radości smutki
dziś z bagażem pełnym życia
przywołuję ciebie moimi myślami
z zakamarków serca wyłuskuję chwile

pięknieje pamięć

zapach abisynki o poranku
stukot kołowrotka w długie wieczory…

twoją obecność wyczuwam na ścieżkach
tu gdzie pod pianą kwiatów na jabłoni
topiłaś troski w zawiei kolorów

przystaję w cieniu brzozy-hurysy
co potokiem listowia niby łzą
tamte miejsce rani

i choć jesteś jak promyk w horyzoncie
zachodu daleka
przychodzę na spotkanie

Halina Wiszowata

Motylem byłaś
Wiersz ten dedykuję swojej śp.. Mamie Emilii
Motyl był prawdziwy

Lubiłaś droga Mamo motyle
Kolorowe, delikatne istoty
Upinałaś je pięknie na firance
W słońcu mieniły się srebrem, złotem

I niespodziewanie nadszedł ten dzień
Gdy cicho pożegnałaś się z nami
Serce me strasznie z bólu krwawiło
A łzy same leciały perłami

Tak zbolała, do domu wróciłam
Gdzie głucha cisza dzwoniła wszędzie
I rozmyślałam o wspólnych chwilach
Wiedząc, że źle już zawsze mi będzie

Jaka ogromna tęsknota za Tobą
Do uśmiechu, spojrzenia łagodnego
Ciepłego głosu, troski matczynej
Po prostu do serca wielkiego

Miotałam się z myślami i nagle
Widzę, ale swym oczom nie wierzę
Bo na tiulowej zwiewnej firance
Białego wzrokiem motyla mierzę

Zdziwiłam się, gdyż był to styczeń
Motyl i śnieg myślę, zima mroźna
Czyżby pod tą postacią motyla
Do mnie ukochana Mama przyszła

Patrzyłam jakby zaczarowana
Słowa się plątały, uciekały
I rozmawiałam z nim krótką chwilę
Prowadząc monolog niedoskonały

Zmęczona usnęłam niespodzianie
Mamę śniłam, motyle na łące
Rankiem zdumiona przetarłam oczy
Motyl znikł, a w sercu ciepło kojące

Jadwiga Zgliszewska

***

Tulipany przekwitły.
Maj w stokrotkach, konwaliach,
bez przelewa się w kiściach,
a Ty, Mamo – umarłaś…

Twoje białe piwonie
w zachwaszczonym ogródku
płaczą poranną rosą,
zapomniane i smutne.

Pęk niezapominajek
na oznakę pamięci
w sercu niosę Ci, Mamo,
dzisiaj – na Twoje Święto.

Dziewięć lat, odkąd luka
w kuluarach serdecznych…
Lecz Twą miłość odczuwam
choć odeszłaś daleko!

Może jednak nieprawda
z tym niebytem za Bramą?
Widzę tamte obrazy
i dziś kocham tak samo!

Mamo!

TY…

… to bezpieczeństwo pod skrzydłami
i ufność bez granic
miłość bez zastanawiania nad sensem
pewność jedyna na świecie
miejsce do którego się wraca
tam gdzie biło Twe serce…

a kiedy bić już przestało
wspomnieniem najczęstszym dla mnie
miłością która trwa nadal
tęsknotą za Twoim… czekaniem!
bo nikt już tak nie czeka
(ni blisko ni daleko)
bo tylko Matki oczy
potrafią widzieć w nocy
bo tylko Twoje serce
biło najgoręcej
dla swoich dzieci – dla nas…

cóż ja Ci dzisiaj mogę?
nawet na Twoim grobie
nie będę palić świeczki
ani kwiatów nie złożę
bo dotrzeć nie jestem w stanie
więc tylko to wołanie
fotografii zdobienie
w duszy ciężkie westchnienie
łza co cichcem spłynęła
tych słów nieporadnych kilka
i polecenie w modlitwach

Mamo!
bez Ciebie to całe święto
jest dla mnie co roku
jedynie… udręką!

foto: pixabay.com