Anna Czartoszewska

Już mi nie odpowiesz

Tatko,
czy to prawda, że wybili Ci Polskę z głowy jednym strzałem?
Tatko,
czy to prawda, że zakopali Ciebie i prawdę zakopali?
Tatko,
czy to prawda, że ciążyły Ci ciała i ziemi grudy?
Tatko,
czy to prawda, że wszystko lżejsze od obłudy?
Tatko,
czy to prawda, że nieprawdy nas uczyli?
Tatko,
czy to prawda, że katyńskie drzewa milczały bez siły?
Tatko,
czy to prawda, że kłamstwo nawet po śmierci boli?
Tatko,
czy to prawda, że gorsza śmierć od niewoli?
Tatko,
czy to prawda, że „przepraszam” to za mało?
Tatko,
czy to prawda, że tyle dzieci bez tatków zostało?
Tatko,
czy to prawda, że ile gwiazd na niebie, tylu Was w ziemi?
Tatko,
czy to prawda, że świat jeszcze kiedyś się odmieni?
Tatko,
czy to prawda, że zostały nam tylko guziki i pamięć?
Tatko,
czy to prawda, że łza wyschnie i nikt już nas nie okłamie?

Józefa Drozdowska

Babie lato

Za drogą
brogi* z koniczyną stoją
Brązowe kopce
pachnące miodem
i słońcem

Między brogami
kłusują konie mojego taty
Jak wiatr chyże
i jak niebo lśniące

Wychodzę w pole
i widzę jak w kosze
zbierają ludzie lato

A potem wsiadają na konie  ̶
od brogu do brogu gonią
jakąś nić białą

*  Brogi  ̶  stogi siana lub zboża przykryte daszkiem na czterech słupach wbitych w ziemię

 

Pola
Ojcu  

w błogosławionym stanie
dyszą pod sierpniowym niebem
tuląc do siebie
płochliwe zające
z oczami w przestrachu
na przestrzał

za godzin parę
rozwiążą się szczęśliwie
lecz bać się zaczną
i żalić przed nadchodzącą burzą
ściskając przepiórki
w dziesiątkach snopów

aż wiatr przystanie w zawodzeniu
po łysych rżyskach

Jolanta Maria Dzienis

***

Tato…
mówiłeś
uważaj to szczur
nie wyrosną mu skrzydła
przypominałeś
on nigdy nie doleci do ciebie
ostrzegałeś
ściągnie cię na ziemię
i zdepcze

nie wierzyłam

a dzisiaj
kiedy odszedłeś
szepczę w przestrzeń
gorzko bez łez
miałeś rację
Tato…

Przed dniem…

Czy pamiętasz Mamo stokrotki różowe,
Małymi słonkami w trawie jaśniejące,
Wypełniające noce swym urokiem płowym?

Śnią ci się Braciszku różyczki pąsowe,
Kaskadą symboli tajemnych płonące,
Tak, że do rozmowy niepotrzebne słowa?

A ty, Tatku, wspominasz konwalie majowe,
Snami gwiazd pełnymi świetliście pachnące,
Śpiewające pieśni kapryśnej naturze?

Dzisiaj tylko pamięć pozostała po Was,
I te trzy mogiły, wśród innych milczące,
Skrywające przeszłość pod zimnym marmurem…

Katarzyna Grabowska

POEZJA NA MIARĘ POETY

Ojcze mój
któryś jest w niebie
(a przynajmniej
taką mam nadzieję)
chociaż do świętych
zaliczyć Cię trudno
boś pobożnością nie grzeszył
a i to nie po twoim dowcipie by było
który z niejednego pieca chleb jadł
i za koszulę nie wylewał

ostro skrajałeś wiersze
uszy piekły
od rymowanych przekleństw
w niezapisane księgi składanych
w wyblakłą pamięć pierworodnej córy

zdradziło Cię zdrowie
by królowi kajdan i stali
obezwładnić mowę
i za ostatnim ścięciem
spróchniałego drzewa
życie z rąk wytrącić

pozostało odliczanie
półsierocych lat
bez ciebie

Urszula Krajewska-Szeligowska

Kwietniowa refleksja ojca

Kwiecień nad światem. Skowronek głosi,
że już po poście.
Na polach kurz się wokół unosi,
na wiosce pośpiech.

W tę i z powrotem po wiejskich drogach
jeżdżą  ciągniki,
pszenicę jarą młody gospodarz
sieje siewnikiem,

A stary ojciec  patrzy na pole,
w myślach odbiega
w odległe czasy, gdy dbał o rolę,
bo była jego.

Zboże siał ręką. Miał kiedyś siłę,
jak młodzi teraz.
Z przeszłości widzi obrazy miłe
i łzę wyciera.

Patrzy z miłością na czarną ziemię
tak, jak Boryna.
Dziś go choroby i wieku brzemię
do niej przygina.

Syn na traktorze  ziemię ciężarem
i hukiem dręczy.
Słyszy jej lament gospodarz stary,
razem z nią jęczy.

Coraz mu więcej, stojąc przy oknie,
na płacz się zbiera.
Wie: tak być musi, czasu nie cofnie.
Cóż, nowa era!

On w niej odnaleźć się nie potrafi,
nie chce, nie umie.
Lepiej się czuje wśród fotografii
w starym albumie.

Na przemian?

Naprzemiennie być miało – jest wyrok,
A to tylko pozory, co mylą…
Przeciągane niewidzialną liną,
Rozłączane są z ojcem, matczyną
Zaborczością  sterowane na pilot,
Emocjami targane…  Niemiłość
Matki  –  przecież  ją widać na wylot
I niezdrowe jej ego. Tak było,
Ale dzieci dorosną. Toksyną
Nasączone,  krzywd pełne, odpłyną…

Regina Kantarska-Koper

DZIEŃ OJCA

nie mam nic do powiedzenia o
Ojcu wszak nie zabiera się głosu
w sprawach nieznanych sobie

ale mojemu Ojcu odebrano nie tylko głos
dziejowy rozbrat odebrał mu oddech
żonę
bicie serca
ukochane dzieci
pozbawił domu pola
ogrodu z jabłoniowym sadem
rudej łąki i lazuru nieba

pozostała mi tylko
pożółkła ze starości
fotografia
Ojca na zawsze
młodszego ode mnie

Czesław

błogosławiony Czesław gorliwie bronił miasta
w czasie oblężenia
zagrzewając innych do oporu
z wiarą modlił się o ocalenie
i został wysłuchany

mój Ojciec tak jak i jego patron
walczył z obcym najeźdźcą
twierdza Modlin której bronił
najdłużej się ostała
lecz potem swoi go zabili

błogosławiony Czesławie
Bóg powołał cię do obrony chrześcijańskich obyczajów
przed zagrożeniami których coraz więcej
błagamy – przede wszystkim powstrzymaj
Kainowe zbrodnie

Joanna Pisarska

Na cmentarzu
Tacie

zapalam znicz
niech światło
pali się jak najdłużej

choć to i tak tylko chwila
po której znowu będziemy razem

zapalam
by był znakiem tęsknoty
i nadziei

by przypominał
jak ważne jest umieranie

gdy czeka
Bóg

Jadwiga Zgliszewska

wspomnienie tamtej córeczki

chciał mi z nieba zdejmować gwiazdeczkę
wyśpiewywał pod sufit unosząc
pierworodną kochaną córeczkę
która to po nim wzięła urodę

zawsze pachniał dymem tytoniowym
i tak mi już zostało do dzisiaj
że oznaka tej ciepłej męskości
woń papierosową ma za symbol

w swojej rączce czułam dłoń tatusia
raz niejeden gdy niósł na barana
tłocząc się do późnych autobusów
ze zmęczoną senną schorowaną

całe moje to wczesne dzieciństwo
jawi bardziej się od strony taty
trochę trudno mi zrozumieć dzisiaj
czemu tak się akurat składało

dziś gdy tylko zostały już po nim
smętne strofy w zapłakanych wierszach
cały wór najszlachetniejszych wspomnień
tulę miłość na pokładzie serca

Tu nie chodzi o to, bym płakała

Tu nie chodzi o to, bym płakała,
abym swoich win szukała małych.
Późne łzy wszak nic już nie wskórają
i nie zaprowadzą Cię do Raju…

Pożegnałeś świat ten nazbyt wcześnie,
ale przez tragiczne swe odejście
wydorośleć mi kazałeś i potężnieć,
bym i w bólu dostrzegała szczęście.

Jesteś tam, gdzie nas wciąż jeszcze nie ma.
Twego życia – tu został poemat…
W nas wyryte Twoje jest spojrzenie,
gesty, czyny oraz głosu brzmienie.

Smutek mój Ci nieba nie otworzy!
Jednak wiem, że żyjesz gdzieś w przestworzach!
Będąc ledwie niewidocznym cieniem,
ciągle patrzysz na moje błądzenie…

Czasem dajesz Stamtąd dziwną siłę…
Czego wyrzec dotąd nie zdążyłam –
niech spóźniony wiersz ten Ci przekaże:
Tato! Słyszysz, jak ja Cię przepraszam?…

foto: pixabay.com