Sensacyjne nagłówki artykułów o ucieczkach z domów opieki sprawiają, że społeczeństwo patrzy na placówki opiekuńcze jak na miejsca zarezerwowane dla nieszczęśliwych, pozbawionych wolności i godności osób starszych. Czy odzwierciedla to rzeczywistość?

3 uśmiechnięte seniorki rozmawiają przy stole,fot. freepik.com

O tym, że istnieją próby ucieczek z domów opieki, mówi się ostatnio dość często. Takie przypadki są dobrą pożywką dla mediów, które co rusz doszukują się sensacji. Opisywana, a często przerysowana, dramaturgia wydarzeń jednoznacznie sugeruje, że dom opieki to miejsce negatywne, wręcz więzienie, którego powinniśmy się bać. A przecież ucieczki to wyjątkowe sytuacje i nie oznaczają, że warunki w tych miejscach są niewłaściwe.

Owszem, istnieje tzw. szara strefa usług pseudoopiekuńczych, gdzie pod pozorem usług hotelowych właściciele unikają kontroli, jakim poddawane są w Polsce placówki opiekuńcze. Ich nielegalna działalność nie ułatwia walki z czarnym pijarem domów opieki. Nie mam wątpliwości, że w społeczeństwie wciąż DPS-y czy prywatne placówki opiekuńcze nie kojarzą się dobrze i nigdy nie zastąpią rodzinnego domu. To jednak nie powód, by generalizować i przekreślać ważną rolę domów opieki w Polsce.

Zamiast skupiać się na sensacyjnych opowieściach o ucieczkach, powinniśmy spojrzeć na te miejsca w sposób rzetelny, co pozwoli doceniać ich znaczenie i potrzebę w społeczeństwie. Idą za tym nieustające działania mające na celu poprawę standardów opieki i warunków życia osób starszych. Bo w końcu, trzeba to głośno powiedzieć, dopiero w tych miejscach niektórzy seniorzy zaczynają żyć naprawdę godnie.

Do takich wniosków doszedł politolog dr Krzysztof Chaczko z Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie. W raporcie Ogólnopolska Diagnoza w zakresie deinstytucjonalizacji usług społecznych na terenie 16 województw Polski czytamy, że 96 % mieszkańców twierdzi, że DPS daje im poczucie bezpieczeństwa, a 91% powiedziało „Lubię placówkę całodobową i jest mi w niej dobrze”. 9 na 10 seniorów ma bardzo dobre relacje z mieszkańcami, a niemal wszyscy cenią sobie możliwość udziału w różnych zajęciach.

Badania pokazują, że niektóre osoby dopiero tam mogą odzyskać poczucie bezpieczeństwa i stabilności, które pozwala im żyć pełnią życia. Dla wielu osób starszych jest to miejsce, gdzie mają opiekę, wsparcie i godne życie, jakiego sami nie byliby w stanie sobie zapewnić. Kiedy są samotni, niesprawni, a życie nastręcza trosk i kłopotów, takie placówki znacznie odciążają seniorów. 

Domy opieki to dziś nie „przechowalnia”, ale centra aktywności, gdzie seniorzy mają możliwość uczestniczenia w różnego rodzaju zajęciach, spotkaniach społecznych, terapiach, mogą także dbać o swoje zdrowie i kondycję fizyczną. To miejsca, które zapewniają opiekę medyczną na wysokim poziomie, a także wsparcie psychologiczne i społeczne. I w takim kontekście należałoby to w mediach pokazywać.

Co o tym myślą seniorzy? O to pytam Michała, redakcyjnego kolegę.

Świat nie jest czarno-biały ani kolorowy, jak z folderów reklamowych. Właśnie te reklamy prywatnych, ale i państwowych domów opieki wprowadzają czasami w błąd rodziny i samych przyszłych pensjonariuszy. Dla zdecydowanej większości przejście ze swojego miejsca zamieszkania do domu opieki jest w sferze psychicznej decyzją ostateczną i bez powrotu. To powoduje bardzo dużą traumę, gdyż każdy sądzi, że swoje ostatnie dni spędzi pod opieką najbliższych, którym poświęcił swoje aktywne życie. A tu okazuje się, że starszy schorowany człowiek jest zbędnym balastem dla swojej rodziny. 

Pobyt w dobrym jakościowo domu opieki nie jest w swym zamierzeniu czymś złym. Wręcz przeciwnie, może wyzwolić z samotności i udręki życia codziennego, kiedy sił już brak na zaspokojenie podstawowych potrzeb. Niestety, nie zawsze warunki pobytu są komfortowe, a opieka personelu pozostawia wiele do życzenia. Wiadomo, że szczególnie osoba starsza potrzebuje intymności, tymczasem pokoi jednoosobowych jest jak na lekarstwo, a koszt pobytu jest znacznie wyższy, co powoduje niechęć i obronę przed skorzystaniem z tej formy jesieni życia.

W naszym kraju nadal funkcjonuje mit wielopokoleniowej rodziny, która mieszka w jednym miejscu, a przynajmniej w pobliżu siebie, co nie jest prawdą, bo nastąpiły zmiany takie, które od dawna funkcjonują w Europie. Młodzi ruszyli w świat i do dużych miast za pracą, możliwością kształcenia i rozwojem osobistym. Tu w praktyce nie ma miejsca na sentymenty i podporządkowanie życia opiece nad rodzicami czy dziadkami. Procedowany w obecnie bon senioralny ma wspierać pracujące dzieci w opiece nad rodzicami w miejscu zamieszkania. To dobry pomysł, ale spóźniony o całe pokolenie. 

Tak naprawdę to jesteśmy skazani na rozwój domów opieki dla seniorów. Należy tylko zadbać o jakość świadczonych usług tak, aby obalić mit przytułku, do którego idzie się na śmierć. Dla wielu pójście do DPS-u jest ratunkiem przed przemocą, o niej bardzo mało się mówi, bo zawsze przyjemniej wyglądają seniorzy z kijkami na spacerze po lesie. 

Uważam, że organizacje senioralne powinny postulować powstawanie nowoczesnych domów seniora, w których godziwie opłacana kadra zadba o pensjonariuszy. Przerzucanie całej odpowiedzialności na dzieci nie przyniesie efektu, a jedynie stworzy iluzję, że państwo pomaga i trzyma rękę na pulsie. Potraktujmy ten problem jak rozwój nowej gałęzi biznesu, który da miejsca pracy. Przy obecnym trendzie demograficznym mogę zapewnić, że klientów nie zabraknie. 

Barbara Górnicka-Naszkiewicz
Michał Różycki
Podlaska Redakcja Seniora Białystok