Grudzień jest w tym roku wyjątkowo niemiłosierny dla naszych pieniędzy. Zbliżające się Święta Bożego Narodzenia sprawiają, że pomimo inflacji, łatwiej przychodzi nam otwieranie portfela. Bo przecież magia świąt kreowana w mediach nie może zaistnieć bez wystawnej wieczerzy wigilijnej i świątecznych prezentów… 

Dziewczynka przytula dziadka za otrzymany prezent. Oboje w czapkach Mikołaja, fot. pixabay.com

Szał zakupów trwa w najlepsze. W pogoni za idealnymi świętami tracimy głowę i pensję. Z jednej strony mamy świadomość wysokiej inflacji i potrzeby „zaciskania pasa”, z drugiej jednak sami przed sobą próbujemy usprawiedliwiać się tradycją. Żaden senior nie wyobraża sobie przecież przybycia do wnuków bez prezentu. A ceny wymarzonych zabawek i gadżetów reklamowanych od początku listopada przyprawiają o zawrót głowy. Cóż z tego, skoro dzieciom nie wolno żałować?! Święta są raz w roku…

Prognozy są zatrważające. Raport Intrum „European Consumer Payment Report 2022” wskazuje, że co piąty Polak zadłuży się na święta, bo… musi. Aż jedna trzecia badanych ocenia, że pod koniec roku będzie mieć więcej długów niż w latach ubiegłych. Nie trudno się domyślić, że najbardziej dostaną po kieszeni seniorzy. 

*

Czy w związku z trudną sytuacją finansową i wygórowanymi oczekiwaniami co do świąt Boże Narodzenie nie będzie dla nich wzniosłym przeżyciem? By się tego dowiedzieć pytam Michała, redakcyjnego kolegę. 

*

Trzeba mocno wierzyć w magię Świąt, żeby dać się uwieść temu uniesieniu w nabywanie różnych produktów nie całkiem potrzebnych w te trzy świąteczne dni. W zasadzie jest to walka świadomości z podświadomością. Z jednej strony czujemy, że jesteśmy wkręcani w tą świąteczną machinę bodźców, która rusza już po zgaśnięciu ostatniego znicza z poprzedniego Święta Zmarłych. Z drugiej strony, podświadomie z racji zakorzenionej tradycji rodzinnej bierzemy z udawanym zapałem udział w tej gonitwie przygotowań do najbardziej radosnego święta. 

Ta gonitwa nie dotyczy tylko tych, którzy przez nasze opiekuńcze państwo zostali wykluczeni komunikacyjnie, bo będą spokojnie siedzieli w domach i to im po świętach najwięcej zostanie w portfelach. 

stół swiąteczny_pixabay.com

Nim na stołach wylądują wigilijne potrawy, których z całą pewnością nie spożywano w Betlejem, to mamy nerwowy czas mobilizacji rodziny, aby zgrupować jak największy krąg bliskich przy jednym stole. Nie jest to proste z uwagi na duże rozproszenie w kraju, jak i za granicą. Kiedy już ta okrojona rodzina zasiądzie do stołu to podejrzewam (jest to moje subiektywne odczucie), że tematem przewodnim będą ceny, inflacja, węgiel, służba zdrowia i takie tam przyziemne sprawy. Chyba, że komuś  wymsknie się temat polityczny to podniosła wieczerza skończy się małą awanturką. 

Oby w tym całym zamieszaniu ktoś wypatrzył pierwszą spadającą gwiazdę i dosłyszał dzwonki sań.

*

Barbara Górnicka-Naszkiewicz
Michał Różycki
Podlaska Redakcja Seniora Białystok