W ramach współpracy z miesięcznikiem „Nasz Sztabiński Dom” prezentujemy felieton, jaki ukazał się w kwietniowym numerze tego pisma nr 4 (289). Oto co pisze o nowych czasach autor felietonu poeta Józef Zenon Budziński.

tułów mężczyzny w białym kitlu, w rękach trzyma czarną teczkę_pixabay.com

Nie zabijaj!  Nie zabijaj!!!
Człowiek urodził się wolny. Pan Bóg dał człowiekowi rozum i wolną wolę. Czy to prawda? Czy my chrześcijanie przestrzegamy tego Bożego nakazu, to Boże przykazanie? Nie! Nie! I jeszcze raz – Nie! Co by nie powiedzieć mamy wojnę i to tuż, tuż obok nas. W obliczu szalejącego zła cieszy mnie to, że podajemy pomocną dłoń i nie zostawiamy naszych braci Słowian w osamotnieniu.

Przed kilkoma dniami dzwoniłem do kolegi ze Świdnika, który udostępnił swoje mieszkanie wielodzietnej rodzinie z Ukrainy z Obwodu Donieckiego – sam zamieszkał w samochodzie – wozi uciekinierów do innych życzliwych i gościnnych rodzin. Ze dwa dni temu, będąc w pracy, widziałem na dworcu te przestraszone twarze dzieci i ich matki, zmęczone i zmartwione, jadące czasem donikąd, w nieznane, z nadzieją, że może ktoś otoczy opieką, może już ktoś złożył propozycję przygarnięcia, podzielenia się swoim dorobkiem, swoim dachem nad głową. I jestem z Was – narodzie słowiański, narodzie Polski – dumny. 

Ale cóż to! Pojawiają się głosy w gronie białych krochmalonych rękawów i kołnierzyków –
„Polska dla Polaków” i inne niedorzeczności, których powinniśmy się wstydzić. Już dawno pisałem, że za wszelkie zło, za wszystko, co szkodzi drugiemu człowiekowi – należy wziąć Chrystusowy bicz i gonić przebierańców, gdzie pieprz rośnie, gonić te białe usztywniane z własnej próżności kołnierzyki, i żyć w atmosferze spokoju i bezpieczeństwa.

Zdrowo myślący człowiek zastanawia się – co będzie dalej? Z relacji mediów wynika, że wojna, a jak wojna, to i ludobójstwo zatacza coraz większe kręgi. Każdy z nas żyje w niepewności dnia jutrzejszego, przestajemy myśleć perspektywicznie, odechciewa nam się wszystkiego. 

Na chwilę obecną przygwożdżony jestem do szpitalnego łóżka. Mam czas na myślenie i przemyślenia. I tutaj znów widzę białe kołnierzyki, ale już niekrochmalone. To mnie cieszy, tutaj nie trzeba bicza Chrystusowego, ale pochylenia się nad każdym indywidualnie. Martwi mnie jednak to, że naród Polski jest tak bardzo, a powiedziałbym nawet – straszliwie – podzielony. Dlaczego? Po co? Nie wiem, naprawdę nie wiem.

Wojna na Ukrainie jest różnie odbierana. Wstrząsają wszelakiego rodzaju migawki ukazujące skutki straszliwej napaści, było nie było pobratniego narodu. Widok niewinnych, wystraszonych dzieci uciekających w świat z Matkami, rozdziera serce.

Miły Boże, a Ty pokój ukraińskiej ziemi daj.

Proszę Was – w swoich codziennych westchnieniach, na łzy tych maleństw uciekających z własnych domów, z ojczyzny – nie zapomnijcie poprosić o pokój na Ukrainie, o pokój w Ich ojczyźnie.

Pozdrawiam wszystkich ze szpitalnego łóżka bardzo serdecznie.
Józef Zenon Budziński

Łacińska katedra
i Lwów
kopuły cerkwi
Kijowa
gromnice wiary
Matko Pokoju
módl się
za nami

(…) 

01.03.2022 r.
Z poważaniem wielkim
Józef Zenon Budziński 

Podlaska Redakcja Seniora Białystok