Jakie opowieści można stworzyć z kilkunastu wymyślonych na gorąco słów? Podlaska Redakcja Seniora, nie ustając w bojach stylistycznych, ułożyła kilkanaście opowiastek, w których znalazły się następujące wyrazy: wanna, integracja, igrzyska, klucz, opium, mgła, zeszyt, filiżanka, lampa, wiosna, herbata, dom, kawa, zegar, promień, ołówek, ryż.

Anna Anchimowicz

Pomyślny dzień
łąka białych i fioletowych krokusów_pixabay.com

Klara po raz kolejny spojrzała na zegar. Rzeczywiście, było już bardzo późno. Wyjrzała przez okno. Widok z okien jej domu był fantastyczny. Promienie słońca dawno schowały się za mgłami, okalającymi góry. W oddali mienił się wielobarwny, w odcieniach ciemnego fioletu, przygaszonej żółci i szarej bieli, kobierzec utkany z pierwszych wiosennych krokusów. Po ciemnoniebieskim niebie snuł się klucz gęsi i kormoranów. Wiosna tego roku była łaskawa.
Zapaliła lampkę, wzięła ołówek do ręki i zaczęła zapisywać swoje refleksje z dzisiejszego spotkania z załogą. Czy zaplanowana w szczegółach integracja załogi przyniesie oczekiwany efekt? Spełni jej oczekiwania? To się dopiero okaże.
Mimo zmęczenia postanowiła wziąć gorącą kąpiel w wannie. Po relaksującej kąpieli z dodatkiem soli zapachowych Opium zrobiła sobie filiżankę zielonej herbaty i usiadła w ulubionym fotelu. Zrezygnowała z kawy. Było zbyt późno. Do szczęścia brakowało jej tylko ulubionego deseru – ryżu na mleku z bitą śmietaną i owocami. Na widok Anzelma z kompotierką w ręku uśmiechnęła się. Była szczęśliwa. Dzień minął dobrze, a teraz jeszcze ten pachnący wanilią ryż… Tylko nie rozumiała, co mówi Anzelm o wiosennych igrzyskach. W tej chwili nie interesował ją ten temat. Oddała się marzeniom.

Ucieczka
główki makówek w koszyku_pixabay.com

Joanna wyjrzała przez zakratowane okno. Poczuła rześki zapach wiosny. Od dawna nie miała możliwości oddychania świeżym powietrzem. Promienie słońca schowały się za horyzont. Mgła otuliła plantacje ryżu, kawy i herbaty. Spojrzała na zegar oświetlony ciepłym światłem ledowej lampy. To był dobry moment na ucieczkę. Rozejrzała się dookoła. Z rozczuleniem spojrzała na filiżankę, z której której codziennie piła kawę. Zdążyła się już do niej przyzwyczaić. Boliwijska kawa i poranna kąpiel w wannie jacuzzi były jej jedyną przyjemnością przez sześć miesięcy niewoli. Bez żalu opuści dom, który był jej więzieniem. Zaplanowany przez Juana – jednego z boliwijskich handlarzy narkotykami fortel nie uda się. Marzył mu się kartel narkotykowy. Światowy program dla rolnictwa w perspektywie integracji Boliwii z Unią Europejską nie na tym przecież polegał. Nie po to analizowała dane satelity meteorologicznego. Program pod nazwą Globalna Obserwacja Pogody został stworzony do innych celów. Chora wyobraźnia Juana o przeniesieniu Igrzysk Śmierci do Polski też nie ma szans. Podobnie jest z jego drugim pomysłem założenia w Europie plantacji makowych. Ja i moi współpracownicy nie dopuścimy do tego.
Sprawdziła, czy ma w plecaku swój ołówek i notes z notatkami. Zamknęła dom na klucz, który następnie wyrzuciła w okalające dom gęste krzaki kantuty. Opium dodane do porannej kawy Juana i jego goryli powinno zapewnić im mocny sen, co najmniej na 24 godziny. Musi się jednak śpieszyć. Czeka ją długa droga do pierwszej stacji kolejowej.

Bożena Bednarek

Igrzyska i wiosna
mgła ustępuje z wiosennej łąki_pixabay.com

Opium ludu to igrzyska
Moc społecznej integracji
Lampy płomień w zmierzchu błyska
Zegar tyka po kolacji

Na mój dom spłynęła mgła
Zeszyt w ręku spływa rymem
Wiosna rozbuchana trwa
Jem pomidorową z ryżem

Z filiżanką pluskam w wannie
Dzisiaj kawa czy herbata?
Gdy ołówkiem skrobię rankiem
Już nie igrzysk
Czekam lata

Krystyna Cylwik

Paulina
kobieta pod prysznicem_pixabay.com

Poranna kąpiel wypłoszyła z Pauliny resztki snu. Przygotowała sobie filiżankę aromatycznej kawy. Jej zapach działał na nią jak opium. Usiadła przy stole. Otworzyła zeszyt. Odsunęła na bok lampkę (przecież już dzień). Próbowała przygotować program integracji swoich wychowanków. Pochłonięta pracą, nie zwróciła uwagi że jest już jedenasta i tylko stary ścienny zegar oznajmił to swoim kurantem.
Paulina przypomniała sobie, że powinna odwiedzić dziś panią Honoratę – seniorkę, którą zajmowała się od jakiegoś czasu jako wolontariuszka. Wyszła z domu, zamykając drzwi na klucz. Promienie słońca delikatnie muskały jej twarz. Ani śladu porannej mgły. Jak dobrze, że już wiosna – pomyślała.
Dotarła do pani Honoraty. Zaparzyła malinową herbatę. Przygotowała ryż na mleku, który tak lubiła seniorka. Na stoliku leżała kartka z zapiskami i ołówek. Paulina zauważyła ze zdziwieniem, że seniorka zapisywała na niej zwycięzców poszczególnych konkurencji na zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Ot, taka pasja!

Jolanta Maria Dzienis

Słowne igrzyska
przez mgłę w lesie przebija się słońce_pixabay.com

Zegar tyka z potępieniem
Gdy się zima w jesień zmienia
Miała przecież nadejść wiosna
Ukwiecona i radosna

A tu zimno, mgła na dworze
Toteż tonę w złym humorze
Biorę zeszyt i ołówek
To jest klucz do gry półsłówek

Ryż gotuję, parzę kawę
Potem integrację sławię
Zieleń rzucam na rabaty
Opium leję do herbaty

Promień lampy złoci wszystko
Tak zaczynam swe igrzyska
Filiżanka bielą kusi
Dla słów wanną dziś być musi

Mym azylem dom rodzinny
Niby stały, lecz wciąż inny
Tu odpocząć zawsze mogę
Zanim ruszę w życia drogę

Barbara Górnicka-Naszkiewicz

Spotkanie po latach
samochód jadący przez las zasypany śniegiem_pixabay.com

Wiosna nieśmiało budziła się do życia i pierwsze promienie słońca zaglądały do okien. Maria wstała więc szybko i wskoczyła do wanny, a później zdążyła wypić tylko łyk herbaty. O kawie nawet nie śmiała marzyć… Nerwowo zerknęła na zegar i przekręcając klucz w zamku, opuściła dom.
Mgła utrudniała jej jazdę samochodem, a lampy ledwo oświetlały drogę. Śnieg sypał gęsto jak ryż przesiewany przez palce. Igrzyska zimy trwały w najlepsze.
Gdzie ta wiosna?! – pomyślała Maria. Skrycie marzyła o integracji, zabawie i przygodzie, które działały na nią jak opium.
Kiedy już dotarła na miejsce, serce zaczęło jej szybciej bić. W oczekiwaniu na spotkanie z Janem nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Nerwowo kreśliła zapiski ołówkiem w zeszycie, który zawsze nosiła w torebce.
Może nie przyjdzie? – zwątpiła kobieta.
Przyszedł. Właściwie wtargnął w jej przestrzeń i – bez pytania o zgodę – zawładnął nią bez reszty.

Maria Heller

Wiosna
klucz dzikich gęsi na błękitnym niebie_pixabay.com

W Chinach rozpoczęły się zimowe igrzyska olimpijskie. Sportowcy, uprawiający sporty zimowe, mają kolejną szansę na integrację. W bogatym, odżywczym menu, proponowanym sportowcom, pojawił się oczywiście ryż.
A u nas wiosna. Wczoraj mój mąż widział klucz powracających gęsi. Zwiastują one nadejście tej najpiękniejszej pory roku, która odurzy nas jak opium. Promienie słońca nawet za mgłą będę ogrzewać nasze twarze i zegar, wskazujący godziny, będzie dłużej widoczny bez lampy.
Będziemy częściej wychodzić z domu. Rzadziej będzie nas kusić kawa lub herbata, serwowane w pięknych filiżankach. Pachnące, rozgrzewające kąpiele w wannie także stracą na atrakcyjności.
Cały czas jednak nie będziemy rozstawać się z ołówkiem i zeszytem. Niezależnie od pogody i pory roku będziemy tworzyć nasze teksty, dzięki którym mamy szansę na dalsze, systematyczne rozwijanie własnej kreatywności.

Bożenna Krzesak-Mucha

Rodzinna integracja
serwis kawowy, stojący na stole_pixabay.com

Z okazji igrzysk olimpijskich cała rodzina spotkała się w domu dziadków. Z powodu pandemii ograniczyli kontakty i od dawna czekali na taką integrację. Wszyscy skupili się przy stole, na którym stały już filiżanki, dzbanek z herbatą i drugi z kawą, różne „przegryzaczki” oraz popisowa potrawa babci – pilaw z ryżem. Dziadek przygotował swój zeszyt i ołówek, by zapisywać wyniki. Czekaliśmy tylko na babcię. Zniecierpliwiony Dziadek spojrzał na zegar i krzyknął:
– Wychodź z tej wanny, zaraz się zacznie, a ja nie mogę znaleźć klucza do barku. – Mówiłem, żebyś go nie zamykała!
– Jest pod lampą – spokojnie stwierdziła babcia, wchodząc do pokoju. I radośnie pomachała wszystkim.
Promień słońca rozświetlał całe pomieszczenie. Wiosna zbliżała się dużymi krokami.
Sport to opium dla dziadka – głośno zawołała najstarsza wnuczka – i z czułością popatrzyła na staruszka.
– Super, jak wszyscy są razem – pomyślała. Chciała to głośno wyrazić, ale wzruszenie odebrało jej głos, a dziwna mgła przesłoniła oczy.

Maria Jolanta Lauryn

Opiumowy, ryżowy stan weny
liście grążeli na jeziorze zasnutym mgłą_ M.J. Lauryn

Wczesną wiosną lubię w domu o poranku leżeć w wannie , gdy zagląda przez okno promień słońca. Czasami jest to promień lampy, gdy nad ogrodem unosi się mgła. Zegar bije piątą z rana, to filiżanka kawy, nie herbaty jest jak opium na moje zmysły. Integracja myśli mnie otacza -odnajduję wtedy klucz do weny. Chwytam zeszyt, potem ołówek i igrzyska liter pokazują się na stronach, jak rozsypany ryż weselny, który starannie trzeba pozbierać do artykułu seniora podlaskiego. Kocham ten opiumowy, ryżowy stan weny.

Teresa Rafałowska

Pracowity dzień 
mężczyzna spaceruje z psem_pixabay.com

Pan Andrzej do późnych godzin nocnych oglądał transmisję z Igrzysk Olimpijskich w Chinach. Rano nie mógł podnieść się z łóżka. Dopingował go jednak pies, który czekał na poranny spacer. Szybko więc wykąpał się w wannie, wypił w swojej ulubionej filiżance mocną kawę i wyszedł na podwórko. Na dworze panowała duża mgła i musiał skrócić spacer z psem.
Przy bloku zauważył pierwsze oznaki wiosny. Spod resztek śniegu wyglądały już skulone pączki kwiatów. Wchodząc do domu spojrzał na zegar ścienny. Dochodziła godzina dziewiąta. Musiał jechać po zakupy na obiad. Planował ugotować pomidorówkę z ryżem i usmażyć schabowego, który na jego kubki smakowe działał jak opium.
Wyrwał kartkę z zeszytu, w którym zapisywał prace do wykonania w danym dniu.
Zapomniał o kwiatach. Chciał je wręczyć swojej żonie. Szybko wybiegł do pobliskiej kwiaciarni. Wracając do domu, zobaczył, że mgła już opadła a na niebie pojawiły się pierwsze promienie słońca.
Po obiedzie wymienił w lampce nocnej żarówkę i wypił zieloną herbatę. Pozmywał naczynia i odkurzył dywany.
Miał jeszcze trochę czasu do powrotu małżonki i chciał go wykorzystać na ,,spotkanie integracyjne” z kolegami. Miejsce spotkania – wiadomo – pub.
Siedząc wieczorem przed telewizorem usłyszał zgrzyt klucza. Wróciła kochana żona. Zaskoczył ją kwiatami, bo chciał uniknąć uwag typu: znowu byłeś na piwie.

Elżbieta Urban

Już wiosna
furtka do wiosennego ogrodu_pixabay.com

Już wiosna. Nieśmiały promyk słońca przedarł się przez mgłę i padł na otwarty zeszyt. Zegar wybił godzinę piątą. Olga zgasiła już lampkę nocną, zaostrzyła ołówek i naszkicowała dom i ogród babci Eufrozyny. W ogrodzie stała stara wanna na deszczówkę. Leżał tam od lat zardzewiały klucz od zabytkowej bramy.
Poranek. Kawa czy herbata? Oczywiście kawa. Aromatyczna kawa w delikatnej chińskiej filiżance. Jej zapach działa na Olgę jak opium. Przez chwilę pomyślała o ostatnich igrzyskach w Pekinie. Integracja sportowców, po wyczerpujących konkurencjach, to degustacja różnych odmian ryżu i znakomitej chińskiej herbaty w pięknie zdobionych filiżankach.

Halina Wiszowata

W sanatorium
duża wanna oświetlona lampami_pixabay.com

Jestem w sanatorium nad morzem. Codziennie mam masaże wodne w wannie oświetlonej kolorowymi lampami. Nazywam na to Las Vegas. Ten hydromasaż jest bardzo przyjemny i działa na mnie jak opium. Po zabiegach wraz z innymi kuracjuszkami integrujemy się przy filiżance pysznej kawy. Chodzę na spacery i podziwiam wzburzone morze, czasami spowite mgłą. Ostatnio dużo padało, więc cieszy mnie nawet najmniejszy promień słońca. Wpatruję się w niebo i oczekuję, że pojawią się ptaki kluczem lecące, oznajmiając wiosnę. Ale przecież to nie ta pora, jeszcze zima trwa- myślę. Spoglądam na zegar w komórce. Czas wracać na posiłek. Oj, dzisiaj zapiekany ryż. Chyba nie pójdę. Jakoś nie czuję głodu.
Zmarzłam trochę.
Wracam do pokoju na gorącą herbata z rumem. Siedzę przy stoliku i zapisuję ołówkiem w zeszycie strofy wiersza, które przyszły mi do głowy.
Transmisja igrzysk z Pekinu przerwała moje rozmyślania.
Czas wolny mam bardzo wypełniony, ale coraz częściej myślę o powrocie do domu.

Jadwiga Zgliszewska

Przedwiosenny poranek
zegar i filiżanka stojące na stole_pixabay.com

Niepotrzebna już lampa,
oto nowy dzień nastał:
promień słońca na ścianie,
mgła jak opium nad wanną…

Gdzieś tam w Chinach Igrzyska.
Moja myśl tutaj, blisko
– filiżanka z herbatą,
stary zegar na ścianie.

Zeszyt, obok ołówek
– kluczem do łamigłówek.
Integracja wzajemna
wiosną wpiszą się w temat?

Przyjdzie pora na kawę,
gdy kuchnię obłaskawię.
Ryż wrzucony do garnka
– domem włada kucharka!

Asia Żarnowska

Rozmyślania Poli
kobieta leżąca w wannie_pixabay.com

Dom wypełnił się zapachem aromatycznej kawy. Promień słońca błądził po starym zegarze dziadka. Luty to czas zimowych igrzysk olimpijskich, a już za chwilę będziemy witać wiosnę. Wspaniale.
Pola leżała w wannie i myślała, jaki klucz wybrać do akcji kryminału, który pisała. Zeszyt i ołówek zawsze miała obok. Przypomniała sobie pewną narkomankę, która upojona opium poruszała się z trudem, jak we mgle. Mimo świecącej lampy potykała się, strącając różne przedmioty. strąciła piękną filiżankę z herbatą. Płyn i cieniutkie skorupy porcelany rozprysły się po pokoju. Szkoda człowieka, pomyślała.
Pomyślała o swoich przyjaciołach i o tym, że integracja w czasie pandemii jest tak bardzo potrzebna, jak ryż dla chińczyka.

Podlaska Redakcja Seniora Białystok