W ostatnim numerze magazynu My60+ zostały ogłoszone wyniki ogólnopolskiego konkursu literackiego dla seniorów na opowiadanie „Opowiedz o szczęściu”. Zorganizowały go Stowarzyszenie My50+ i magazyn My60+. Konkurs odbywał się pod patronatem Biblioteki Raczyńskich w Poznaniu.

W szeregach jury konkursu zasiadała m.in. Magdalena Witkiewicz, pisarka i – jak ją określono –  autorka bestsellerów.

Dyplom zdobycia II miejsca w konkursie literackim przez autorkę artykułu

Dla mnie werdykt był o tyle ważny, że w zmaganiach tych zajęłam II miejsce. Uznaję to za swój niemały sukces, choć wpłynęło tylko 40 prac. Satysfakcjonuje bowiem to, iż jury było zdania, że w tym roku poziom zgłoszonych opowiadań był dużo wyższy od ubiegłorocznych.

Skąd taki tytuł? Przede wszystkim chciałam nadać odpowiednią rangę samemu pojęciu „szczęście”, które w artykule występuje w dwojakiej roli. Po pierwsze: konkursowa proza miała opowiadać właśnie o szczęściu. O jego pojmowaniu przez autorów opowiadań, czynnikach mu sprzyjających, o okolicznościach je wyzwalających oraz chwilach, kiedy się je odczuwa. Po drugie: lokata uzyskana przeze mnie w tym konkursie dostarczyła chwil niekłamanych wzruszeń, ocierających się o poczucie szczęścia właśnie. Oczywiście, ulotnych jego chwil, jak to zwykle ze szczęściem bywa…

Jestem jeszcze pod wpływem świeżej radości, bo dopiero wczoraj otrzymałam przesyłkę, która (ze względu na wcześniej uzyskaną już gratyfikację finansową) była sporym zaskoczeniem, Wartością niewymierną acz bezcenną jest piękny dyplom. Ponadto dwie książki, w tym obszerny zbiór prac uczestników ubiegłorocznego konkursu, do lektury którego od razu z ciekawością przystąpiłam. Wśród nagród rzeczowych znalazł się jeszcze, nieoceniony dla seniora, bogaty wybór suplementów minerałów i witamin.

Plakat Konkursu Opowiedz o szczęściu – 2022

Cofnę się na chwilę do ubiegłego roku i pierwszej edycji tegoż konkursu, która odbyła się pod jakże przyciągającym hasłem przewodnim ,,Opowiedz o miłości”. Niestety, o tamtej edycji dowiedziałam się zbyt późno. A szkoda, bo napłynęła nań aż setka prac, które następnie zostały wydane w formie bardzo opasłego tomu. Znalazły się w nim wszystkie nadesłane na konkurs opowiadania seniorów. Nie zważając na temat, postanowiłam wystartować za rok. Tegoroczny motyw opowieści o szczęściu okazał się być albo mniej atrakcyjny, albo… zbyt trudny, skoro nie zachęcił do pisania aż tylu autorów. Bardziej mi pochlebia pozostanie przy tej drugiej racji. Albowiem, jak już wspomniałam, jurorzy bieżący poziom uznali za wyższy.

Aby pokazać namiastkę tego, o czym pisałam, pozwolę sobie przytoczyć fragmenty mojej opowieści konkursowej pt. Różnymi ścieżkami chadza szczęście. Oto i jej wstęp:
” Czym jest dla mnie szczęście? – w obliczu tak bezpośrednio zadanego pytania  stanąć mi przyszło oko w oko ćwierć wieku temu w gabinecie psychoterapeuty. Chciałam bezzwłocznie, odruchowo wyrecytować dobrze przyswojoną i teoretycznie podzielaną,  akademicką definicję profesora Tadeusza Kotarbińskiego, zaczerpniętą ze znanego traktatu. Żachnęłam się jednak, wszak doktorowi chodziło o moje własne pojmowanie szczęścia. Tonem nie pozostawiającym miejsca na wątpliwość odparłam, iż w moim osobistym słowniku pojęcie to… w ogóle nie istnieje! Dostałam więc „zadanie domowe”, żebym do następnego spotkania poszukała powodów, które sprawiają mi choćby małą radość. Było  nad czym myśleć i pracować…”

Okładka pisma – współorganizatora konkursu, w numerze którego ogłoszono wyniki jego II edycji

Dalej snułam opowieść, jak to przez kolejne okresy życia zmieniało się moje pojmowanie szczęścia. Naprzemiennie znajdowałam je w coraz to innych źródłach. Były to wczesne relacje rodzinne, koleżeńskie i towarzyskie, potem – kontakt z naturą, a wreszcie  szkoły, uczelnie i nauka, nauka i jeszcze raz nauka! Następnie praca zawodowa i olbrzymie w nią zaangażowanie oraz jej owoce. Sporo pisałam również o tak zwanych przełomach, kiedy to całe życie odwracało się do góry nogami i licho brało ustaloną dotychczas hierarchię wartości. Takie życiowe tornada zmieniały na ogół również i pojmowanie szczęścia. Wielekroć zdarzało mi się brać za szczęście miraż i ułudę, coś, co w gruncie rzeczy szczęściem nigdy nie było. Prędzej już samooszukiwaniem się. Ale cóż, wszystko ma swój czas. Dlatego dziś, w obecnym swoim wieku mogę z przekonaniem stwierdzić, że na przestrzeni całego dotychczasowego życia dokonała się we mnie istna rewolucja aksjologiczna. Stąd i zapewne nie zdziwi zacytowane poniżej zwieńczenie mojego nagrodzonego opowiadania.

„Czym obecnie jest dla mnie szczęście? Jak zawsze – chwilą. Ulotnym momentem. Bo lada wiatr może zgasić lampę, trzeba uważać, jak mawiał Mały Książę, mój ulubiony książkowy bohater. Toteż chwytam chwile, usiłując dopatrywać się w nich tylko dobra. Wiem, że brzmi to jak slogan. Ale ja naprawdę –  nomen omen – szczęśliwie, osiągnęłam ten etap. Każde poranne przebudzenie się przyjmuję jak wielki dar, że oto otworzyłam oczy i mogę wstać z łóżka, zrobić aromatyczną kawę. Pies leży u moich chorych nóg, a ja piszę coś na komputerze, bądź surfuję w internecie. Wyrobiłam w sobie nawyk wzbudzania wdzięczności za najmniejszy okruch dobra. […] Największą radością jest odkrycie, że mogę cieszyć się małym. To stanowi o poczuciu szczęścia. Pełni szczęścia. Tak rozumiane podejście to podstawa do radości totalnej i trwałej, a w moim podejściu – również uzasadnionej. Zrozumiałam, że różnymi ścieżkami szczęście chadza. I się z nieszczęściem przeplata na przemian. […] Może trudno to pojąć, ale niekiedy mam wrażenie, że czas na emeryturze to bodaj najbardziej sensowny okres mojego życia. Bo tylko teraz z taką jasnością dostrzegam wartość egzystencji tak w wymiarze jednostkowym, jak i globalnym. Kocham życie w każdym z jego przejawów. Potrafię celebrować chwile i zachwycać się najmniejszym drobiazgiem. A przede wszystkim – być wdzięczną za wszystko. Za każdą chwilę darowanego mi czasu, za chleb, za słońce i deszcz, za możliwość poruszania się. Za dobre nowe znajomości. I za te stare tym bardziej. Miłość do życia noszę w sobie. Każdy dzień jest darem, a każda chwila – cudem, który może się już nie powtórzyć… Dlatego wszystkie je chwytam z wdzięcznością. I trochę żałuję, że uświadamiam to dopiero teraz”.

Moja praca w całości znajdzie się w pokonkursowym zbiorze o tym samym tytule. Jak w poprzednim roku, organizatorzy postanowili wydrukować wszystkie nadesłane opowiadania i podarować je autorom na pamiątkę. Wydrukowanych zostanie więcej egzemplarzy, które zostaną przekazane bibliotekom i zainteresowanym osobom, które będą chciały zapoznać się z  twórczością kreatywnych seniorów. Konkursu zorganizował magazyn My60+. Sponsorem tegorocznej edycji jest firma Novavis, a patronują mu Biblioteka Raczyńskich w Poznaniu i Koleje Wielkopolskie sp. z o.o.

Mogę jeszcze uchylić rąbka tajemnicy ze swojej pokonkursowej korespondencji z organizatorem. Otóż w kwestii tematyki już przyszłorocznej edycji poniekąd i mój głos może być wzięty pod uwagę, wszak konkurs będzie kontynuowany. Zostałam zapytana, który z dwu przedstawionych tematów uznaję za bardziej atrakcyjny. Tu podano propozycje. Odpowiedziałam „dyplomatycznie”, ale i zgodnie z prawdą, uznając, że oba są naprawdę bardzo interesujące. Nie zdradzę ich jednak tutaj. Niech pozostaną niewiadomą. A może pojawi się jeszcze inna propozycja? W każdym razie gorąco zachęcam seniorów do wzięcia udziału w konkursie, bo mając życiowe doświadczenie, możemy młodszym przekazać we własnej narracji wiele prawd. A sobie przy tym dostarczyć wiele radości.
Szczegółowe wyniki konkursu wraz z podsumowaniem znajdują się na stronie 5 magazynu wrzesienpop.pdf (my60plus.pl)

Jadwiga Zgliszewska
Podlaska Redakcja Seniora Białystok