Jesienna samotność

Samotna, stara kobieta z parasolką
Brnie w deszczową mgłę 
Przed siebie, choć zatrzymuje ją
Opryskliwy, złośliwy listopad

Jedynym jej sprzymierzeńcem jest parasolka,
Która wdała się w romans z porywistym wiatrem
I zgodnie z jego rytmem wygina się w szalonym tańcu
Za nic mając to, że nie chroni właścicielki

Kobieta, chociaż mokra nie traci pewności siebie
Walczy z wiatrem, deszczem i parasolką
Wie, że jeśli się podda nie dotrze do celu
A idzie do ludzi, uciekając przed samotnością

Jej przystanią w jesienne  smutne popołudnia
Jest galeria, nie sztuki, a handlowa,
Gdzie możne obcować z ludźmi w świetle
Upiększającym rzeczywistość

Nic nie kupuje, bo ją nie stać, zresztą, tak naprawdę
Nie potrzebuje ubrań, chociaż jest zimno
Ogrzać ją może tylko obecność drugiego człowieka
Rozmowa z nim, wszystko jedno na jaki temat

Pragnie być zauważoną, poczuć się bezpiecznie
Znowu żyć naprawdę, być żoną, matką, babcią 
Wszystko to już miała, tylko kiedyś popełniła błąd
Straciła czujność i niczego już nie zdołała odzyskać.

Maria Heller
Podlaska Redakcja Seniora Białystok