Już czuję i słyszę wiosnę…

O śniegu nikt już nie pamięta, nawet o tym, który dłużej leżał po odśnieżaniu.
Kiedy i po co? Przecież tak jest co roku. Przez otwarte okno wkrada się powietrze
o leśnym zapachu i o zdrowym chłodzie marcowej wiosny! Ty też tak masz?
A kiedy po zastoju zimowym, teraz częściej wypełznie się na łono natury i zacznie się
pełną piersią głębiej oddychać – to tak ostudza rozgrzaną istnieniem duszę, że od
razu, jak po hauście zimnej źródlanej wody, czujesz się orzeźwiony i serce znów rwie się za życiem, do przodu…
Jechać chce się tam, gdzie przez zimę się nie było, bo ludzka tęsknota, jak głód, póki się nie
nasyci – ciągle jest głodem… A te miejsca, które się zna – nadzwyczaj chce się odwiedzić
i zobaczyć te nieożywione, w miejscu stojące, które do nas nie przyjdą. I te żywe, jak przyroda, które także na nas czekają… A już najbardziej Matulę, która syna wygląda…
Dni są dłuższe, słońce wyżej i z częstszymi przebłyskami spoza, jeszcze zimowo-wiosennych
ciężkich, niskich, ołowianych chmur. Ludzi więcej na ulicy. Żyć – to mieć świadomość życia.
Dlatego tak boimy się śmierci. Tym różnimy się od zwierząt. Prócz bólu fizycznego  dotyka nas jeszcze cierpienie duchowe. A poeci odczuwają wszystko podwójnie, bo jeszcze o tym piszą… Nadchodząca pora wiosny niecierpliwie wypatruje i do domu zaglądając – przed świtem już budzi mnie! Innym niebem, innym świtem, innym wschodem słońca, innym powietrzem, inną temperaturą… Już się ożywiają tuż za oknem leśne ptaki – a śpiewają mi co roku to samo… Jednak moja wola, serce i dusza przyjmuje je z nieodmiennym zachwytem, i nigdy nie jest tym znudzona. Wręcz przeciwnie, żywioł ich, to budulec mój… na wiersze…

Z otuliny Puszczy Knyszyńskiej na Podlasiu
Mieczysław „Mietko” Borys