JUŻ DNI LICZĘ

Choć do wiosny wciąż dni sporo…
W kalendarzu ciągle styczeń…
Moje serce bije raźniej…
I z radością już dni liczę!

Jakże tęsknię za dniem takim…
Gdy obudzi mnie skowronek…
Który swoim dźwięcznym trelem…
Serenady śpiewa żonie…

Jeszcze tylko dwa miesiące…
I nadejdzie upragniona…
Która grzmotem wzruszy ziemię…
By ta stała się zielona!

Aby pośród tej zieleni…
Różnobarwne kwitły zioła…
A ich nektar miododajny…
Roje pszczół do siebie wołał!

Lecz już cieszę się z dni dłuższych…
A tym samym krótszych nocy…
I wiem dobrze co to znaczy…
Zima traci na swej mocy!

CO Z HISTORIĄ?

Czy historia zwariowała?
Zastanawiam się czasami…
Bo dowodów jest bez liku…
Mówiąc skromnie między nami!

Kręci się już coraz szybciej…
Szybciej też zatacza koła…
Jednym słowem… coś z nią nie tak…
Może już dostała… fioła!

Wojny… chlebem są powszednim…
Ziemia Święta krwią zbryzgana…
Rosja walczy z sąsiadami…
Bóg wie po co… od zarania!

Że historia się powtarza…
Wiedzą o tym pewnie wszyscy…
Ale to co dziś się dzieje…
Wkrótce może Ziemię zniszczyć!

Apeluję do historii…
Przestań już zataczać koła…
Dosyć wojen… krwi i ofiar…
Stój historio!… Błagam!… Wołam!

W SZCZEGÓLNOŚCI

W szczególności w święta roczne…
Coraz częściej mi się zdarza…
Że myślami wracam w  przeszłość…
I się w chłopca przeobrażam!

Wówczas zmieniam się na twarzy…
Mówią ci co siedzą obok..
I pukają się w swe czoło…
Perskie oko przy tym robiąc!

Znikam wtedy dla nich z oczu…
Szukam ciszy… samotności…
Tam dopiero moje myśli…
Delektują się w przeszłości!

Odnajduję tam swe szczęście…
Taki już niestety… jestem…
A ten kto się pukał w głowę…
Niech panuje nad swym gestem!

Wszyscy mamy jakieś wady…
Które różnią nas od siebie…
Więc nie dziwmy się czasami…
Że ktoś ziemię myli z niebem!

ONIEMIENIE

Jest nie tylko zlepkiem liter…
Brzmiących jak mlaskanie kota…
Ale głównie jest reakcją…
Którą nazwałbym… niemota!

Jest jak z bicza nagły strzał…
Który pada Bóg wie skąd…
Jest jak cios zadany w twarz…
Skutkiem czego znika ząb!

Jest to coś… co nas osłupia…
Zaskakuje i zdumiewa…
Coś… co nie da się przewidzieć…
W tym momencie… tu i teraz!

ECIE PLECIE

Doskonale sami wiecie…
Ilu ludzi jest na świecie…
Takich co to plotą bzdury…
I traktują innych z góry!

A swoimi mądrościami…
Wręcz znęcają się nad nami…
Od ich bredni i dyrdymał…
Trudno czasem jest się wstrzymać!

Ale cóż… musimy cierpieć
Choć zaczyna kłuć nam serce…
Lecz po prostu nie wypada…
Przerwać komuś kiedy gada!

Gdy ten już… swą gadkę skończy….
Minę ma jak rycerz z Manchy…
Tylko Kichot miał choć zbroję…
A nasz mówca moc urojeń!

Pleść androny… farmazony…
Może każdy narodzony…
Lecz pamiętaj oratorze…
Jęzor krzywdę zrobić może!

Wiesław Lickiewicz