Już przyleciał…

W kalendarzu… jeszcze zima…
Ale… co to nas obchodzi…
Skoro bociek już… przyleciał…
I po mokrej łące… brodzi?

Brodzi na swych… smukłych nogach…
Penetrując dziobem… trawę…
Czego szuka? Dobrze wiemy!
Chce na obiad… złowić żabę?

Żabę złowić? Się nie uda!
Jeszcze płazy… hibernują…
Jakąś myszkę? To i owszem…
Ją z pewnością… upoluje…

Jeszcze kilka dni słonecznych…
I parować… zacznie ziemia…
Co… niezbitym jest dowodem…
Że się zima… w wiosnę zmienia!…

A gdy dzień… się zrówna z nocą…
Tuż przed… pańskim zwiastowaniem…
Boćki w gnieździe… zaklekocą…
I na wierzbach… będą bazie…

Najpiękniejszą porą roku…
Nie jest zima… nie jest lato…
Jest nią wiosna… oczywiście…
Dzięki tobie… wiosno za to!!

Na polanie…

Na małej… słonecznej polanie…
Gdzie młode… zajączki się bawią…
Wśród traw… dojrzewają poziomki…
I swym zapachem… nas wabią…

Nie sposób się oprzeć… pokusie…
Gdy wzrok… na owoce ich padnie…
Nachylasz się więc… mimo woli…
Co dalej? Niech każdy już zgadnie!

O smaku ich… nie wspominam…
Już pisząc… ślinę mam w ustach…
A kolor i zapach… tych jagód?…
Dla naszych zmysłów… to uczta!…

Wobec was wszystkich… oświadczam!
Że… z  owocami… czy z  kwieciem…
Tę fantastyczną roślinę…
Na każdej… polanie… znajdziecie!

Wraca… życie…

Las powraca już do życia…
Zaczynają krążyć soki…
Drzewa… choć są wciąż w letargu…
Przecierają już… swe oczy…

Nie! Nie chcę wcale się wymądrzać
Soki krążą… jak w nas krew!…
Dzięki temu… nasze drzewa…
Rosną w górę… jak i wszerz…

Dzień wiosenny… wbrew pozorom…
Mniej skuteczny… jest od nocy…
Bo skracanie się… ciemności…
Daje drzewom… impuls mocy!…

Wówczas rusza wegetacja…
Przysłowiowo… „jak z kopyta”…
Nabrzmiewają kwietne pąki…
Reszta śnieżnej… kołdry znika…

W takich miejscach… leśna ściółka…
Wkrótce… kwieciem się pokryje…
A ta z wiersza brzechwy… sójka…
Gniazdo w krzakach… wnet uwije…

Czy kosmos?

Ten księżyc… który widzimy…
Jak własną kieszeń… już znamy…
Teraz o marsie… marzymy…
Wkrótce tam też… zawitamy!

Nie fantasmagoria… to moja…
Stworzona przez… wyobraźnię…
Te wszystkie podróże kosmiczne…
Traktuję bardzo… poważnie!…

Choć nieraz?… miewam obawy…
A zdarza się to… coraz częściej…
I wówczas… zadaję pytanie…
Czy kosmos… daje nam szczęście?…

Bo szczęście… to zdrowie i spokój…
Co ma wspólnego z tym… księżyc?
Kosmos… zostawmy na potem…
Dziś wirus… ziemię mitręży

A w niedzielę…

A w niedzielę… a w niedzielę…
Odpoczywał… nawet Bóg!…
Bierzmy więc… ze stwórcy przykład…
Przecież on… pracować mógł…

Nic więc złego… się nie dzieje…
Co ja mówię… wręcz przeciwnie…
Dziś jest pora… na refleksję…
Choć to może… zabrzmieć dziwnie…

Pójdźmy w tym dniu… do kościoła…
W nim jest miejsce… na zadumę…
Tam pomódlmy się do… stwórcy…
On z pewnością… nas… zrozumie…

Zapomnijmy o… niesnaskach…
Dajmy sercu… ukojenie…
Niech w nas wstąpi  duch pokoju…
I da grzechom… rozgrzeszenie…

Pamiętajmy więc… kochani!…
Ten dzień wolny jest… od pracy!…
A tym co ją… pełnić muszą…
Bóg z pewnością… im wybaczy!…

Wiesław Lickiewicz