W szesnastym pokoleniu Reyów, praprapra…wnuk Mikołaja Reja pojawił na spotkaniu Zdrowe Podlasie organizowanym z okazji Dnia Kobiet przez Białostockie Centrum Onkologii i Hotel Traugutta 3. Słynny kucharz – uczestnik pierwszej edycji popularnego programu kulinarnego MasterChef, spotkał się, aby porozmawiać o gotowaniu, filmowaniu, ale również o życiu, wartościach i motywacjach.

uśmiechnięta starsza blondynka i obejmujący ją wysoki brunet

Bożena Bednarek: Dziękujemy za przyjęcie naszego zaproszenia.
Mikołaj Rey: Z przyjemnością odpowiem na pytania redakcji podlaskisenior.pl
BB: Kim jest Mikołaj Rey, pisany przez „y” a nie „j” jak pana przodek Mikołaj Rej, zwany „ojcem literatury polskiej”
MR: Wyjaśnię od razu. Rej przez „j” jest błędem historycznym. Litera „j” pojawiła się w polskim alfabecie gdzieś na przełomie XIX i XX wieku. Wszystkie dokumenty w naszej rodzinie podpisywane są z końcówką nazwiska „y”. Osoby upoważnione do zmiany gramatyki języka polskiego wyrzucili w wielu słowach „y”, ale nie rozumiem dlaczego zmienili pisownię nazwiska. Krótko mówiąc „ojciec polskiej Literatury” jest błędnie podpisany.
BB: To kim jest Mikołaj Rey?
MR: Najszybciej odpowiem na to pytanie korzystając z krótkiej notki biograficznej na mojej stronie: „Smakosz i entuzjasta wyzwań gastronomicznych urodził się we Francji, gdzie wychowywał się na Zamku Montresor w dolinie Loary. Tam też uczęszczał do elitarnych szkół, studiował prawo na Uniwersytecie w Tours oraz pomagał ojcu w zarządzaniu majątkiem rodzinnym. Wszechobecna polskość panująca na Zamku od czasów hrabiego Ksawerego Branickiego, który kupił zamek Montresor sprawiła, że młody Mikołaj został wysłany do Krakowa, by bliżej poznać polskie tradycje oraz nauczyć się języka polskiego. Poznał tam swoją przyszłą żonę i wspólnie zaczęli dzielić życie pomiędzy Francję a Polskę”
BB: Jakie wzory relacji panowały i panują w Pana rodzinie? Co Pan myśli na temat integracji międzypokoleniowej, nie dzielenia, jak było przez wiele lat, a łączenia różnych grup wiekowych?
MR: Mogę na to odpowiedzieć korzystając z doświadczenia i wspomnień z mojego dzieciństwa. Pochodzę z małej francuskiej wsi, gdzie mieliśmy bardzo dużą rodzinę bliższą i dalszą. Miałem wokół siebie dosłownie dziesiątki osób w różnym wieku, do których mówiłem „ciociu”, „wujku”, „dziadziu”, „buniu”. I żyjąc w tym małym społeczeństwie, w mojej wiosce, gdzie mieszkało 350 dusz, zawsze mieliśmy relacje multigeneracyjne. Oczywiście dzieci bawiły się najczęściej z dziećmi, starszyzna miała swój kalendarz. Na przykład mój dziadek codziennie o 18.00 zapraszał starszyznę na drinka. Wujowie grywali w brydża. Natomiast było mnóstwo momentów, kiedy byliśmy wszyscy razem. Przy stole – to po pierwsze. Oczywiście w kościele, choć to nie najlepsze miejsce na rozmowę. I na imprezach rodzinnych, takich jak święta i inne uroczystości. Tam zawsze bawiliśmy się wszyscy wspólnie. Tańczyliśmy, śpiewaliśmy też wspólnie. Wielkanoc to było wielkie rodzinne spotkanie. Moi znajomi, którzy czasem trafiali na taką rodzinną zabawę przecierali oczy ze zdumienia: Ojej nie wiedzieliśmy, że tak można się bawić, wspólnie trzy, a nawet cztery pokolenia. Doceniłem szczególnie tę wartość integrowania się pokoleń, w momencie jak sam zostałem ojcem. Mając trzech synów muszę o tej wartości pamiętać, aby oni spędzali czas z dziadkami, z nami, rodzicami i aby w przyszłości przekazali to dalej.
BB: Jaką wartość miał dla pana udział w „MasterChefie”? I zwycięstwo pierwszej edycji programu.
MR: Ogromną wartość. Wręcz egzotyczną. Doświadczyłem udziału w tak dużej produkcji telewizyjnej, jakiej w Polsce jeszcze nie było. Ta pierwsza edycja miała największy budżet w historii polskiej telewizji. Być częścią takiej produkcji, to naprawdę coś. Uwielbiam patrzeć jak coś powstaje. Dla mnie to była egzotyka – te kamery, światła, mikrofony. To jako przygoda ma już wartość. Wielka wartość to także osoby, które tam spotkałem. Z uczestnikami mam do dziś dobry kontakt. Z ludźmi z produkcji też.
BB: Stąd pewnie inspiracja do stworzenia własnego filmu?
MR. Tak to był początek drogi do świata mediów, telewizji, show biznesu. Byłem zauważony i miałem dostęp do narzędzi. Teraz dostęp do wielu narzędzi internetowych jest bardzo łatwy, ale nie można powiedzieć, że jest bezpłatny. Z naszych danych nie wiadomo kto korzysta i w jakim celu są używane. Na pewno są sprzedawane. Muszę przyznać, że dzięki MasterChiefowi zrobiłem karierę w mediach i w świecie gastronomii, który się bardzo otworzył. Jeszcze 20, a nawet 10 lat temu kucharze nie ujawniali swoich przepisów. A w Polsce zawód kucharza nie był zawodem elitarnym, to było kompletnie nie umysłowe zajęcie, kucharz najczęściej w brudnym fartuchu, z papierosem w ustach. Brudne. Program „MasterChief” zmienił postrzeganie tego zawodu w Polsce. Gastronomia to jest bardzo ciężka praca, ale jak chcesz to robić, to masz szansę zrobić też karierę. Zaczynasz od zmywaka i możesz pójść krok po kroku do stanowiska szefa kuchni, a nawet gwiazdki Michelin. Każdy naprawdę każdy może stać się kucharzem.
BB: Czy mąka i woda mogą rzeczywiście połączyć ludzi z różnych społeczności i różnych religii. A Chleb może być przestrzenią do dialogu i do odkrycia piękna w nas.. Mówię o pana debiucie filmowym pod tytułem „Kruszyna”. Jak do niego doszło?
MR: 1 czerwca 2022 całkiem duże grono obcych sobie ludzi spotkało się w Piwnicznej. Pochodzili z różnych krajów: Ukrainy, Rosji, Francji, Turkmenistanu, Białorusi, Izraela, USA i wszystkich stron Polski..Byli przedstawicielami różnych kultur, mówili różnymi językami, wyznawali różne religie, wykonywali różne zawody. Chrześcijanie. Żydzi. Muzułmanie. Agnostycy. Lekarze. Muzycy. Sportowcy. Kucharze… Piekarze. Połączyły ich mąka i woda, a zaczyn zrodził się w sercu francuskiego piekarza, który zamarzył o tym, by z muzułmaninem i żydem wspólnie wypiec chleb. Był nim Jean Paul, którego opowieść była dla mnie inspiracją. Kruszyna to film o chlebie jako symbolu pokoju. W naszych tradycjach i kulturach, w Polsce i na świecie.

Tu można zobaczyć ten film

BB: Czy ci trzej piekarze występujący w pierwszym filmie pomysłu Jean Paula „Mąka i woda. Pokój piekarza” to byli starsi ludzie?

MR: Młodość i starość to może być też stan umysłu. Jeśli chodzi o ich wiek można powiedzieć w dwóch trzecich jest senioralny, Jean Paul, chrześcijański piekarz z Francji ma lat 60, ale ma bardzo młode spojrzenie, jest kreatywny i młody duchem w otoczeniu swoich córek. Już czwarte pokolenie pracuje w jego piekarni. Dani, żydowski piekarz z Jerozolimy jest starszy, Po jego wyglądzie uważam, że ma mniej więcej 70 lat. Jest też Ibrahim, piekarz muzułmański, który ma około 40 lat. Tak więc jest to łączenie pokoleń poprzez mąkę i wodę..
BB: Jak się teraz myśli o jedzeniu? Czy jest moda na jakąś nową kuchnię, czy raczej powrót do starych przepisów i receptur? Raczej może sprzed PRL-u.
MR: O. chwileczkę. Za komuny też były przeboje w kuchni na przykład kotlet schabowy, czy bigos, które są arcygwiazdami. Oczywiście chcę zaznaczyć, że nie ma to nic wspólnego z kuchnią staropolską. Bigos to było danie z samego mięsa, głównie z dziczyzny i wołowiny, nie było tam ani kawałka kapusty. Wieprzowina była raczej wzgardzona.
BB: O przepraszam. W „Panu Tadeuszu” jest fragment o bigosie z kapusty kwaszonej. Hasło „bigos” znajduje się też w Encyklopedii Staropolskiej Zygmunta Glogera. Tam też jest kapusta kwaszona, chyba z 7 rodzajów mięs, grzyby i wino.
MR: To bardzo ciekawe, co pani mówi. Ja też się czegoś teraz nauczyłem. Moje źródło wiedzy o bigosie pochodzi z książki „Compendium ferculorum albo zbieranie potraw” Stanisława Czernieckiego z 1682 roku. To był kuchmistrz Lubomirskich w Nowym Wiśniczu i wydał książkę, która jest najstarszą książką kulinarną w Polsce. I to właśnie z niej dowiedziałem się o myśliwskim „bigosku” bez kapusty. Ale weryfikuję od dziś tę wiedzę.
BB: Czy jesteśmy tym, co jemy? Są wśród nas też wegetarianie i weganie….
MR: Świadomość, że jesteśmy tym, co jemy rośnie jak na drożdżach. Aby jeść bardzo dobrze i bardzo zdrowo potrzebny jest budżet. Na przykład dziczyzna nie jest tanim mięsem, szczególnie jak się nie jest myśliwym, czy mieszka daleko od lasu. Jeść same warzywa? To nie dla mnie, bo uwielbiam mięso i nie mam kompleksów w związku z tym.
Ale czasami próbuję ograniczać mięso. Pochodzę z rodziny myśliwskiej, więc ten kontakt z mięsem był od dzieciństwa naturalny. Mieszkałem na wsi, więc takie zdarzenia jak świniobicie nie zaskakiwały mnie.

Przyznaję, że myślenie o pochodzeniu i jakości produktów ma wielki sens. Jeśli możemy hodować zwierzęta, aby były szczęśliwe, widziały słońce, a nie żyły w „obozach koncentracyjnych”, to taki sposób wybierajmy. Szanuję wegetarian, wegan, nie wchodzę im w drogę i wolałbym, aby oni nie wchodzili w moją.
I jeszcze coś. Jeśli jemy zwierzęta to najlepiej wykorzystać je w 100 procentach. Z kości ugotować wywar, wykorzystać wszystkie podroby, ze skóry zrobić buty lub ubrania, z poroży zrobić dekorację i zjeść całe mięso. Wtedy nie ma marnotrawstwa. Mówię czasem pół żartem, pół serio: „gdybym ja miał być zjedzony. To proszę najpierw mnie zabić”.
BB: I jak pan rozwinie tę myśl pół żartem, pół serio?
MR: Po prostu nie chcę być zjedzony na żywca, cha, cha, cha. Jest doskonały przykład. Niedźwiedzie jedzą swoje ofiary na żywca, najpierw ją oszałamiają, potem przytrzymują ofiarę swoją ogromną łapą. A lew na przykład najpierw zabija. Więc gdybym ja miał być zjedzony, wcześniej chcę być martwy.
BB: Zakończmy ten krwawy temat. Porozmawiajmy o tym, jakie jest pana motto życiowe? Najważniejsze zdanie, kierunkowskaz.
MR: Otaczam się wieloma cytatami, które jak perełki rozsiane są na całym świecie, są mądre, uniwersalne i przydają się w trudnych chwilach. Gdybym jeden najważniejszy cytat miał wybrać to byłoby to zdanie: „Lepiej zapalić świecę niż przeklinać ciemność”. Ten cytat został mi przedstawiony jako słowa Matki Teresy z Kalkuty, ale później się dowiedziałem, że ich autorem jest azjatycki filozof – Konfucjusz. To nieprawdopodobna, głęboka myśl, która bardzo pomogła mi w życiu i ciągle się przydaje.
BB: Dziękuję za rozmowę.

*”Kruszyna [2022] | Mikołaj Rey Nasz Chleb Kruszyna nadziei w brutalnym świecie”. Debiut reżyserski Mikołaja Reya (Nicolas Rey). Zdjęcia: Michał „M1KEE” Wilczek / Grzegorz „ONE1” Pastuszak / Marcin „Flying Wolfman” Wilczek / Mateusz Graliński – Lupo Film, Daniel Nalazek i inni.

różne wypieki z piekarni_kadr z filmu KRUSZYNA

Zdjęcie: kadr z filmu „Kruszyna”
archiwum redakcji

Źródło: : https://reygotuje.pl/biografia/

Bożena Bednarek
Podlaska Redakcja Seniora Białystok