Anna Czartoszewska

Nie ma dwóch takich samych drzew
drzewo iglaste, rosnące w symbolicznej, pękniętej bańce_pixabay.com

Nie ma dwóch takich samych drzew,
dwóch jednakich duszy zaszumień.
Każde drzewo inną nuci pieśń,
każde drzewo inną melodię umie.

Nie ma dwóch takich samych drzew,
dwóch jednakich pod korą pulsowań.
Każde drzewo inny rzuca cień,
każde drzewo co innego chce darować.

Nie ma dwóch takich samych drzew,
dwóch jednakich tajemnic w gałęziach.
Każde drzewo inny budzi sen,
każde drzewo inna wiąże wiatru przędza.

Nie ma dwóch takich samych drzew,
dwóch jednakich przebłysków w koronie.
Każde drzewo inaczej w słońcu bawi się,
każde drzewo inaczej w deszczu tonie.

Nie ma dwóch takich samych drzew,
dwóch jednakich liści, zmarszczek na czole.
Każde drzewo inny w słojach mieści świat,
każde drzewo jest inne, jak człowiek.

Ja jestem drzewo
samotne drzewo z rudymi liścmi_pixabay.com

Ja jestem drzewo,
co świat zasłania.
Stoję na drodze,
zajmuję miejsce.
Zginam się w nicość,
szumię ostatkiem.
Jesieni kłaniam się
tuż przed ścięciem.

Józefa Drozdowska

W Augustowskiej Puszczy*
Dla Eli i Stefana Gargałów
złota dziewanna_pixabay.com

Dziewicza dziewanna kłania mi się w pas,
rozchodnik biegnie tuż przy mojej nodze,
nie boję się, chociażbym była w wielkiej trwodze.
Oczyszcza mnie z mych lęków i zwątpień ten oto las.

Z macierzanką, z poziomkami w oczach i we włosach
słucham śpiewu wilgi nawołującej na burzę,
nic to, że nogę skaleczyłam przed chwilą o dziką różę.
Kropla krwi dojrzeje marzeniem w jesiennych wrzosach.

sierpień 1993 

* Rzeka Siloe, Białystok 1998

Jolanta Maria Dzienis

Zimowy las
dzięcioł przycupnął na pniu drzewa_pixabay.com

Za progiem domku z piernika szumi bór prastary,
Dzisiaj pokryty śniegiem, w słońcu roziskrzonym,
Uginają się pod brzemieniem sosnowe konary,
Sypiąc przy wiatru podmuchach puch  srebrem barwiony.

Cisza lasem kołysze, do snu zachęcając,
Drzewa drzemią posłusznie pod poszyciem białym,
Lecz zwierzyna nie śpi, właśnie przemknął zając,
I ptaki się w słońcu w głos rozświergotały.

Pod białonogą  brzózką, co się w sosny wtula,
Dzięcioł szyszki rozrzucił, dziobem rozszczepione,
W rozwidleniu gałęzi sprytnie je ćwiartuje,
Później ciska na ziemię, nasion pozbawione.

Cierpkie, żywiczne owoce zielonych jałowców,
Jemiołuszki i rudziki zwabiły granatem,
Będą się nimi raczyć skrzydlaci wędrowcy,
Dopóki mroźna pora panuje nad światem.

Piękny jest las zimowy, w półśnie zatopiony,
Choć inni chcą go widzieć w wiosennej odsłonie,
Gdy wszystko wokół kwitnie, pachnąc jak szalone,
A on, wiosną czy zimą, jest troskliwym domem…

Urszula Krajewska-Szeligowska

Podlasia czar
żubr skubie trawę na polanie_pixabay.com

Puszcza oczyma zerka żubra,
Obejmuje konarem drzew,
Daje życie miliardom stworzeń,
Leczy stresy, zabiera lęk,

A gdy zagłębisz się w jej wnętrze,
Siądź na zmurszałej sosny pniu
I słuchaj, jak głosem kukułki
Albo słowika śpiewa. Tu

Cuda świata w podlaskiej głuszy.
Zniewoliłby cię puszczy czar,
Ale ty nie widzisz, nie słyszysz.
Rajskiej plaży wybrałeś piach.

Do znękanych gór i lasów
porzucona, w lesie zardzewiała ciężarówka, pełna śmieci_pixabay.com

W śmieciach tonące góry, brudne lasy!
Kiedy tak na was patrzę, dawne czasy
Wspominam, kiedyście urodę miały,
Gdy was turystów tłumy nie nękały.

Potem wczasowicz was zaatakował
I na przyrody łonie balangował,
Nieczuły na natury jęk i szlochy,
Straszył łosie i klępy, dziki, lochy,

Ognisko w lesie palił, rozpasany
Pił, jadł i deptał rośliny. Pijany
Krzyczał, napełniał hałasem las cichy,
Czuć było tam nierzadko woń marychy.

Wjeżdżał do lasu bmw czy fiatem,
Tam spędzał prawie każdy weekend latem.
W górach sweetfocie robił zaś na pokaz,
Dzikiej przyrody nieraz niszcząc okaz.

Dorośli, dzieci, nawet emeryci
Jako turyści strasznie nieobyci!

Wiesław Lickiewicz

Las to zdrowie
mężczyzna idzie drogą przez las_pixabay.com

Pójdę na spacer do lasu.
Idź sobie,- pewnie powiecie.
Mam dosyć miejskiego hałasu.
Najgorsza to rzecz na tym świecie.


Idę powoli noga za nogą,
Chcę w leśną ciszę się wsłuchać.
W tak dla niektórych złowrogą,
Bo dla nich ta cisza jest głucha.

Stopy wgłębiają się w ściółkę.
Rozglądam się bacznie na boki.
A miękkie igliwie jak dywan,
Skutecznie tłumi me kroki.

Tylko od czasu do czasu,
Gałązki wyschnięte na kość,
Narobią trochę hałasu,
Jakby już miały mnie dość.

A ja całą piersią oddycham,
Wsłuchując się w leśną symfonię.
Zmęczone oczy przymykam
I dźwięki te chłonę, chłonę i chłonę.

Marek Mozyrski

Leśna wędrówka
drewniany pomost wiodący przez las_pixabay.com

Gdy życia męczą trudy, znoje
I masz wolnego trochę czasu,
To weź swe myśli, troski swoje
I pójdź do swego życia lasu.

Las Ciebie przyjmie i ochroni,
Od trosk wszelakich, niepokoju.
Las ci pokaże, jak na dłoni,
Jak żyć w harmonii i spokoju.

Spojrzysz na powalone drzewa,
Które choć padły, dają życie.
Usłyszysz, jak Twa dusza śpiewa,
Jak grzyb podnosi głowę skrycie.

Wsłuchasz się w ciszę krzyku lasu,
Wejdziesz na drzewo pochylone,
Zaczerpniesz oddech chwili czasu,
Odnajdziesz drogi pomylone.

Bez google kolorowych map,
Po ściółce swojej życia drogi,
Wśród mchu, paproci, śladów łap,
Dostrzeżesz, jak żeś jest ubogi.

I jak bogaty jest twój Las,
Jak wiele może też nam dać,
Ile nauczyć może nas?
Tylko czy my to chcemy brać?

13.03.2022

Joanna Pisarska

Przedpołudnie fauna
słońce przesyca gałęzie świerków_pixabay.com

patrzysz pod światło przesączające się przez świerki
jak przez palce gdy próbują zatrzymać uciekający dzień

im mocniej chwytasz tym snop jaśniej świeci

nagle robi się cicho
słychać szelest ściółki pod stopami mrówek
las wchodzi w krwiobieg

nawet pachniesz inaczej

a słońce wciąż podnosi się
w twoich ramionach

Regina Świtoń

Puszczański poranek
lasek brzozowy zalany światłem słonecznycm_pixabay.com

Las się otwiera. W miękkich półmroku welonach
lśni kibić brzóz. Niczym panny alabastrowe
zielonym baldachimem osłaniają głowę
pokrzywy, co u bram wartę trzyma. W koronach

dębów wiatr, sygnaturką sójki wybudzony,
poranną dyrygenturą pozdrawia ciszę.
Porywa ptasie dialogi, jutrznią kołysze.
Płyną hymny ku niebu szczęściem ukwiecone.

Oko dnia przed kapliczką nadrzewną przystaje.
Wonnym opalem twarze Chrystusowe złoci.
Pośród królestwa jeżyn, bujnych traw, paproci,

mrówka trudem codziennym cześć Panu oddaje.
I wędrowiec, uwikłany w puszczańskie świty,
dziękczynnym zadumaniem rozsławia błękity.

Anna Małgorzata Więckowska

Nie tylko Świteź
las porastający brzegi jeziora_pixabay.com

Ktokolwiek będzie tu, w rajgrodzkiej stronie.
To przenigdy już nie zapomni o niej!
Tu jeziora otulone szalem lasów.
Drzemią cicho pomne biegu czasu.

I tragiczne też historii dzieje,
Kryją w sobie nasze piękne knieje.
Tu majestatyczne stoją dęby,
A ku górze pną się sosny i jarzęby

Kiedy w las zanurzysz się zielony,
Prędko staniesz wielce zadziwiony,
Zasłuchany w chór rozszczebiotany,
Radości pełen, cudnie rozśpiewany,

Złotym woalem otulony słońca,
Zmieniającym obraz ten bez końca!
Jeśli staniesz nad brzegiem jeziora,
W zachwyt wprawi cię zachodu pora.

Gdy pomarańczowa Gwiazdy kula,
Powolutku w wodną toń się wtula.
Wszystko ciepłem blasku obejmuje
I na dobranoc wędrowców całuje.

Jadwiga Zgliszewska

Przyszli ścinać las
ścięte pnie drzew leżące przy leśnej drodze_pixabay.com

… liście drzew drżały lękliwie
konary dygotały w bezsilnym gniewie
tylko pnie niewzruszone
z rezygnacją oddawały się na szafot
–         
powalone kłody dogorywały powoli
osierocone kikuty płakały łzami żywicy
niedoszli skazańcy
wyciągali ramiona gałęzi
w daremnym błaganiu o litość

jęki bezdusznie mordowanych
skutecznie zagłuszał jazgot pił
i dziwna pewność katów-drwali
a także tych
co wyrok ten wydali…

***
las zaśmiecony plastikowymi torbami, wiszącymi na gałęziach_pixabay.com

Już nie tak samo ptak śpiewa
w burych przestworzach
zatrutych wyziewem
złych intencji człowieka

i nie tak szumią drzewa
w kniejach
gdy jak huragan
przemknęła ręka drwala
okrutny wyrok bez winy –
na śmierć za ilość…

już nie takie odgłosy
szemrzącego potoku
kiedy w swym biegu
nie rozbija się o kamienie
lecz unosi plastykowe butelki
jak wyrzut sumienia

już nie ma harmonii
i w sercu człowieka
gdy pozwala na nieład
samozwańczy pan ziemi
na którego czynach
tak haniebne plamy
że i nie wystarczy
wybielacz z reklamy

kolorowy pasek rozdzielający wiersze poszczególnych autorów – fot. pixabay.com – na tle nieba sylwetki zielonych drzew