Jak w każdy czwartek, Joanna szybkim krokiem przemierzała kolejne alejki parku. Spieszyła się. W czwartki uczestniczyła w warsztatach rozwojowo-terapeutycznych, mających na celu ugruntowywanie poczucia własnej wartości i samoakceptacji. Bardzo lubiła te zajęcia, poza tym z natury nie lubiła się spóźniać na umówione spotkania. Co prawda, wyszła z domu wcześniej, ale miała kilka spraw do omówienia z Jolą. Jej przyjaciółka też brała udział w tych zajęciach.

Liście klonu są żółte,

W pewnym momencie uwagę jej przykuł złotobrązowy liść klonu. Był natrętny. Wirował wraz z podmuchem wiatru, unosił się szybko do góry, krążył, zataczał kręgi, a potem powoli lądował w zasięgu jej wzroku. W pewnym momencie dostojnie opadł na nosek jej czółenka i nie wzniósł się już ponownie do góry. Joanna zatrzymała się. Szybujący w górze liść przykuł jej uwagę. Nie tylko on. Miała wrażenie, że nie jest to przypadkowa sytuacja. Rozejrzała się dookoła i dostrzegła w całej gamie urok polskiej, złotej jesieni. Zdezorientowana nie wiedziała z początku co się dzieje. Była lekko oszołomiona. Po chwili wiedziała już, co wprawiło ją w ten stan. To niezapomniany zapach butwiejących liści i wirujący w górze liść klonu przywołały odległe wspomnienia. 

Rodzice taty – dziadek Konrad i babcia Wiktoria, oraz ojciec mamy – dziadek Aleksander zmarli jeszcze przed jej narodzinami. Joanna miała przyjemność poznać tylko babcię Teklę. Babcia Tekla mieszkała w Augustowie. Co prawda, odległość między Augustowem, a Białymstokiem jest niewielka,jednak spotkania babci z wnuczką nie były częste.

Były to spotkania co najwyżej 1-2 dniowe. Babcia Tekla pracowała zawodowo. Jej charakter pracy nie pozwalał na częste kontakty z córką i jej rodziną. Przeważnie spotkania miały miejsce w święta i w dniu Wszystkich Świętych. Zachowała w pamięci prezenty od niej i paczki z kruchym ciastem z wiśniami i obowiązkowo z zakalcem. 

To było dużo, a zarazem tak mało. Chciałaby dużo więcej i żeby chwile spędzane z babcią trwały dłużej. Dzisiaj Joanna wie, że nie każdemu jest to jednak pisane. Bywało, że babcia Tekla pojawiała się niespodziewanie wieczorem i znikała wczesnym rankiem. Mała dziewczynka nie rozumiała tego. Babcia Tekla była wtedy dla małej Joasi osobą niezwykle tajemniczą.

Joanna zapamiętała jedyne, wspólne wakacje z babcią Teklą w Płocicznie. Były niezapomniane. Miała przez cały miesiąc babcię na swoją wyłączność. Nie wyobrażała sobie wcześniej, że czas spędzony z babcią może być tak piękny, fascynujący, momentami wydawało się, że nierealny. Miała wówczas 14 lat. To właśnie wtedy babcia nauczyła ją piec biszkopt, ptasie mleczko z masą z kaszy manny i smażyć racuszki z jabłkami na zsiadłym mleku. Wspólne zbieranie grzybów i jagód w pobliskim lesie było dla niej niecodzienną frajdą. Koleżanki opowiadały Joannie o swoich babciach, wspólnym gotowaniu, wyprawach do lasu, po zakupy. Nie wierzyła im. Nie znała takiego sposobu bycia. Dopiero wspólne wakacje z babcią uświadomiły jej, kim jest i kim może być babcia dla wnuczki. Niedosyt uczuć związany z brakiem dziadków towarzyszył jej przez całe życie. Zapewne był jedną z przyczyn, że została słuchaczką Szkoły SuperBabci i SuperDziadka. Joanna chce być odpowiedzialną i mądrą babcią dla swoich wnuków. Chce dobrze się spełniać w roli babci.

_Liście klonu mogą też być czerwone

Babcia Tekla odeszła jesienią. Joannie utkwił w pamięci obraz cmentarza spowitego kobiercem utkanym z żółtobrązowych, złotożółtych, czerwonych i bordowych liści drzew. Niezapomniany zapach butwiejących liści, oraz wirujące nad mogiłą babci złotobrązowe, żółte i czerwone liście klonu. Joanna boleśnie odczuła odejście babci. Od tego bolesnego wydarzenia minęło 50 lat. Lata przemijają niepostrzeżenie. Wydawać by się mogło, że z biegiem lat pogodziła się z tą traumą. Dawno nie wracała myślami do tych smutnych wydarzeń. W pogoni życia, spełnianiu roli matki, babci i żony nie dostrzegała też pełni uroków wiosny, lata, jesieni i zimy. Dopiero dzisiaj, kiedy idąc przez park spowolniła swoje codzienne tempo, dostrzegła uroki jakże wyjątkowej, polskiej, złotej jesieni. Najcenniejsze jest jednak wspomnienie przywołane widokiem wirującego liścia klonu.

Z Jolą miały omówić grafik porządkowania mogił przed Dniem Wszystkich Świętych i Zaduszakmi. Obie mają groby najbliższych na tych samych cmentarzach. Wcześniejsze plany trzeba będzie jednak zmienić. Joanna podjęła decyzję. Od czterech lat nie była na grobach dziadków. Nie pozwalał jej na to stan zdrowia. W tym roku odwiedzi groby swoich dziadków. Podziękuje im za swoich rodziców, za to, że potrafili tak wychować swoje dzieci, że były one najwspanialszymi rodzicami dla niej i cudownymi dziadkami dla jej dzieci. Babci Tekli należą się dodatkowe podziękowania. To będą podziękowania za krótkie, ale wspólnie spędzone niezapomniane chwile, za to, że mogła być wnuczką swojej Babci.

foto:  Anna Anchimowicz

Anna Anchimowicz
Podlaska Redakcja Seniora Białystok