Cóż jest piękniejszego niż wiosenne zielono-żółte łąki i pola kwitnącego rzepaku… Może jeszcze wysokie drzewa – dodałby zapewne Leopold Staff …

pole rzepakowe

Życie czasami daje się we znaki i trzeba się jakoś ratować. Dobry sposób to wiosenny wypad za miasto. Już sam widok z okien samochodu nastraja pozytywnie – pobocze żółte od mleczy, dalej zielone pola, kolorowe łąki i dywany kwitnącego rzepaku.

Trzeba wykorzystać ten czas, bo to rozbuchanie przyrody krótko trwa. Za chwilę mlecze zamienią się w dmuchawce, a rzepaki będą miały strąki. 

Tak też zrobiliśmy z mężem w ostatnim tygodniu. Wraz z przyjaciółmi postanowiliśmy pojechać na tzw. zerwany most nad Narwią, tym razem od strony Pajewa. To stara droga do Jeżewa. Most został dwukrotnie zniszczony, w czasie I i II wojny i nigdy go już nie odbudowano, żeby – jak mówi legenda, w której ważną rolę odgrywa diabeł- nie było III wojny. 

Samochód zostawiamy przy szosie. Najpierw idziemy drogą żwirową, po jej obu stronach rosną stare wierzby, a następnie ponad 2 km groblą docieramy do Narwi. Wzdłuż grobli prawdziwy las olsowy. Drzewa częściowo zatopione w bagiennym podłożu. Na niektórych dostrzegamy już działania bobrów. Przy ścieżce mnóstwo kwitnących roślinek. Kolega, przewodnik, przypomina nam ich nazwy – mniszek lekarski, popularnie zwany mleczem, zawilec gajowy (biały), zawilec żółty, knieć błotna (kaczeniec), dąbrówka rozłogowa, ziarnopłon wiosenny, fiołek leśny. Wokół roznosi się zapach kwitnącej teraz czeremchy. Nie wszyscy lubią ten ostry odcień zapachowy, nam nie przeszkadza. Groblę zamyka metalowa barierka. Kiedy dojdzie się do tego miejsca, otwiera się przestrzeń na rozlewiska narwiańskie. Na przeciwległym brzegu widać drugi koniec mostu – można tam dojechać drogą do Kruszewa. Patrzymy na ogromne połacie trzcinowisk, przeplatanych błękitnymi meandrami Narwi i słuchamy koncertu słowika, który chyba prowadzi dialog ze swoją partnerką. Jego trel jest mocny, pani słowikowa odpowiada w delikatniejszej tonacji. Nasz przewodnik informuje, że słowiki ze wszystkich ptaków mają najbardziej rozbudowany i zróżnicowany repertuar wydawanych dźwięków. Można tu stać i stać …

leczniczy podagrycznik, zwany kurzą stopką

W drodze powrotnej zrywamy trochę podagrycznika, zwanego też kurzą stopką, który ma wiele leczniczych właściwości. Pomaga w chorobach reumatycznych, podobno też nowotworowych, wpływa na przemianę materii (ważne dla odchudzających się !). Świeży można dodać do sałatek, surówek, zup. Można go też ususzyć i zimą pić zdrowotną herbatkę. 

Kiedy dochodzimy do szosy, Waldek przypomina sobie, że w pobliskim Kurowie znajduje się stary murowany młyn. Postanawiamy to sprawdzić i w ten sposób docieramy do Ośrodka Edukacji Przyrodniczej „Młynarzówka”, który, jak się dowiadujemy w recepcji, funkcjonuje od roku. Powstał w zabytkowym, pochodzącym z 1925 roku domu młynarza. Do części istniejącej dobudowano nową, w której utworzono niezwykłą ekspozycję przyrodniczą. Zwiedzanie rozpoczynamy od obejrzenia w sali konferencyjno-kinowej 10. minutowego filmu, który w sposób bardzo czytelny zapoznaje z genezą powstania doliny Narwi oraz cechami systemu rzeki anastomozującej -wielokorytowej. Na szerokim ekranie rozlewiska naszej polskiej Amazonii w pełnej krasie.

stary młyn

Następnie przechodzimy do kolejnych stanowisk, obrazujących świat roślin i zwierząt spotykanych w Narwiańskim Parku Narodowym. To tzw. dioramy przyrodnicze, specjalne aranżacje, które pokazują Park w pigułce. Można poznać tajniki budowy żeremi bobrowych, popatrzeć i posłuchać, co się dzieje nad rzeką o świcie, obejrzeć piękne narwiańskie widoki w technice 3D. A w dużym akwarium rozpoznać ryby zamieszkujące wody Narwi.

„Młynarzówka” to miejsce atrakcyjne zarówno dla dorosłych, jak i dzieci. Sprawdziliśmy to, przyjeżdżając do Ośrodka kilka dni później z wnukiem Michasiem. Jeszcze nie dotarliśmy do celu, a już mieliśmy sympatyczną przygodę – niespodziewane spotkanie z konikiem, który samotnie stał na poboczu drogi, chyba uciekł właścicielowi.

niezwykłe spotkanie – chłopiec stoi naprzeciwko konika

Nasz siedmiolatek z zainteresowaniem obejrzał ekspozycje przyrodnicze, popracował twórczo w multimedialnej sali edukacyjnej, sprawdzając swoją świeżą nabytą wiedzę o Narwiańskim Parku Narodowym. A także pohasał na znajdującym się z tyłu budynku placu zabaw dla dzieci.

Warto zajrzeć do „Młynarzówki” – nauka i relaks w jednym. Warto wyjść z domu. I świat nabiera kolorów, i chandra mija…

fot. Bożenna Krzesak-Mucha

 

Bożenna Krzesak-Mucha
Podlaska Redakcja Seniora Białystok