Szczęście z Małym Księciem

W czekaniu cała, Róża płocha
nieśmiałość kaszlem pokrywała.
Małego Księcia drogą postać
tuląc we wspomnień łez woalach…

Lis uczył Księcia najważniejszej
ze wszystkich ludzkich interakcji
– przyjaźni, która leczy serce
i czekać każe najwytrwalej.

Choć łez ryzyko w sobie niesie
trudna decyzja oswojenia,
a jednak warto innych wnętrze
zgłębiać tak aż do zatracenia.

Bo tylko blisko gdy poznajesz,
w serca się rytm wpisujesz swoim,
by biły zgodnie, prawie wzajem,
nie na bal tylko, też – na trwogę…

Alarm gdy wszcząć by było trzeba,
echo donośniej w dal poniesie
podwójny lament do bram niebios
i radość cudnie pleść w duecie.

Ale by zaznać pełni szczęścia,
to młode pędy baobabów
wyrywać trzeba niczym ciernie
z duszy i serca – już zawczasu…

Mały Książę i Róża

Piękna jest i pachnie cudnie,
no i kaszle, kiedy kłamie.
Chociaż czasem jest obłudna,
rozkochała mnie bez granic!

Nie należy kwiatów słuchać,
lecz je wąchać i oglądać.
Niepotrzebne nasze kłótnie –
ja mam ją podlewać co dnia.
Ona pięknem mnie czaruje,
a ja jej tęsknoty czuję.

Lecz nie umiem jej zrozumieć:
tych kaprysów, min i dąsów.
Kochać Róży nie potrafię
tak, jak na to zasługuje.

Więc pożegnam moją Różę,
w świat daleki powędruję…
Do widzenia, moja piękna!
Chciałem z tobą się pożegnać.

Do widzenia! Do widzenia!
Życzę tobie powodzenia!
I przepraszam, że kłamałam,
słuchać cię nie próbowałam…

Ja cię kocham – nie wiedziałeś?
Lecz nie jestem doskonała.
I to tylko moja wina
jest rozłąki tej przyczyną!

Zostaw mnie na tej planecie,
a sam odejdź szukać szczęścia.
Nie przeciągaj, musisz przecież…
Nie chcę ciebie widzieć więcej!

Opuszczona?

Jestem Różą na planecie
trzech olbrzymów
baobabów
a ty – gdzieś w szerokim świecie
z potrzebą poznawania

smutek mnie gniecie
biegnąc po wspomnień garbach
moc tęsknoty ogarnia
pozostawioną
na pastwę rozrośnięcia
do monstrualnych rozmiarów
tych drzew tropikalnych
i na obawę
unicestwienia
przez głodnego baranka

nawet na małej planecie
świat jest pełen
niebezpieczeństw!
lękam się wiatru
i kaszlu
bo mnie nie chroni
żaden klosz twoich dłoni

lecz najbardziej nęka
odwieczna nieobecność
Małego Księcia…

przybądź więc jak spadochron
na moją gwiazdę
i ochroń
przed chłodem
i samotnością!

choćby przejazdem
choćby przelotnie…

Wędrówka Małego Księcia

I poszedł Książę poprzez pustynię,
mijał po drodze góry olbrzymie,
próbował także z echem rozmawiać,
lecz ono wkoło tylko powtarza…

A po wędrówce długiej przez piaski,
śniegi, i skały, i teren płaski
znalazł się nagle w pięknym ogrodzie.
Do ludzi wszystkie prowadzą drogi!

Dzień dobry! Kimże panie jesteście?
Jak to? Różami! To widać przecież!
I smutek wielki ogarnął Księcia.
Myślał, że róża jest tylko jedna…

Sądził, że gdyby się dowiedziała,
pąsem by pewnie spłonęła cała
i zakaszlała by się straszliwie,
aby zmieszanie swoje ukrywać.

Kiedy się sądzi, że kwiat jedyny
jest na tym świecie. I nie ma innych,
a potem spotka róż pięć tysięcy,
to… już się nie jest szczęśliwym Księciem!

tylko czasem

możesz patrzeć na inne róże
nie czekać na pozwolenie
ani o nic nie pytać
nie robisz tego przecież nigdy…

zgody nie oczekujesz
nie jesteś moim księciem
a jednak czasem boli
głupiutkie serce
przysiada na krawędzi
lekkiego niepokoju
rąbka nadziei się trzyma
choć otrzymuje jej wory!

takiego niedowiarka
noszę w sobie
a ono drży
na samą myśl
że wszystkie nie-ofiary
mogłyby na marne
i… na oślep iść!

przewalają się kłęby domysłów
pod czaszką
nie dając zasnąć
chociaż wypełnia błyskiem
wiara w twoją uczciwość
i do nich przekonanie
na amen

tak… prościej?

cóż każdy może
(nawet książę)
po prostu uznać
że za trudno
o tę jedyną
nadzwyczajną
więc potraktować
jednakowo
… cały ogródek
zwykłych róż w nim?

a nadzwyczajnych
dzisiaj mało
ze świecą szukać
tej co kaszle
miewa humory
wymagania
a jednocześnie
ziewa wcześnie
kloszem od chłodu
ją osłaniać
wyrwać za młodu
baobaby…

czy to za wiele
na starania?
może nadmiernie
uciążliwe?
ale gdy kochasz
– ciągle żywe
twoje reakcje
chętne zawsze…

lecz kiedy nie ma
nic z miłości
wtedy zapewne
będzie prościej
popatrzeć w gwiazdy
się zadumać
i wszystkie róże
stawiać… równo?!

Jadwiga Zgliszewska
Podlaska Redakcja Seniora Białystok