10 lat, odkąd Cię nie ma… – wiersze najpierwsze

Kolaż złożony ze zdjęć Matki Autorki wierszy, okna, domu rodzinnego, domowego chleba, kwiatów w ogródku i nagrobka, przystrojonego wieńcami_fot. Jadwiga Zgliszewska


W Dniu Śmierci Mojej Matki

(pod wieczór)
(*)

Mamo!
myślę że się nie gniewasz
że to tak właśnie przebiega
że nie płaczemy
tylko robimy wszystko
tak jak byś chciała
by wyglądało…

zawiadomiona rodzina
przyjaciele
bliscy
prawie wszyscy…

Ty też ubrana i – wybacz –
nie w domu jeszcze
bo tak ma być lepiej
a wiem na pewno
że i wygląd pośmiertny
nie był Ci obojętny

zamówiony obiad pogrzebowy
w lokalu
jak chciałaś
pamiętałam o tym!
nie będziesz miała żalu

i modlitwy poprowadzimy
i płacz się pojawi
jutro…
kiedy się wszyscy zjadą
na razie
mam w sercu kamień
załatwiam
niezbędne sprawy

siedzę w domu rodzinnym
pustym i zimnym…

nigdy nie byłam tu sama!
do kogo będę teraz przyjeżdżać?
z kim święta spędzać?
Mamo!

Kadłubówka, 02.06.2012

Wszystko inaczej

Wszystko zupełnie inaczej
niż się kiedykolwiek wydawało
i mniej było płaczu
i żalu jakby za mało
i jeszcze spostrzeżenie
że najwięcej płakały wnuki
a niemożliwe przecież
że to im najbardziej zabrakło Ciebie
dziś wiem
– to kwestia wieku
ten niepohamowany szloch
bo lat -naście i -dzieścia
to diametralnie inny odbiór świata
i spraw ostatecznych
zwłaszcza…

pogrzeb miałaś piękny
dostojny i uroczysty
we wszystkich jego atrybutach
mogłabym wypisać całą listę
wspaniałości o których
nie marzyłaś
w najlepszym ze swoich snów…

odeszłaś do Pana
doskonale na to spotkanie
przygotowana
tak jak tylko życzyć można
każdemu człowiekowi
i nie rozpaczam
że leżysz w zimnym grobie
ale pomimo wielkiego bólu
po ogromnej stracie
snują się refleksje
o takim znaku
że może jesteście
już… razem z Tatą
szczęśliwi ze spotkania?

orędujcie za nami STAMTĄD
Tato – już razem z Mamą!

Kadłubówka, 05.06.2012
(Dzień po pogrzebie mojej Mamy)

Smutno

Smutno i płaczliwie
dopiero teraz
kiedy przypominam
wszystko po kolei

gdy rozpamiętuję
minione lata
i kiedy dóbr góra
ogromna wyrasta

stając przed oczami
jak postument
jak trwały fundament
i opoka dumna

tyś główną twórczynią
i dobra zarzewiem
które nie przeminie
lecz bez Ciebie? – nie wiem…

Kadłubówka, 05.06.2011
(Mamie – pierwszy dzień po pogrzebie, wieczorem)

Naszej Kochanej Mamie – po wczorajszym zbiorowym odwiedzeniu Jej grobu…
To nieprawda!

To nieprawda, że zostaną tylko zwiędłe kwiaty,
że gromadka całkiem zbędnych rzeczy – też nieprawda,
puste łóżko, puste miejsce przy domowym stole,
i że Twój telefon trzeba całkiem zlikwidować.

To nieprawda, że w tym domu, gdzie dziesięciolecia
przebywałam w każde lato oraz w każde święta,
już nie będzie nic tu po mnie! Choć Duch Twój odleciał,
lecz na zawsze w atmosferze stworzonej zamieszkał…

Nie pozwolisz tego gniazda obrócić w niepamięć,
bo ta zieleń, jasne lato, jesienią – kasztany…
Każdy skrawek, każde miejsce – Tobą przesiąknięte!
Twą miłością – tutaj wracać chcemy jak pisklęta.

Każde z nas do domu kluczyk dołączy w breloku,
aby nigdy nie panował tutaj wieczny spokój.
To nieprawda, że drzwi domu za zawsze zamknięte.
Nauczyłaś nas miłości, co zostanie w sercach…

No i jeszcze pamięć nasza nie zgaśnie na pewno,
bo Twój uśmiech, Twoje serce – od zawsze w nas mieszka.
Choć w okazywaniu uczuć – każde inne było,
lecz kochaliśmy Cię wszyscy, a Ty – naszą siłą!

Nigdy nie umiera Miłość!

Kadłubówka, 06.06.2012

Kochanej Mamie – wiersz z serii pożegnalnych
Kolejny z etapów rozstania

Porządkowałam dzisiaj Twoje ubrania…
– uczucie nie do opisania!
przekładałam z miejsca na miejsce
a brat trochę popędzał
cóż – porządek zrobić trzeba
a wiele pytań… kierować do nieba?

co się nadaje by oddać komuś
a co wyrzucić jak odpad złomu?…

… gdy każdy drobiazg skarbem się jawi
i na pamiątkę chce się zostawić
na kształt muzeum – w ramach pamięci
urządzić w domu zapragnęliśmy…

ja – niemodląca – biorę różańce
i modlitewnik pękaty
z nieskończonością wielu litanii…
może się modlić nauczę?!
daj Boże – to nie żarty…

chcę się zarazić Twoim oddaniem
i zaufaniem
w Chrystusie Panu…

wiem – na gorąco to wszak nietrudne
ale że przetrwa? łaską – się łudzić…

Kadłubówka, 06.06.2012

Na Boże Ciało

To jest Twoje Ciało i Krew
które codziennie dajesz mi jeść
a ja nie siadam do Twego stołu
wolę być głodna

dlatego kurczy się dusza
choć On do uczty nie zmusza
że nie chcę jeść tych Darów
przez obojętność… wzgardzam!

dziś się na przejście wybrały
Krew Pańska razem z Ciałem
i wiodły wiernych tłumy
a wśród nich – nierozumnych

co nie znają intencji
ni znaczenia procesji
dostatecznej powagi
też przestrzegać nie raczą

ja… nie byłam dziś znowu
– przecież mam chore nogi!
w dwóch postaciach komunią
posiliłam swą duszę

może za rok? – nadzieję
żywą w sercu zasiewam
jeśli pozwolisz Boże
znów dać szanse w tej porze…

… aby w chlebie i winie
tak ukryty niewinnie
a otwarty na oścież
– zaprosił mnie na obchody

Kadłubówka, 07.06.2012

Czekająca w deszczu

Deszcz – ulewa
cały świat
tonie we łzach
kąpię się trawy
kwiaty i drzewa
[
patrzę przez szybę
na niebosiężną niwę
mokrej przestrzeni
która nas dzieli
i gotowa
nie połączyć nigdy…
[
… rozważam taką krzywdę
gdy niknie nadzieja
bezwolnie zamknięta
w niemocy objęciach
i kiedy się rzucam
w bezdennej czeluści
twej nieobecności

czekająca
czekająca
bez końca!

Cios

Dostałaś od życia cios
nie pierwszy raz
i nie ostatni
dostałaś pięścią między oczy
i leżysz
powalona na łopatki

bo ty nie tak jak inni
że zawsze na cztery łapy…

ciężko będzie teraz
się pozbierać
choć dobrze wiesz
że to nie koniec świata
że powstaniesz z klęczek
choć jeszcze nie teraz…

dostałaś cios nie po raz pierwszy
a przecież mógł być też
jeszcze dotkliwszy
jeszcze celniejszy

i chociaż jasnej strony
nijak się doszukać nie da
a ból niezakończony
i może się pogłębiać
to ja już zapowiadam
– postawę przyjmę hardą
„nie ma tego złego…”
– prycham z pogardą!

i przyrzekam
nie załamywać rąk
bo czasem światło spływa
… nie wiadomo skąd

26.04.2012

Spisane na gorąco po przykrej wiadomości, jak najbardziej – z negatywnymi konsekwencjami!
Truskawkowe wspomnienie

Tak uwielbiałaś truskawki
Mamo!
zawsze się nimi zajadałaś…

dbałaś by te owoce
pojawiały się obficie
na Twoim stole corocznie
z nieodłącznym słodzikiem
(zważywszy na cukrzycę)

truskawki pod różną postacią
w tym akurat okresie
były prawie podstawą
Twojej diety!

dziś miseczka truskawek
czerwieni się przede mną
i… przełknąć mi je trudno
choć pachną tak cudnie

bo myślę natrętnie
czy jeszcze zdążyłaś
tych tegorocznych spróbować
a spytać o to – nie ma już kogo…

Zranione serce

Są ludzie pozbawieni empatii
że aż żal ich czasem
zapiekli w swoich urojonych 'racjach’
do granicy nieliczenia się z bólem
drugiego człowieka

taki włazi z butami
w sam środek złamanego serca
nie potrafiąc utrzymać języka za zębami
zamilknąć
gdy paplanie niekonieczne…

są ludzie niedobrzy
źli całkiem do cna!
ten brak respektu dla cierpienia
i brak zahamowania
w rozdawaniu ciosów
na prawo i lewo…

… wybacz im Panie!

bo może – co czynią złego –
nie do końca wiedzą?

11.06.2012

Dwa Anioły

Mamo – znałaś Marysię
moją przyjaciółkę Mary
czy Wy już razem dzisiaj
wspólny los dzielicie?

Mamo – bardzo Ją lubiłaś
również – jej chłopaki
tak Ty oręduj za nami
jak ona opiekuje się swoimi
bo to jeszcze… dzieciaki

Mamo – starsza jesteś
choć odeszłaś później nieco
pomóż Jej co nieco
opowiedz jak być staruszką
bo ona tego nie zaznała
i zaznać już nie zdoła

obie naraz mi umknęłyście
prawie równocześnie
z wiosenną zielonością liści
jak dwa anioły…

… a TU – pustka na próżno woła!

09.06.2012

Znowu dla Ciebie

Dziś – siódmy dzień po śmierci
katolickie nabożeństwo
uroczysta celebra
i żałobna Msza Święta

Znów zjechała się rodzina
prawie cała
i innych uczestników
zadziwiająco niemało

wszyscy się zlecieli
żądni tego spotkania
choć przecież wiadomo
że nie zmartwychwstaniesz
Mamo!

ale to dla Ciebie wszystko
i w Twojej intencji
od rana do wieczora
i dla Twojej pamięci
ta strofa za strofą

coś za gardło ściska
że łez już nie powstrzymam
przekładam zdjęcia listy
a Ciebie – nie ma…
nie ma….
nie ma!!!

Kadłubówka, 09.06.2012

O pewnym zdjęciu i nie tylko

Ty też kiedyś
byłaś młoda i piękna
jak dziś Twoje wnuczęta…

kwitłaś dziewczęciem
jak na tym zdjęciu
z którego uwiodłaś późniejszego męża
na krótkie szczęście

… bo na dłużej
– tylko cierpienia
pochwyciły Cię w objęcia!

nie użyłaś wiele
nie czerpałaś garściami
a odkąd pamiętam
wyłącznie ręka z różańcem
to jedyna Twoja tarcza…

no i wzgląd na nas
nieustanny
by się któremuś z Twoich dzieci
krzywda nie działa
– to Twojej troski
powód i ciągłe staranie

pamiętamy!
już dzieją się cuda
i niepojęte gesty!

jesteś!
i pewnie widzisz Stamtąd
jak sobie pomagamy?
że owoce Twoich starań
nie poszły na marne…

Kadłubówka, 08.06.2012

Jeszcze na wsi
(wspomnień ciąg dalszy)

Duszno
upojny zapach łąki
trawy skoszone

dostrzegam skwerek ocalałej koniczyny
– czerwonej
wspomnienia dzieciństwa wróciły
i krzyczą na cały głos
a bo i inne kwiatki
z odległych czasów znajome

i to odejście Matki
szybkie
niezapowiedziane
jakby w popłochu…

… a myśli biegną w jedną stronę
– ku przeszłości
kiedy dzieckiem będąc
biegało się beztrosko
i rwało bukiety

a w małych główkach zapewne
myśli by nie stało
że wiecznie nic nie będzie trwało
że swój kres ma wszystko
szybciej niż by się spodziewało
niestety!…

Kadłubówka, 07.06.2012

Wspomnienia
(pisane w kilka dni po śmierci Mamy)

Przeglądam stare fotografie
zrobione przed laty
Twoje i Taty…
uśmiechnięci oboje
i tacy weseli…

stare albumy kryją tak wiele!

postanowiliśmy
zdjęć nie dzielić
lecz pozostawić w rodzinnym domu
jak pomnik
aby każde z nas
miało dostęp do nich…

są ważne
bardzo ważne
jak najcenniejsze klejnoty!

niech oświetlają przyszłość
jasnym przykładem
pełnym niejednej cnoty
których każde z Was posiadało
niemało

daj Boże każdemu
takie dziedzictwo!

… i znów lirycznie
i sentymentalnie wyszło…

Kadłubówka, 07.06.2012

Pustka

Jakie szczęście
że przez parę dni tutaj jestem!
najpierw w dużym gronie rodzinnym
tak jak Ty lubiłaś
teraz sama
(tylko z psem)
jak my bardzo często – we dwie…

a tu – serce się rwie!

Mamo!
zaczyna brakować łez!
snuję się
po znajomych zakątkach
przeraźliwie samotna

łąka okoliczna
zaniedbana przydrożna kapliczka
ludzi – jak na lekarstwo
jakby cała wioska wymarła
życia tutaj za grosz
choćby tylko na pokaz

no i szaro przez cały czas…

Mamo!
zabrałaś słońca blask?

Kadłubówka, 07.06.2012

Na przekór kwitnącym piwoniom

Może zbytnio nie przepadałaś
za ogrodowymi kwiatami
no ale nie piwonie białe!
te – uwielbiałaś…

akurat zakwitły pod płotem
w przydomowym ogródku
dokładnie na Twój pogrzeb
w dniu gdy przepełnił się smutek

minęło dni kilka zaledwie
a one się pysznią na przekór
Mamo!
a ja ciągle nie wierzę
że Ty już naprawdę odeszłaś…

Bądź ze mną!

Podaj dłoń
podaj mi swoją rękę
wyjdź naprzeciw
kiedy cierpię najwięcej

nie zapomnij
wtedy gdy ciężko
choćby z daleka
– wiesz przecież…

podejdź bliżej
już nie zwlekaj
teraz jak nigdy
na ciebie czekam…

podaj mi rękę
Mamy już nie ma!
tylko cierpieniem
pisać poemat

nie oddalaj się
gdy w chmurach niebo całe
zjaw się szybko
słońcem cię nazwałam…

twoja obecność
niemej pustki kawałek
potrafi teraz zapełnić
więc się nie oddalaj!

12.06.2012

Na huśtawce

Im bardziej cię nie ma
tym bardziej jesteś
się skradasz półcieniem
wśród moich westchnień

im bardziej brak ciebie
tym więcej pragnę
byś wyszedł naprzeciw
marzeniom zdradnym

im mniej wypatruję
tym więcej jesteś
na gruzach wśród ruin
na przekór szczęściu

ja nie chcę już niszczyć
budować pragnę
co mocny i słuszny
daje fundament

więc rozchwiań nie dawaj
i żadnych huśtawek
dość balansowania
bo z liny tej spadnę!

01.06.2012

Za co lubię lato

Lato
lubię za to
że po domu chodzę
w jakimś trykocie
i kiedy chcę
– odlatuję snem…

… tak jak tej nocy
i wczoraj
i przedwczoraj
długo przed wieczorem
znużona niżem
nie tylko atmosferycznym
pod koc się rzuciłam
wraz ze mną – Daisy!

a zbudziłam… rano!
pół doby przespałam

zaraz prysznic
mocna kawa
na nogi postawią
i wyruszę
na podbój nowego dnia
bo wiele swych zadań
każde 'dzisiaj’ ma

15.06.2012, świtem

NA ŚWIĘTO MATKI
Pamięci mojej Śp. Mamy…

Mama i matusia
mateczka mateńka…
– tak brzmi dziś mi w uszach
przedszkolna piosenka

a Ciebie TU nie ma
od trzech lat bez mała
pokryła Cię ziemia
lecz nigdy – niepamięć!

i w każde to święto
majowe – Dzień Matki
zapalam Ci w sercu
czerwone latarnie

piwonie w ogródku
się mieszczą w tym geście
miłości okruchy
i płomienie świeczek

wirtualne znicze
wirtualne kwiatki
zanim grób nawiedzę…
– tak już czekam lata!

nic się zmieniło
gdy ja Ciebie Mamo
na ziemi czy w niebie
kocham wciąż tak samo!

26.05.2015

Pora kwitnień – bez Ciebie!

Mamo –
piwonie kwitną
a Twoje oczy
już od trzech lat ich nie widzą
i nie cieszą się
ich widokiem upojnym
w Twoim ogródku
białe i czerwone
gdzieś tam trawą zarośnięte
chwastami zakryte
może i słusznie
gdy ich piękno
nikomu nie służy
nikogo nie cieszy…

… bo gdy Twoje dzieci
tam nie zaglądają
nawet pięknym majem
pod rodzinną 'strzechę’
(choć dach – nowoczesny)
każde w swoim świecie
i swoich problemach
utonął jak gdyby…
nigdy Cię nie było!

Mamo –
zakwitły jaśminy
które tak lubiłaś…
pod moim oknem też kwitnie
i po drodze
widuję je w okolicy
lecz czemu Twoje oczy
już się nimi nie zachwycą?
… bo kiedy patrzę
na kwitnący jaśmin
i kiedy jego woń chłonę
– rozrywa tęsknota
za rodzinnym domem
za tamtym krzakiem
którego już nie ma
i za Tobą – Mamo!
choć skryła Cię ziemia…

09.06.2015 /napisany dokładnie w tydzień po 3-ciej Rocznicy Odejścia Mamy/

nareszcie!

już jestem tutaj
– nareszcie
dotarłam z trudem
na miejsce
gdzie być pragnęłam
i pragnę
żyć nie umierać
na zawsze…

bo gdzie się zwrócę
dokoła
radość i smutek
mnie woła
miejsc co donośnie
witają
bo wiem że na mnie
czekały…

nic jak rodzinne
pielesze
dom jego ściany
i miejsce
gdzie nieodmiennie
wzrok matki
wypatrzył w oknie
nas zawsze!

dziś nie wygląda
niestety
a mimo to…
chce się jechać!
tam gdzie się wszystko
zaczęło
i gdzie rodziców
trwa dzieło…

Kadłubówka, 4 lipca 2015

Rodzinny dom

Mój rodzinny dom
stoi dziś osamotniony
dom rodzinny
który w ciągu dnia
nigdy nie był zamykany
dom – a w nim
zamknięte drzwi
i furtka
i zasłonięte firanki
zza których matczyne oko
już nie zerka
nie wygląda mnie
ani nikogo…

dom rodzinny dom
co nigdy nie był pusty
nawet od wielkiego święta
jakże teraz mam tam wejść
jak te drzwi otwierać kluczem
skoro nie robiłam tego nigdy!

jak się czuje kasztanowiec
jak do wózka podjazd
czy stoją tam nadal stół i krzesła
czy ktoś kąty wietrzy
czy przekwitł czarny bez?

przefrunęłabym przestworza
by go ujrzeć znów
dom dzieciństwa i młodości
gniazdo gdzie kolejne święta
i uroczystości
i codzienność na wakacje
a miłość matczyna – zawsze!

ech dosiądę chyba wichru
jak rączego rumaka
choć to setka kilometrów
przemierzę pół świata
aby tylko stanąć w progach
by te progi – ucałować
i gorzko zapłakać…

Z tęsknotą

Dziś – dwa tygodnie od śmierci Mamy
jak odeszła w pierwszą sobotę miesiąca
a to podobno dzień
na pożegnanie tego padołu – dla wybranych…

Mamo! w każdą sobotę
gdy słyszałam dźwięk telefonu
stacjonarnego w moim domu
zawsze wtedy szalała z radości moja Daisy
bo było wiadomo
że to Ty dzwonisz…

dziś – pierwsza taka sobota tutaj
zupełnie głucha…
bo przed tygodniem
byłam jeszcze w Kadłubówce
i na uroczystości
po Twojej Śmierci w Dniu Siódmym

no a teraz
czuję wielką potrzebę zjednoczenia
z najbliższą Rodziną
mam nadzieję
że nasze drogi się nie rozminą
że nawet spotkań i kontaktów
więcej być powinno…

… zwłaszcza że Mama –
by tak po Jej odejściu było
– zawsze gorąco pragnęła
i bardzo sobie życzyła…

nie zapominajcie kochani
tego przesłania
i… do najbliższego
z Wami spotkania!

16.06.2012

Jadwiga Zgliszewska
Podlaska Redakcja Seniora Białystok