Zbliżające się święto zakochanych kojarzone jest z osobami młodymi. A co z seniorami? Czy oni są w tych kwestiach zupełnie przezroczyści?

siwowłosy mężczyzna daje dojrzałej kobiecie różę, fot.freepik.com

Miłość, zakochanie, seks – to domena młodości. Bynajmniej tak wynika z przekazów medialnych. To właśnie młodzież może pozwolić sobie na szaleństwo i miłosne uniesienia. O ile epatowanie uczuciem w tej grupie wiekowej jest na ogół tolerowane przez społeczeństwo, to w środowisku seniorów nie budzi wielkiego entuzjazmu. Często widuję w sieci nieprzychylne komentarze, z których wniosek wynika jeden – w tym wieku już nie wypada.

Postrzeganie seniorów w ten sposób jest mocno krzywdzące i powiela stereotypy. Fakty są takie, że potrzeba miłości i akceptacji nie mija wraz z wiekiem. Ba! Miłość i intymność to czynniki pomyślnego starzenia. Jak twierdzą autorzy badania Passionate Love and Axiety osoby starsze są zdolne do przeżywania miłości równie intensywnie jak ludzie młodzi. Podobnie doświadczają też tzw. miłości romantycznej, czyli zakochania i namiętności. Choć coraz więcej się o tym mówi, to jednak widok czułości starszej pary na ulicy budzi ambiwalentne uczucia. Jedni życzliwie się uśmiechają, a inni pukają w głowę… 

W ostatnim czasie ukazał się poradnik Najlepsze przed Tobą. O dojrzałej sztuce kochania. W wywiadzie dla Super Seniora autorki wyznały, że zależało im na pokazaniu, co w dojrzałej seksualności się zmienia i co można z tym zrobić. W poradniku zachęcają do czułego przyjrzenia się swojej seksualności bez krytyki i oceniania.

Czy my jako społeczeństwo potrafimy też tak spojrzeć, czy raczej na tym polu wciąż jeszcze dobrze ma się ageizm? A może również i self-ageizm? O to pytam Michała, redakcyjnego kolegę.

Myślę, że jest, a może zaczyna się, zupełnie odwrotny trend jeśli chodzi o miłość, zakochanie i seks. To właśnie seniorzy podchodzą do tej problematyki w sposób dojrzały, poważny, bo jest to dla nich panaceum na zdrowie fizyczne i psychiczne, gdy aktywnego życia nie zostało zbyt wiele. 

Młodzi, a szczególnie kobiety, nie planują zakładania rodziny, wchodzenia w stałe związki, by nie ograniczać możliwości rozwoju zawodowego, a także swobody w przemieszczaniu się po świecie. Przy takim podejściu do życia nie ma mowy o głębokim przeżywaniu emocjonalnym miłości i tworzeniu pozytywnego związku, wymagającego wzajemnego przywiązania i wzajemnej, także tej intymnej, zależności. Jeśli dołożymy do tego wszystkich „młodych”, którzy wolą mieszkać z rodzicami do czterdziestki, to ich uniesienia miłosne można raczej zaliczyć do przelotnych znajomości, bez budowania poważnych związków partnerskich bądź rodzinnych.

Jakże inaczej wygląda to u seniorów. W świecie idealnym wygląda to tak: dbanie o dobro partnera, wspólne przeżywanie szczęścia, wzajemne zrozumienie, dzielenie się przeżyciami i spędzanie razem jak najwięcej czasu. Namiętność w wieku dojrzałym narasta powoli i również powoli opada, tym się różni od młodzieńczej jazdy góra – dół, euforia – depresja. Czyli same plusy dla miłości seniorów. 

Zejdźmy jednak na ziemię, nie wszystko jest takie różowe, szczególnie dla mężczyzn, którzy w związku z nadmierną eksploatacją żyją krócej, a więc i uniesienia miłosne w ich wydaniu trwają krócej. W dodatku kobiety dojrzałe szukają młodszych partnerów (już o tym trendzie pisaliśmy w felietonie Do końca razem. Czy na pewno?) i generalnie wygląda na to, że to one są stroną aktywną w nawiązywaniu i poszukiwaniu miłości w nowych związkach. Fakt, że jest to mniej widoczne i można sądzić o marginalności tego zjawiska, ponieważ starsi dbają o zachowanie intymności, w przeciwieństwie do młodych, którzy z okazji każdego zdarzenia robią sesję w social mediach. Mamy więc reportaże z poznania, szczęśliwego pożycia i zakończonej z hukiem wielkiej miłości. 

Seniorzy przeżywają to spokojniej, bez epatowania otoczenia swoimi uniesieniami. W związku z demografią sytuacja miłosna kobiet jest, rzekłbym, dość trudna. W grupie powyżej 70-tego roku życia, łatwiej chyba tworzyć tęczowe związki niż damsko-męskie. Stąd poszukiwanie młodszych mężczyzn w celu znalezienia odpowiedniego partnera. Płeć żeńska podobno jest bardziej stała w uczuciach, więc jak chwyci chłopa, to trzyma go jak najdłużej przy sobie. On zaś stara się w swym krótkim życiu stosować takie wybiegi, jak w tym walentynkowym żarcie:

Przychodzi mężczyzna na pocztę i pyta :
– Czy macie jakiś ładny karnet z czerwonym serduszkiem i dedykacją?
– Mamy, duże czerwone serce z dedykacją „Dla Ciebie Jedynej”.
– Bardzo ładna, poproszę osiem.

Barbara Górnicka-Naszkiewicz
Michał Różycki

Podlaska Redakcja Seniora Białystok